Szubarczyk w oczekiwaniu, a mistrz świata już na drodze Polaka. Rozstrzygnięcie w ciągu 10 minut
Minęły zaledwie trzy dni od niespodziewanego powrotu na tron Marka Selby'ego w UK Championship, a już startuje kolejna impreza rankingowa w Main Tourze. Na pewno najszybsza, bo taka jest specyfika Shoot Outu. To co prawda zniechęca część gwiazd, nieprzewidywalność rozstrzygnięć, ale też dodaje atrakcyjności. W stawce jest trzech Polaków: Antoni Kowalski, Michał Szubarczyk i Mateusz Baranowski. W środę do boju ruszy ten ostatni, zmierzy się ze słynnym Irlandczykiem.

Shoot Out, który dziś po godz. 14 zacznie się w Tower Circus w Blackpoolu, w żaden sposób nie da się porównać do UK Championship. Choć oba to turnieje rankingowe, za to o zupełnie innym znaczeniu. Niedawno zakończone zmagania w Yorku mają długą tradycję i wielki prestiż, są zaliczane do "Potrójnej Korony". I praktycznie nie zdarza się, by któraś z gwiazd je omjała.
Inaczej jest z Shoot Outem, którego pierwsza edycja odbyła się w 1990 roku, ale była... jedyną na bardzo długo. Do kalendarza zawody wróciły w zmodyfikowanej formie po 21 latach, sześć kolejnych edycji miało charakter nierankingowy. Teraz to już pełnoprawna impreza, przy czym cały budżet na wygrane jest mniejszy niż Mark Selby dostał za triumf w UK Championship. A to zarobki decydują przecież o miejscu na światowej liście.
Snooker Shoot Out startuje w Blackpool Tower Circus. Z udziałem trzech Polaków. Najtrudniejsze losowanie Michała Szubarczyka
Selby'ego w Shoot Oucie kibice nie zobaczą, podobnie jak i Judda Trumpa czy Ronniego O'Sullivana. Zdecydowana większość światowej czołówki w Blackpoolu będzie rywalizować, a w tym gronie są i Polacy. Wszyscy nasi uczestnicy Main Touru, przy czym zawody te są zdecydowanie najważniejsze dla Antoniego Kowalskiego. On walczy o utrzymanie statusu zawodowca, to już jego drugi sezon w tym gronie. I musi po mistrzostwach świata znaleźć się wśród 64 najlepszych by pozostać w elicie.
Tymczasem sytuację ma daleką od optymalnej, ale wciąż może się poprawić. Rok temu dotarł w tych zawodach do czwartej rundy, to jego najlepszy wynik w Main Tourze. A teraz podejdzie do stołu jako ostatni z naszych - w czwartek późnym wieczorem, po godz. 22.30. I będzie zdecydowanym faworytem w potyczce z Kanadyjczykiem Sahilem Nayyarem.
W środę kibice zobaczą z kolei Mateusza Baranowskiego - po godz. 16 stoczy bój z Kenem Dohertym. Słynny Irlandczyk ma już 56 lat, w 1997 roku został zawodowym mistrzem świata, kilka lat później wskoczył na pozycję wicelidera rankingu World Snooker Tour. Tyle że najlepsze lata dawno ma już za sobą, wypadł z pierwszej setki. I patrząc na tegoroczne wyniki, raczej to już schyłek jego kariery.
Tak jak Michał Szubarczyk zdołał w UK Championship ograć Jimmy'ego White'a, tak i tu w przypadku 28-letniego zielonogórzanina możemy spodziewać się miłej informacji po spotkaniu. Ten mecz zacznie się w środę po godz. 16. Co ciekawe, Doherty wystąpił w tamtej historycznej edycji Shoot Outu 35 lat temu, znalazł się w najlepszej "16". W spotkaniu o ćwierćfinał przegrał z Anglikiem Mikem Hallettem, który później dotarł do finału.

Szubarczyk zagra w czwartek o godz. 15.15 z Walijczykiem Jamiem Jonesem. 37-latek nie jest może zawodnikiem wybitnym, to raczej średniak w Main Tourze, za to na tyle solidny, że od 2011 roku tylko raz wypadł z grona profesjonalistów. I zaledwie na sezon. Teraz w rankingu jest 51., może spokojnie czekać na rozstrzygnięcia po zakończeniu sezonu. W Shoot Oucie był zaś kiedyś w półfinale - wie więc, o co chodzi w tej rywalizacji.
A jest ona bardzo nietypowa. Każdy mecz składa się tylko z jednego frejma, jego czas ograniczony jest do maksymalnie 10 minut. Zawodnicy mają też tylko 15 sekund na uderzenie bili, ale tylko w pierwszych pięciu minutach potyczki. Później spada on do 10 sekund. Każdy faul ma poważne konsekwencje.

Stąd też rozłożenie meczów co 15 minut - pierwszy zacznie się o godz. 14, ostatni skończy tuż przed północą. A wszystko na jednym stole. Podobnie stanie się w czwartek.
1/64 finału rozłożona została na dwa dni, losowanie kolejnej rundy odbywa się po zakończeniu poprzedniej. Triumfatora, który zarobi 50 tys. funtów, poznamy w sobotę wieczorem.











