Powódź stulecia, ewakuacja tysięcy mieszkańców. Reprezentacja Polski już w nowym miejscu
Fani sportów zimowych mają teraz swoje święto - we Włoszech trwają igrzyska olimpijskie. A ci, którzy kochają sporty typowo letnie, zwłaszcza wodne, muszą jeszcze kilkanaście tygodni poczekać. W centrum uwagi znajdzie się w sierpniu kajakarstwo, bo po 14 latach mistrzostwa świata znów zorganizuje Polska. Biało-Czerwoni szlifują więc formę w różnych częściach globu, choć nie zawsze sprzyja im fortuna. Przekonała się o tym męska kadra, której plany zmieniła powódź, jakiej Portugalia nie widziała od stu lat.

Wioślarze czy kajakarze, podobnie jak i lekkoatleci specjalizujący się w rzutach, mają teraz "martwy" okres. Czas, w którym przygotowują się do trwającego kilka miesięcy sezonu - od połowy wiosny do wczesnej jesieni. Choć plany sięgają dalej - igrzysk olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles. To o tyle istotne, że w kajakarstwie zmienia się system kwalifikacyjny, punkty będą zdobywane już w najbliższych miesiącach, a nie w roku poprzedzającym igrzyska.
Męska kadra kajakarzy do końca stycznia przebywała na zgrupowaniu w Republice Południowej Afryki, później panowie wrócili do Europy, a do Pretorii udała się kadra kobieca. Kajakarze zaś, pod opieką trenerów Ryszarda Hoppe oraz Jakuba Cebuli wybrali się do Portugalii. W Montemor-o-Velho w środkowej części kraju, niedaleko Coimbry, zazwyczaj o tej porze roku panują dobre warunki do drugiej fazy przygotowań. Także na wodzie, bo przecież tutejszy tor jest jednym z bardziej znanych akwenów regatowych na świecie. I osiem lat temu najlepsi kajakarze rywalizowali tu o medale mistrzostw świata.

Tyle że Biało-Czerwoni zostali zmuszeni do poszukania sobie innego mejsca na zgrupowanie, ewakuowany został też z Montemor ich sprzęt. O wszystkim poinformował zaś Polski Związek Kajakowy.
Nagła zmiana miejsca zgrupowania reprezentacji Polski. Sprzęt ewakuowany dzięki sygnałowi z Portugalii
Wszystko zaś za sprawą rzeki Mondego, która wystąpiła z brzegów, przelała wały i zniszczyła autostradę A1, jedną z ważniejszych w kraju, łączącą Porto z Lizboną. Rząd Portugalii dość szybko wprowadził stan klęski żywiołowej, ewakuowano kilka tysięcy osób. To spowodowało, że reprezentanci Polski przenieśli się do Gerês, ponad 200 km na północ. - Montemor-o-Velho jest zalane, w czwartek woda weszła nawet do hangarów i siłowni przy torze regatowym.
Wcześniej, tuż po przylocie dostaliśmy informację, że musimy ewakuować nasz sprzęt, który zwieźliśmy tam na cztery zgrupowania.
- Dzięki uprzejmości kolegów udało się przewieźć go w bezpieczne miejsce - mówi trener Ryszard Hoppe, cytowany przez oficjalną stronę Polskiego Związku Kajakowego.

Tyle że prognozy się nie poprawiają, Portugalię nadal nawiedzają deszcze, jest chłodniej niż w poprzednich latach, o kolejnych zgrupowania w rejonie Coimbry nie ma więc mowy. - Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, kolejny obóz przygotowawczy reprezentacji odbędzie się nie w Montemor, a w Lago Azul, także w Portugalii - mówił selekcjoner.
Polacy tylko raz dziennie schodzą na wodę, trzy razy w tygodniu mają siłownię, do tego dochodzą ćwieczenia stabilizacyjne oraz bieganie. - Na tym zgrupowaniu chcieliśmy sprawdzać osady, ale przesuniemy to na marzec. Inaczej wyobrażaliśmy sobie treningi, ale gorzej by było, gdybyśmy przez dwa czy trzy dni w ogóle nie mogli pływać. Na pewno nie jest tak, że tym obozem zaprzepaścimy całą dotychczasową pracę - tłumaczy trener Hoppe.













