Szubarczyk poszedł na całość. Kluczowa decyzja i zwrot akcji. Kapitalny finał
Historia Michała Szubarczyka, choć już pełna sukcesów, w zasadzie dopiero się zaczyna. Już jednak jej początek mógł być zupełnie inny. Do zwrotu akcji doprowadziła jednak jedna decyzja naszego obecnie 14-letniego mistrza snookera, który u progu swojej kariery stanął przed dylematem. Finał całej sprawy jest jednak jak widać iście kapitalny.

Tytuł mistrza świata U-21 i mistrza Europy do lat 16 oraz 18, wicemistrzostwo Starego Kontynentu w kategorii Open, a także miano najmłodszego zawodnika w historii światowego Main Touru - to tylko wyciąg z listy największych jak dotąd sukcesów zaledwie 14-letniego Michała Szubarczyka, który dopiero zaczął podbijać świat snookera. A ten stoi przed nim otworem.
W ostatnich dniach nastolatek z Polski robił furorę na turnieju UK Championship - jednej z trzech najbardziej prestiżowych imprez w całym kalendarzu. I choć we wtorek przegrał z Nopponem Saengkhamem z Tajlandii 3:6, wcześniej pokonał między innymi absolutną legendę snookera - Jimmy'ego White'a.
Dzięki swojej świetnej grze Michał Szubarczyk awansował już do czołowej setki światowego zestawienia Johnstone's Paint World Rankings, przesuwając się ze 101. na 99. pozycję.
Nasz reprezentant już teraz jest brylantem w snookerowej elicie, a przecież ma dopiero 14 lat. I przed sobą wielkie perspektywy. Jego historia mogła jednak potoczyć się zupełnie inaczej.
Z boiska do stołu. Michał Szubarczyk podbija świat snookera
Snooker wcale nie był bowiem sportem pierwszego wyboru dla Michała Szubarczyka. Ten bowiem, jak wielka rzesza młodych chłopców, zaczął swoją przygodę z aktywnością od boiska piłkarskiego, stojąc na bramce. Ostatecznie jednak musiał wybrać, którą ścieżkę obrać. I - jak się okazuje - na szczęście, postawił na stół snookerowy.
Tak początki sportowej drogi opisywał już w kwietniu portal Eurosportu:
Michał miał 6,5 roku. Trafił do Masters w Lublinie. Jako zawodnik Stowarzyszenia Lubelska Akademia Sportu z przerwami gra tam do dziś, gdzie komfortowe warunki stworzył mu właściciel klubu Piotr Murat. Równocześnie młody adept snookera trenował piłkę nożną, którą zaczął nawet wcześniej. Grał na bramce, więc od małego miał inklinacje do rywalizacji w pojedynkę, chciał być panem swojego losu. W końcu trzeba było coś wybrać. Decyzję podjął samodzielnie. Znamy ją wszyscy. Piłka poszła w odstawkę
We wspomnianym tekście zacytowana została także wypowiedź komentatora Eurosortu oraz wielokrotnego medalisty mistrzostw Polski Przemysława Kruka, który gościł Michała Szubarczyka na turniejach w akademii SnooKids.
Jak podkreślił, gdy nasz młody talent postawił już na snookera, poszedł na całość, poświęcając się tej dyscyplinie sportu i żmudnym treningom. I właśnie tym od samego początku wyróżniał się na tle pozostałych zawodników.
- To, co oddziela Michała od innych, to ukierunkowanie na snookera. Oni naprawdę postawili wszystko na jedną kartę. Na sukces w snookerze składają się pojedyncze procenty, elementy, które samodzielnie może nic nie znaczą, ale zebrane do kupy dają przewagę nad innymi. Nie spotkałem nikogo w tym światku, kto byłby tak pazerny na te pojedyncze procenty. Jeśli Michał będzie miał problem z jakimś zagraniem, to na treningu będzie je katował do upadłego. Jest wytrenowany aż do bólu - powiedział Przemysław Kruk.
Ta piękna laurka brzmi przy okazji jak wspaniała obietnica na przyszłość. Przyszłość, która w przypadku Michała Szubarczyka maluje się w świetlanych barwach.












