"Wejście smoka" naszej gwiazdy, blisko rekordu świata. Szalony bieg, a potem takie słowa
To było prawdziwe "wejście smoka", bo tak można nazwać to, co w chińskim Wujiang wyprawiała Aleksandra Kałucka w zawodach Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas. Polka szalała na świetnie przygotowanej ściance w Azji i z wyprawy wróciła z drugim w karierze zwycięstwem, ale też nowym rekordem życiowym, który jest o włos od rekordu świata Aleksandry Mirosław.

Aleksandra Kałucka, brązowa medalistka olimpijska z Paryża, moc pokazała już w kwalifikacjach, które wygrała. W 1/8 finału pewnie pokonała zawodniczkę gospodarzy Shengyan Wang, ale w ćwierćfinale najadła się strachu.
Jej rywalką była inna Chinka Yuju Mou. Obie panie niemal w tym samym miejscu zaliczyły potknięcie. Azjatka odpadła jednak od ściany, a Kałucka zdołała się na niej utrzymać i wdrapała się na górę.
Błąd, który mógł wiele kosztować. A potem popis
- Chiny nie były nigdy dla mnie łatwe do startów. Tam zawsze mam problem z różnicą czasu, ale też z przestawieniem się na jedzenie. Bardzo się cieszę, że tym razem pojechaliśmy wcześniej i rozkminiliśmy z moim teamem, co zrobić, żeby było mi łatwiej startować. Ten bieg w ćwierćfinale był błędem przy pracy. W krótkim czasie zaczęłam bowiem biegać bardzo szybko i jeszcze czasami nie ogarniam tego, co się dzieje na ścianie. Jestem jednak dumna z tego, że choć w tym biegu popełniłam błąd, to w kolejnym pobiegłam rekord życiowy. Zapomniałam o tym złym biegu i wytrzymałam mentalnie - cieszyła się Kałucka w rozmowie z Interia Sport.
Od tego momentu zaczął się spektakl 24-latki. Polka w półfinale spisała się znakomicie. Jej rywalką była Indonezyjka Desak Made Rita Kusuma Dewi. I Kałucka niemal frunęła po pionowej ścianie w górę. Zegar zatrzymał się na czasie 6,09 sek. Nasza zawodniczka nie mogła w to uwierzyć. To było poprawienie rekordu życiowego o 0,09 sek.
Pod koniec marca Kałucka zdobyła w Tarnowie mistrzostwo Polski i w tych zawodach uzyskała czas 6,18 sek. Pobiła wówczas swoją życiówkę o 0,16 sek. Uzyskała drugi wynik w historii, a teraz tylko utwierdziła się w tym, że potrafi biegać bardzo szybko. Do rekordu świata Aleksandry Mirosław (6,03 sek.), której jako jedynej ze światowej czołówki zabrakło w Wujiang, Tarnowianka zbliżyła się na 0,06 sek.
W finale PŚ w Chinach Kałucka wygrała z Elizawetą Iwanową, odnosząc drugie zwycięstwo w karierze w zawodach rej rangi. To tylko pokazuje, że praca zawodniczki KU AZS ANS Tarnów z trenerem Aleksandrem Huszczo przynosi efekty. Polka oczywiście została liderką PŚ i kto wie, może powtórzy sukces z 2022 roku, kiedy wygrała cały cykl.
Aleksandra Kałucka: nie chcę się nakręcać na rekord świata
Kałucka w krótkim czasie poprawiła rekord życiowy aż o 0,25 sek. Bardzo zbliżyła się do rekordu świata. Już w ostatniej rozmowie z Interia Sport mówiła, że pobicie tego wyniku będzie możliwe, ale nie wie jeszcze kiedy. Przyznawała też, bo tak wynikało z treningów, że stać ją będzie na bieganie poniżej 6,10 sek. I - jak widać - nie rzucała słów na wiatr.
Nabieram doświadczenia w szybkim bieganiu, ale nie chcę się nakręcać na rekord świata. To przyjdzie samo. Dla mnie liczy się tylko wygrywanie biegów i zawodów. Chcę się cieszyć tym wszystkim. Skupiam się na sobie i na tym, by robić progres. Przyznam szczerze, że ani ja, ani trener, nie spodziewaliśmy się tego, że na tych zawodach pobiegnę poniżej 6,10 sek. Zaczynam sezon z mocnym wynikiem, a z biegiem czasu powinno być tylko lepiej i zobaczymy, co to przyniesie. W Wujiang były idealne warunki do szybkiego biegania, bo ściana była idealnie przygotowana. Były duże chwyty, a do tego zawody były w hali. Zobaczymy, jak będzie mi się biegało na zewnątrz, bo wtedy ściany są przygotowane nieco inaczej
Nasza medalistka olimpijska zyskała dużą pewność siebie. Nie sądzi, że ten sukces w Chinach nałoży na nią dodatkową presję.
- Myślę, że dzięki tej wygranej, teraz będzie mi łatwiej. Byłam spokojna przed tym Pucharem Świata. W tym sporcie trzeba mieć też wiele pokory, co zresztą pokazuje ćwierćfinał z moim udziałem. Tu wszystko może się wydarzyć. Chciałabym, by reszta sezonu wyglądała tak, jak te pierwsze zawody, w których był naprawdę kosmiczny poziom, bo już w eliminacjach 18 osób pobiło rekordy życiowe. To pokazuje, jak poziom poszedł do przodu, a ja ciągle jestem w tej czołówce. To był mój szósty albo siódmy start w Chinach i dopiero pierwszy raz stanęłam tam na podium - przyznała.
Trzecie miejsce w Wujiang zajęła Indonezyjka, która w starciu o trzecie miejsce pokonała Natalię Kałucką. To był zatem bardzo udany dla sióstr, które światowa federacja nazwała "najszybszymi bliźniaczkami świata".
Pod koniec maja zawody PŚ odbędą się w Madrycie (28-31 maja), a potem przyjdzie czas na zawody na krakowskim Rynku (3-5 lipca).
Zobacz również:










![USA wygrywa z Dominikaną w siatkarskiej Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXR8YNXR1SYF9-C401.webp)




