Reklama

Reklama

68. regaty Sydney-Hobart: Szykuje się tysiąc żeglarzy

Tysiąc żeglarzy i 77 jachtów, m.in. z Australii, Nowej Zelandii, Japonii, Samoa, Francji, Litwy, W. Brytanii szykuje się do najbardziej znanego w świecie klasycznego wyścigu na trasie Sydney-Hobart. Po raz 68. rozpocznie się on dzień po Bożym Narodzeniu.

Rok temu zwycięzcami regat zostały australijskie jednostki - w czasie rzeczywistym "Investec Loyal", którego skipperem był Anthony Bell (trasę długości 628 mil w linii prostej pokonał w 2 dni 6 godzin 14 minut i 18 sekund) oraz w przeliczeniowym "Loki" pod dowództwem Stephena Ainswortha (czwarty na mecie po 2 dniach 14 godzinach 20 minutach i 38 sekundach) - zdobywając główną nagrodę Tattersall's Cup.

Walka o pierwsze miejsce była niezwykle zacięta. Pięciokrotny zwycięzca tych regat w ciągu sześciu ostatnich lat "Wild Oats XI" miał już 10 mil przewagi, ale "Investec Loyal" zdołał go wyprzedzić. Sukces kapitana Bella był największą niespodzianką ubiegłorocznego wyścigu.

Reklama

"Jak zawsze uwagę mediów przykuwa jacht, który pierwszy minie metę - najczęściej największy i najnowocześniejszy w stawce. Jednak główne trofeum otrzymuje zwycięska załoga w klasyfikacji uwzględniającej przelicznik IRC handicap. Tattersall's Cup to najważniejszy puchar w tych regatach" - przypomniał Garry Linacre, dyrektor Cruising Yacht Club of Australia, który to klub wspólnie z Royal Yacht Club of Tasmania jest organizatorem klasyku.

Przeliczanie polega na korekcie czasu uzyskanego przez każdy jacht w oparciu o maksymalną teoretyczną prędkość, jaką dana jednostka może rozwinąć, co zależy od jej długości, ożaglowania, masy i innych cech. Ważnym elementem jest właściwy stosunek mocy (powierzchnia ożaglowania) do masy jachtu i jego długości.

Mimo porażki w 67. edycji regat w gronie faworytów najczęściej wymieniany jest jednak "Wild Oats XI", którego kapitan Mark Richardsen, mający na pokładzie w większości stałą i doświadczoną załogę podkreślił, że jest ona "głodna zwycięstwa". Do tej jednostki należy od 2005 roku rekord trasy, wynoszący 1 dzień 18 godzin 40 minut i 10 sekund.

Organizatorzy przewidują, że start 77 jachtów z załogami od sześciu do 24 żeglarzy, który nastąpi w środę (Boxing Day) o godzinie trzynastej, obserwować będzie z lądu i morza około pół miliona osób.

Boxing Day - święto obchodzone jest w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Nowej Zelandii i Australii oraz w innych krajach Wspólnoty Narodów. Nazwa wywodzi się od tradycyjnego, datującego się od średniowiecza zwyczaju darowania służbie lub biednym podarunków zapakowanych w pudełka (ang. box).

O regatach stało się głośno m.in. za sprawą huraganu, który przeszedł nad trasą wyścigu w 1998 roku, przynosząc tragiczne skutki - sześć osób walkę z żywiołem przepłaciło życiem. Spośród 115 załóg aż 71 wycofało się, siedem opuściło łodzie, a pięć jachtów zatonęło.

Po raz pierwszy regaty te rozegrano w 1945 roku. Ich pomysłodawca, oficer Royal Navy John Illingworth chciał, by wielka impreza żeglarska pomogła otrząsnąć się Australijczykom z koszmaru wojennego, a zarazem stanowiła początek tworzenia nowoczesnego jachtingu. Przez wiele lat wyścigi na Morzu Tasmana były najważniejszymi regatami Southern Cross Cup.

Kiedy w 1975 roku amerykański jacht "Kialoa" Johna Killroya ustanowił wspaniały rekord trasy (2 dni, 14 godzin, 36 minut), rozpoczęła się batalia o jego poprawienie. Australijczycy z wygranej uczynili sprawę narodową. Rekord został pobity dopiero w 1996 roku, ale dokonał tego niemiecki "Morning Glory", dowodzony przez Hasso Platnera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje