Szubarczyk nie podszedł do stołu, a tu już polski koncert w MŚ. Demolka
Czwartek jest czwartym dniem snookerowego finału sezonu, czyli mistrzostw świata w tej dyscyplinie, które - tradycyjnie już - organizuje Sheffield. W głównej fazie turnieju, w słynnym Crucible Theatre, w drugiej połowie miesiąca zagra 32 najlepszych zawodników. 16 jest już tego pewnych, reszta walczy w eliminacjach. Na dziś zaplanowane mecze wszystkich Polaków: zanim swój pojedynek dokończył Michał Szubarczyk, zaczęli je Antoni Kowalski i Mateusz Baranowski. Zaimponował zwłaszcza ten pierwszy.

Michał Szubarczyk i Mateusz Baranowski mistrzostwa świata w Sheffield zaczęli od pierwszej rundy eliminacji - aby zagrać w Crucible, muszą wygrać aż po cztery spotkania. Antoni Kowalski miał ten komfort, z racji swojej pozycji w światowym rankingu, że do gry przystępował dopiero dzisiaj - i to w roli faworyta. Z drugiej jednak strony: jego rodacy nie grają w Sheffield pod presją, on broni się przed utratą miejsca w Main Tourze. A jest w trudnej sytuacji - aby zachować status zawodowca, albo przez rankingu dwuletni, albo roczny, nie może odpaść przed czwartą rundą. A najlepiej - awansować do 1/16 finału, czyli zagrać już w Crucible Theatre.
O to Kowalskiemu będzie trudno, bo już w trzeciej rundzie na jego drodze stanie Joe O'Connor - gracz z szerokiej światowej czołówki, dziś 28. zawodnik rankingu. Tyle że jeśli Polak pokaże taką dyspozycję, jaką pokazał w pierwszej sesji drugiej rundy zmagań, możemy spokojnie czekać na jego potyczkę z 30-letnim Anglikiem.
W środę swój pojedynek z Sandersonem Lamem zaczął Szubarczyk - 15-latek z Lublina prowadził po pierwszej sesji 5:3. Zanim jednak zaczął drugą, a tę zaplanowano na czwartek na godz. 15.30, do stołów podeszli dwaj pozostali Polacy. Baranowski rywalizuje na tym etapie ze znacznie wyżej notowanym Rickym Waldenem - zdecydowanym faworytem jest tu Anglik. A mistrz Polski dość szybko przekonał się, że każdy jego błąd może mieć spore znaczenie. Jak we frejmie otwarcia, gdy przy 12:0 popełnił błąd na czarnej, a rywal nie dopuścił go już do stołu.
Po pięciu partiach Baranowski przegrywał już 1:4, szczególnie istotny był siódmy frejm, którego Polak zdołał jednak wyrwać w końcówce. Po dziewięciu frejmach przegrywa 4:5, w kwestii awansu wszystko jest więc możliwe. Wznowienie meczu w czwartek o godz. 20.30.
Koncert Antoniego Kowalskiego. Niemal wszystko jasne już po pierwszej sesji
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja u 22-letniego Kowalskiego, choć też inną klasę prezentuje jego rywal. Connor Benzey kończy swój pierwszy sezon w Main Tourze, niczym dotąd nie błysnął, w przeciwieństwie choćby do Szubarczyka. A gdy z Kowalskim na początku stycznia zmierzył się w eliminacjach Welsh Open, ugrał pięć punktów w czterech frejmach.

Dziś więcej miał już po pierwszej rozgrywce - najdłuższej w tej sesji, bo trwającej aż 26 minut. Polak świetnie zaczął prowadził 61:12, na stole zostało jeszcze 51 punktów. Anglik doszedł jednak do głosu, doprowadził do stanu 35:61, gdy pozostały już tylko kolorowe bile. A jeszcze Kowalski popełnił faul. Później jednak zachował spokój, objął prowadzenie. Drugiego frejma zakończył zaś po niecałych 10 minutach.
Zielonogórzanin był lepszy, prowadził już 3:0 i 35:0 w czwartym frejmie, gdy popełnił błąd. Wtedy Anglik pokazał, że coś jednak potrafi - popisał się 84-punktowym brejkiem, na przerwę zszedł przy stanie 1:3. Gdy jednak po kwadransie wrócili do stołu, w trudnych sytuacjach się gubił. Do tego Polak "kradł" mu nawet te partie, w których rywal miał przewagę. A tak stało się w siódmym i ósmym frejmie. Zakończył zaś tę sesję 82-punktowym brejkiem: podszedł do stołu przy stanie 0:32, zszedł przy 82:0.
Po tej sesji jest więc już 8:1, Antoni zaliczył aż pięć notowanych brejków. Dokończenie spotkania po godz. 20. Choć wydaje się, że awans Polaka to w tej sytuacji czysta formalność. Musi wygrać jeszcze dwie partie.











![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)
