Smutek u mistrza świata. Historyczny brejk 15-letniego Szubarczyka
Spośród trzech reprezentantów Polski to zaledwie 15-letni Michał Szubarczyk jako pierwszy stanął przed szansą historycznego awansu do trzeciej rundy kwalifikacji MŚ. W Sheffield jego rywalem był 36-letni Anglik Sanderson Lam, walczący o utrzymanie statusu zawodowca. A przegrana z Polakiem mu go zabierała. Po środkowej sesji Szubarczyk prowadził 5:3, dziś mecz kończono. Anglik wyrównał na 6:6, wtedy Polak odpowiedział swoim rekordem kariery w Main Tourze - uzyskał 114-punktowego brejka. A po zakończeniu spotkania powodów do radości nie miał Peter Ebdon, mistrz świata z 2002 roku.

Dla 15-letniego Michała Szubarczyka nie jest to debiut w kwalifikacjach MŚ - tego zaszczytu dostąpił już rok temu. Wtedy był sensacyjnym wicemistrzem Europy, wywalczył przepustkę do zawodowego Main Touru - jako najmłodszy w historii. Zgodę musieli mu podpisać rodzice.
Przez cały sezon Michał zdobywał doświadczenie, zdołał w turniejach rankingowych wygrać 10 spotkań. Ma na razie spokój, jego przepustka jest dwuletnia, nie grozi mu wypadnięcie z tego grona.
W poniedziałek wygrał w pierwszej rundzie 10:7 z Ng On-yee - 35-letnią zawodniczką z Hongkongu, trzykrotną mistrzynią świata kobiet. Był to wynik historyczny - stał się najmłodszym w historii graczem ze zwycięstwem w eliminacjach MŚ. Jeśli w tym roku, lub następnym, wywalczy prawo gry w Crucible Theater, czyli zasadniczej fazie turnieju, też będzie tam najmłodszym w historii.
Aby tak się stało teraz, musiałby wygrać jeszcze trzy spotkania. Pierwsze z nich - z 36-letnim Anglikiem chińskiego pochodzenia Sandersonem Lamem. A ten był pod ścianą - porażka na tym etapie skutkowała dla niego wypadnięciem z grona zawodowców. A przecież nie po to podjął się niespełna dwa lata temu współpracy trenerskiej z mistrzem świata z 2022 roku i triumfatorem UK Championship (2006) Peterem Ebdonem, by teraz tracić licencję.
A tymczasem po pierwszym dniu zmagań przegrywał z nastolatkiem z Lublina 3:5. Dziś miał szansę odrobić te straty.
Mistrzostwa świata w Sheffield. Michał Szubarczyk kontra Sanderson Lam w drugiej rundzie kwalifikacji
Druga sesja nie zaczęła się dla Polaka dobrze - przegrał ponad półgodzinnego frejma, bardzo taktycznego. Doświadczony Anglik wychodził jednak z pułapek, które próbował zastawiać 15-latek. Za moment jednak znów Michał miał dwie partie przewagi, prowadził 6:4. Popisał się 93-punktowym brejkiem, mógł poprawić swój rekord w Main Tourze, zaliczyć drugą setkę. Ostatnia czerwona bila okazała się jednak przeszkodą.
A później nadszedł bardzo bolesny frejm numer 11, w którym to Szubarczyk zaliczył notowanego brejka, a jego rywal - nie. Polak musiał odrabiać straty, ładnie zbudował sobie zaliczkę, dochodząc z wyniku 1:36 na 56:36. Nie miał jednak kontynuacji na ostatniej czerwonej, to tu rozstrzygnęła się decydująca batalia.
Lam ją wygrał, wykorzystał niezbyt dokładne zagrania Szubarczyka, który wystawił tę bilę do górnej kieszeni. A na ostatnich dwóch kolorach przejął partię. I poszedł za ciosem, za chwilę to on zapisał pierwszego notowanego brejka w całym meczu, wyrównał na 6:6. Widać było już wyraźnie, że Anglik odżył.

Pozytywem dla młodego gracza z Lublina mogła okazać się regulaminowa przerwa - miał kwadrans na "oczyszczenie" głowy.
I po powrocie Michał pokazał cały swój kunszt. Pierwsze punkty zdobył rywal, ale po dojściu do stołu Szubarczyk zaliczył swój rekordowy brejk w całej historii startów w Main Tourze. Dotąd było nim 106 punktów uzyskanych w potyczce z Nopponem Saengkhamem w UK Championship. A teraz ten rekord wynosi już 114 punktów. Pomylił się dopiero na różowej, już trochę uderzając na luzie.

Czternasty frejm w tej sytuacji znów miał kolosalne znaczenie - Polak mógł odzyskać dwie partie przewagi. I to już w końcówce walki o trzecią rundę. Tymczasem wszystko szło jak po grudzie, męczyli się obaj. Lam miał 20 punktów przewagi, Polak ją zmniejszył. Obaj popełniali błędy, dwa ostatnie stały się dziełem starszego z graczy. Zwłaszcza ten na zielonej, gdy w grze zostało pięć ostatnich kolorów. Lam prowadził 49:41, a przegrał. Było więc 8:6, z perspektywy Polaka.
Kolejna partia była jeszcze bardziej nerwowa, Polak znów zachował w decydujących momentach większy spokój. Odskoczył już na 9:6, miał cztery kolejne frejmy, by znaleźć się w trzeciej rundzie. Wystarczyło wygrać jednego z nich.
Nie udało się za pierwszym razem, później za drugim. Przy trzeciej okazji Polak próbował gonić od stanu 0:63. Sytuacja była ekstremalnie trudna, a Michał zaczął grać niczym Higgins czy O'Sullivan. Wszystko wyliczył. Zdobył 64 punkty, wbijając czarną.
I zameldował się w trzeciej rundzie.W nagrodę w sobotę zmierzy się z Irańczykiem Hosseinem Vafaeim.
Sanderson Lam (Anglia) - Michał Szubarczyk (Polska) 8:10
- Sesja 1 - frejmy: 9:63, 16:70, 6:70, 72:63, 32:61, 71:46, 59:44, 30:73.
- Sesja 2 - frejmy: 61:26, 0:93, 68:56, 90:0, 8:114, 49:59, 11:76, 97:0, 78:7, 63:64.











![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)

