Szybkie 5:0 w meczu Szubarczyka. Stawką lot do Chin na World Open
Równy miesiąc czekał Michał Szubarczyk, by znów znaleźć się przy snookerowym stole w zawodach Main Touru. Wtedy cieszył się z awans do głównej fazy Welsh Open, w nagrodę za dwa tygodnie zagra w Llandudno z byłym mistrzem świata Neilem Robertsonem. Generalnym sprawdzianem dla Polaka przed tą potyczką było spotkanie z z wysoko notowanym na świecie Chińczykiem Lei Peifengiem. A jego stawką - wylot w marcu do Chin, na główną fazę World Open. Sprawa awansu została rozstrzygnięta już po piątym frejmie.

Już 23 lutego Michał Szubarczyk zmierzy się w Walii z jednym z najlepszych snookerzystów świata - Neilem Robertsonem. Australijczyk, jako jedyny z czołówki, nie zdecydował się na grę w World Open, do stołu wróci w Llandudno. A że jest znów w świetnej formie, pokazały tegoroczne zmagania. Elita gra bowiem częściej - tak w turniejach rankingowych, jak i tych nierankingowych. Michała Szubarczyka w tym gronie na razie nie ma.
World Open i tak jest imprezą specyficzną, bo tacy zawodnicy jak Judd Trump, John Higgins czy Ronnie O'Sullivan muszą grać już w pierwszej rundzie kwalifikacji. A właściwie jedynej rundzie kwalifikacyjnej, bo przecież kolejne etapy odbędą się w połowie marca już w Chinach. I dziś w Barnsley Metrodome o to właśnie toczyła się rywalizacja. Szubarczyk zmierzył się z Chińczykiem Lei Peifanem - 30. w światowym rankingu, triumfatorem Scottish Open z grudnia 2024 roku. Zawodnikiem pewnie nie tej klasy co Robertson, ale jednak wciąż znacznie wyżej notowanym od 15-latka z Lublina.
I po tym spotkaniu Szubarczyk ma czego żałować. Choć końcowy wynik tego nie wskazuje.
World Open. Michał Szubarczyk kontra Lei Peifen. Stawką miejsce w głównej fazie zawodów Main Touru
Obu snookerzystów dzieli dziś w rankingu niemal 70 pozycji, ale Polak już w styczniu pokazał, że potrafi grać z lepszymi od siebie. Tyle że zawodnicy z Chin ostatnio błyszczą, w zakończonym w weekend World Grand Prix w Hongkongu sprawę rozstrzygnęli między sobą, zajęli wszystkie miejsca już w półfinałach, na etapie 1/4 było ich sześciu. Grają cierpliwie, wykorzystują błędy.
Tyle że Peifan dziś też takie popełniał, nie mógł dopasować się do sukna w Barnsley, biała bila leciała czasem za daleko. Szubarczyk dostawał więc okazje, ale u niego pojawiła się zaskakująca nerwowość.
Pokazała to już pierwsza partia, Michał odrobił straty, wyszedł na 32:28, odstawił białą na koniec stołu. Chińczyk znów uciekł (46:32), ale Polak dostał szansę. I popełnił minimalny błąd, a może raczej miał pecha. Biała zahaczyła o niebieską, stworzyła rywalowi okazję do ataku. A Peifan trafił do dolnej kieszeni i później wyczyścił stół.

I tak było też w trzech kolejnych frejmach, minimalne błędy 15-latka Azjata wykorzystywał z premedytacją. Szubarczyk prowadził 29:8, pomylił się na czarnej, a miał już świetną sytuację. Stół przejął Peifan, zdobył 77 punktów, podwyższył na 2:0.
A chyba najbardziej bolesna była sytuacja z trzeciego frejma. Szubarczyk prowadził 34:0, wbił ostatnią trudną czerwoną bilę do dolnej prawej kieszeni. Ale biała tak się nieszczęśliwie odbiła, że sama wtoczyła się do środkowej. To zaś oznaczało cztery punkty dla Chińczyka, ustawienie bili z ręki i... wkrótce uzyskanie wygrywającej przewagi.
Dla 15-letniego Lublinianina to było już za dużo. Złapał dołek, widać to było w kolejnych ruchach. Na kwadrans przerwy zszedł przy stanie 0:4, Peifan do awansu potrzebował jeszcze jednego frejma. I bez większego problemu wygrał go zaraz po wznowieniu gry.
Michał może więc skupić się na starciu z Robertsonem w Welsh Open. A później - na mistrzostwach Europy. Tam broni kilku medali.
Lei Peifen (Chiny, 30) - Michał Szubarczyk (Polska, 99) 5:0
Frejmy: 93:32, 85:29, 84:44, 86:15, 50:14.











