Trzykrotny mistrz świata historycznym rywalem Polaka w Crucible. Legenda
Ronnie O'Sullivan - jeśli patrzeć na całość drabinki. A Mark Williams - jeśli tylko na dolną połowę. Takie marzenia miał przed losowaniem pierwszej rundy mistrzostw świata w snookerze Antoni Kowalski. Pierwszy Polak, który zagra w decydującej części MŚ w Crucible Theatre. I to marzenie się spełniło. 22-latek z Zielonej Góry zmierzy się z zawodnikiem, który w Sheffield trzykrotnie zdobywał mistrzostwo świata. Ten mecz odbędzie się w sobotę i niedzielę.

Pierwsze mistrzostwa świata w snookerze zaczęły się w 1926 roku, skończyły w 1927. A później odbywały się już regularnie. W przyszłym roku będzie więc świętowanie setnej rocznicy, ale polski debiut w głównej części zmagań nastąpił już teraz. Za sprawą Antoniego Kowalskiego, który w Sheffield dokonał historycznego wyczynu. Pokonał 10:1 Anglika Connora Benzeya, później ograł po 10:8 kolejnego Anglika Joe O'Connora i Walijczyka Jamiego Jonesa. Utrzymał się w zawodowym Main Tourze, a dziś poznał pierwszego rywala w Crucible.
Możliwości było wiele - dokładniej zaś: 16. Najlepsza "szesnastka" w Pucharze Świata miała już bowiem swoje miejsca w drabince, oni nie musieli grać w kwalifikacjach. A do nich dolosowano 16 triumfatorów zmagań eliminacyjnych, które przez 10 dni odbywały się w English Insitute of Sport w Sheffield. W tym gronie był Polak.
Kowalski mógł więc trafić albo na legendę tego sportu, pokroju Ronniego O'Sullivana, Marka Williamsa, Marka Selby'ego czy Johna Higginsa; zawodników nieco młodszych, ale z całkowitego topu (Judd Trump, Zhao Xintong, Neil Robertson) czy też któregoś z utalentowanych młodszych Chińczyków.
Losowanie mistrzostw świata. Antoni Kowalski poznał pierwszego rywala
Z Kowalskim jeszcze wczoraj w swoich mediach społecznościowych połączył się Rafał Jewtuch - komentator snookera i zawodnik. I zapytał, na kogo 22-latek chciałby trafić. A rzecz dotyczyła też tego, że 10 lat temu, gdy Zielonogórzanin miał 12 lat, wywiad z nim przeprowadził... Shaun Murphy, już wtedy mający w dorobku mistrzostwo świata. 12-letni wówczas Kowalski opowiedział o swoim marzeniu: chciałby zagrać w Crucible, z Murphym w finale.
A skoro Murphy był teraz w górnej części drabinki, Polak - aby dotrzeć do finału - z dolnej części wskazał Marka Williams, 51-letniego Walijczyka, jednego z najstarszych zawodników w Main Tourze. Za to wciąż będącego blisko szczytu. Z całości zaś - oczywiście Ronniego O'Sullivana. Nie chciał wpaść na swojego przyjaciela - Chrisa Wakelina.

I los wskazał mu jedną z największych gwiazd tego sportu - Marka Williamsa. Doświadczony Walijczyk, podziwiający talent naszego młodego Michała Szubarczyka, trzykrotnie zdobywał w Crucible mistrzostwo świata. A dwukrotnie docierał jeszcze do finału - w tym roku temu, gdy przegrał bój o puchar z Chińczykiem Zhao Xintongiem 12:18.
I był bardzo wysoko na obecnej liście marzeń 22-latka z Zielonej Góry. A teraz Kowalski dowiedział się, że to z nim zagra już w tę sobotę (sesja od godz. 15.30) i niedzielę (od godz. 20). Do tej pory jeszcze nie rywalizowali - to jedyny taki przypadek w zestawieniu pierwszej rundy MŚ 2026.
Lepszy z tej pary trafi w kolejnej rundzie na triumfatora potyczki Barry Hawkins - Matthew Stevens.
Rywalizacja na tym etapie odbywa się jeszcze do 10 wygranych frejmów. W pierwszej sesji zazwyczaj odbywa się dziewięć partii. W 1/16 finału gra odbywa się na dwóch stołach.













