Szubarczyk na trybunach, a tu historyczna chwila w Blackpool. 9 minut po północy
Żadnemu z trzech polskich snookerzystów nie udało się wystąpić w ostatnim dniu rankingowego turnieju Shoot Out 2025. Najbliżej był Michał Szubarczyk, który został w Blackpool i był zauroczony miejscem rozegrania tych zawodów. "chwila radości na najlepszej arenie na jakiej dotychczas grałem" - pisał w sobotę wieczorem z Blackpool Tower Circus. Wtedy kończył się turniej, doszło w nim do sporej sensacji. Do wydarzenia, które miało miejsce pierwszy raz w historii. I jest dobrym materiałem na jakiś filmowy scenariusz.

Shoot Out w snookerze jest imprezę unikatową - to niemal zupełnie inna "konkurencja" od tych, które są w kalendarzu przez cały rok. Krótkie mecze, wielkie emocje, żywiołowość na trybunach, częsta gra pod publiczkę, która na dodatek w Blackpool energetycznie reagowała na każdą próbę wbicia żółtej bili. I historia, która w żadnym innym turnieju Main Touru zapewne nie miałaby prawa mieć miejsca.
Na niespełna 50 minut przed swoimi 49. urodzinami Anglik Alfie Burden osiągnął życiowy sukces.
Tyle że w Blackpoolu w ogóle miało go nie być.
Snooker Shoot Out 2025. Sensacyjny skład finału w Tower Circus. Amator, który dotarł tuż przed zawodami. Jako zastępstwo
W tegorocznej edycji Snooker Shoot Out 2025 wystąpiło aż trzech Polaków - choćby z tego powodu zainteresowanie turniejem było nad Wisłą większe niż poprzednio. Mateusz Baranowski i Antoni Kowalski przegrali jednak swoje mecze w pierwszej rundzie, ten pierwszy uległ byłemu zawodowemu mistrzowie świata - Kenemu Doherty'emu. Pierwszą potyczkę wygrał zaś 14-letni Michał Szubarczyk, nasz wielki talent, który tu debiutował. Choć to zeszłoroczny mistrz Polski w owej formule.
Nastolatek z Lublina w piątek przegrał jednak swój mecz z Belgiem Julienem Leclercqem, odpadł. Jak się okazało, został jednak w Anglii, choć w niedzielę czeka go obrona mistrzowskiego tytułu w Lublinie - tu pierwszy mecz zagra o godz. 18.36. Dwie godziny wcześniej do stołu, zgodnie z planem, powinien podejść Julian Bojko - 20-letni zawodnik z Ukrainy, który w Blackpoolu spisywał się znakomicie. Dopiero w półfinale uległ 35:44 Stuartowi Binghamowi, choć miał wielką szansę na awans.
Rywalem Binghama w walce o tytuł został Alfie Burden, młodszy od niego o pół roku. Swoje 49. urodziny miał obchodzić w niedzielę. Sam finał zakończył się o 23.09 lokalnego czasu. W Polsce było tuż po północy.

I to właśnie z osobą Burdena związana jest owa historyczna chwila.
Zawodnik z Londynu w ogóle bowiem nie miał tu wystąpić. Stracił status profesjonalisty, próbuje wrócić do Main Touru grając w turniejach Q-Series. Jako nastolatek chciał być piłkarzem, trenował w Akademii Arsenalu, na wypożyczeniu do Swindon złamał nogę. I to był koniec planów związanych z futbolem, przeniósł się do świata snookera. A że miał talent, zdobył status profesjonalisty. Choć wybitnym zawodnikiem nigdy nie został, nie wygrał żadnego turnieju w Main Tourze.
W dniu startu zawodów dostał telefon, czy nie chce zastąpić Allistera Cartera, który nagle zrezygnował z gry. Burden wsiadł w samochód, przejechał 400 kilometrów, dotarł tuż przed spotkaniem z wysoko notowanym w światowym rankingu Davidem Lilleyem. Tyle że przegrywał już w tym meczu 0:46, gdy zaczął... czyścić stół. I wygrał 49:46. W piątek wygrał kolejny mecz, w sobotę dorzucił jeszcze cztery - i zameldował się w finale.
Do starcia z Binghamem wyszedł przy puszczonym z głośników legendarnym utworze "London Calling" The Clash.
Początkowo w tym finale przegrywał, Bingham fatalnie pomylił się na dość prostej czerwonej. A Burden zanotował zagranie godne największych, do wbicia dorzucił jednoczesne rozbicie stłoczonych czerwonych.
I zaczął je po kolei pakować je do kieszeni. Wygrał ten finał 63:8, wskoczył na stół, zaczął celebrować sensacyjny tytuł. Jego pierwszy w karierze w Main Tourze, zarazem pierwszy w historii w formule Shoot Out dla zawodnika o statusie amatora. A do tego 49-latek z Londynu przygarnie czek na 50 tys. funtów.

Jest wielce prawdopodobne, że w przyszłym roku już go w tourze zobaczymy: powinien otrzymać roczną licencję. Na pewno zaś zapewnił sobie występ w prestiżowym jesiennym turnieju Champion of Champions.
A to wszystko na oczach Michała Szubarczyka, który - siedząc na trybunach - wrzucił na swoim profilu rolkę z filmem. I napisał tak: "Jutro rano powrót do ojczyzny. A tymczasem chwila radości na najlepszej arenie na jakiej dotychczas grałem".
Snooker Shoot Out 2025 - finał
Alfie Burden (Anglia) - Stuart Bingham 63:8












