Rosyjska mistrzyni grozi Polakom? Tak zareagowała na dyskwalifikację rodaków. "Odbierzmy Polsce prawa"
Od wybuchu wojny na Ukrainie sportowcy z Rosji są w wielu miejscach "na cenzurowanym". Aby startować w międzynarodowych zawodach często muszą iść na ustępstwa, takie jak brak barw narodowych, czy specjalne deklaracje. To właśnie przez brak takowych dokumentów, wymaganych przez organizatorów ME juniorów w wioślarstwie, które w tym roku odbędą się w Polsce, zawodnicy z Rosji postanowili zawiesić swój udział. To nie spodobało się Swietłanie Żurowej, która domaga się konsekwencji względem Polski.

Temat rosyjskich sportowców uczestniczących w międzynarodowych zmaganiach wciąż wywołuje ogromną polaryzację wśród społeczeństwa. Nic dziwnego, bowiem już od ponad 3 lat kraj ten toczy bestialską wojnę ze swoim sąsiadem - Ukrainą. W wyniku niekończących się działań zbrojnych wiele federacji podjęło stanowczą decyzję o uniemożliwieniu reprezentantom kraju agresora startów w rywalizacjach sportowych, które w założeniu mają przecież nieść ze sobą pokój i zgodę wśród narodów świata.
Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, które namawiają do stopniowego uchylania sankcji względem rosyjskich oraz białoruskich sportowców. Takie stanowisko przejawiał jakiś czas temu chociażby wicepremier Włoch Matteo Salvini. Stwierdził, iż jego marzeniem jest zobaczyć, jak sportowcy rosyjscy oraz ukraińscy z własnymi flagami biorą udział w przyszłorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich, które odbędą się w Mediolanie oraz Cortina d'Ampezzo. Wiele organizacji wciąż twardo stoi jednak przy bezwzględnym sankcjonowaniu kraju agresora, a wśród nich znajduje się oczywiście Polska. Dowodzą tego działania PZTW, który jest organizatorem tegorocznych mistrzostw Europy juniorów w wioślarstwie.
Mistrzyni olimpijska oburzona decyzją PZTW. "To jest jakieś szaleństwo"
Wspomniane mistrzostwa zaczną się dopiero w drugiej połowie lipca, jednak już teraz wiemy, że nie wezmą w nich udziału zawodnicy z Rosji. Wszystko przez niezastosowanie się do nakazu polskich organizatorów, którzy wymagali od nich podpisania specjalnej deklaracji. W dokumencie sportowcy mieli oświadczyć, iż nie są finansowani ze środków rządowych, ani też funduszy firm oraz osób fizycznych, związanych z rządem rosyjskim. Dodatkowo w oświadczeniu miała się też znaleźć deklaracja braku poparcia dla toczących się działań wojennych na Ukrainie. Warunek ten sprawił, że rosyjska ekipa postanowiła wycofać się z udziału w turnieju.
Na decyzję rosyjskich wioślarzy zareagowała była mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim, a także Deputowana do Dumy Swietłana Żurowa.
"Brawo wioślarze, dobrze zrobiliście, że nie podpisaliście takiego oświadczenia. A zachowanie polskich organizatorów MŚ to czysta prowokacja. Oni doskonale wiedzą, że nasi sportowcy otrzymują dofinansowanie od państwa. W przeciwnym razie wioślarstwo oraz inne sporty po prostu nie będą mogły się rozwijać w kraju. Polacy specjalnie wymyślili deklarację z takimi wymaganiami, aby odsiać silnych konkurentów z Rosji. Uważają, że bez rosyjskich wioślarzy dostaną więcej medali" - grzmiała Żurowa cytowana przez portal "VseProSport".
W dalszej części swojej wypowiedzi Rosjanka wyraziła swoją dezaprobatę względem działań PZTW w słowach, które można odebrać jako swoistą groźbę względem naszego kraju. Domagała się ona bowiem odebrania Polsce praw do organizacji międzynarodowych imprez sportowych.
Generalnie to jest jakieś szaleństwo, dzikość. Dlaczego, u licha, organizatorzy turniejów ograniczają dostęp naszym sportowcom i zmuszają ich do podpisywania nieakceptowalnych dla nas deklaracji? To jest sytuacja całkowicie niedopuszczalna dla sportu. Odbierzmy więc Polsce prawa do organizacji zawodów międzynarodowych. Nawet gdy SVO (skrót od rosyjskiego wyrażenia "Specjalna Operacja Wojskowa" red.) się skończy, Polacy nadal będą stwarzać przeszkody dla rosyjskich sportowców. To zły precedens. Wtedy każdy kraj zacznie wymyślać powody, aby nie wpuszczać sportowców z danego kraju
Warto przypomnieć, że rosyjska była mistrzyni olimpijska oraz wielokrotna medalistka mistrzostw świata od 2014 roku, w którym to Rosja anektowała Krym, widnieje na tzw. czarnej liście osób objętych sankcjami przez UE.
Zobacz również:













