Polski talent zaskoczył niedawną światową "1". 2:0 i 34:0 w trzecim frejmie
Turniej World Open w chińskim Yushan to jedna z ostatnich imprez w kalendarzu World Snooker Tour. A dla Antoniego Kowalskiego, czterokrotnego mistrza Polski, przedostatnia okazja, by zapewnić sobie status profesjonalisty na kolejny sezon. Jako jedyny z Polaków zapewnił sobie występ w głównej części zmagań, tam nad ranem polskiego czasu zmierzył się z jednym z najlepszych specjalistów od snookera na świecie - Markiem Allenem. I prowadził z Irlandczykiem już 2:0, w trzecim frejmie odskoczył na 34-0, miał świetny układ na stole. Zwycięzcę tej rywalizacji poznańliśmy jednak już po siódmej partii.

Spośród trzech polskich uczestników Main Touru Antoni Kowalski jest tym zawodnikiem klasyfikowanym najwyżej. Tyle że sytuacja Zielonogórzanina jest znacznie bardziej skomplikowana niż Michała Szubarczyka czy Mateusza Baranowskiego. By nie powiedzieć, ze dużo trudniejsza.
Jemu kończy się bowiem dwuletnia karta - musi teraz zająć odpowiednio wysokie miejsce w rankingu dwuletnim lub rocznym, by móc dalej startować ze statusem profesjonalisty. A jeśli to się nie uda, zostanie próba powrotu przez Q Schools.
Na razie Kowalskiemu brakuje wciąż sporo do bezpiecznej pozycji. Nie udało mu się w lutym zawojować Welsh Open - w głównej fazie zawodów przegrał z Chińczykiem Pangiem Junxu 2:4. Teraz poleciał do Chin, by tam szukać kolejnej okazji w World Open.
A na koniec zostaną już tylko mistrzostwa świata w Sheffield, bo poprzedzająca je impreza - 2026 Tour Championship - to zawody dla wyłącznie 12 najlepszych zawodników sezonu.
World Open. Wielkie wyzwanie przed Antonim Kowalskim. Świetny początek 22-latka z Zielonej Góry
W głównej części zmagań w World Open Kowalski wpadł na Marka Allena - i nietrudno było tu wskazać faworyta. 40-letni Irlandczyk jest jednym z najlepszych zawodników świata, wygrał dwie z trzech imprez "Potrójnej Korony", czyli UK Championship i The Masters. Był liderem rankingu, niespełna dwa lata temu. A w tym sezonie zdobył jeden tytuł: English Open we wrześniu, pięć ostatnich spotkań wygrywając tam w decydujących frejmach, przy remisie.

Tymczasem dziś 22-letni Polak całkowicie zaskoczył wybitnego rywala, dla którego to już... 21. pełny sezon w gronie profesjonalistów. We frejmie otwarcia Allen zdobył pięć pierwszych punktów, po czym obaj przeszli do taktycznej gry, z odstawianiem białej na górę. I to zawodnik z Irlandii Północnej popełnił błąd, ściągnął białą na dół, ale na tyle niedokładnie, że dał Kowalskiemu możliwość rozpoczęcia czyszczenia stołu. A Polak... wyczyścił go do zera. Grał perfekcyjnie - nie tylko chodzi tu o same wbicia, ale i ustawianie białej pod kolejne ruchy. A to dało 128-punktowego brejka.

A później Polak podwyższył na 2:0, raz popisał się świetnym wbicie przez niemal cały stół, później wykorzystał pomyłkę rywala. Zaliczył brejka na 41 punktów, odskoczył na 56:17, zostały już tylko kolorowe bile. Allen nawet nie ruszył się z krzesła, pogodził się ze stanem 0:2.
I na dobrą sprawę, kilka minut później powinno być 3:0 dla Kowalskiego. Znów przejął inicjatywę, odskoczył na 34:0, miał znakomitą sytuację na stole, by zbudować wygrywającą przewagę. I pomylił się na dość banalnej czerwonej - źle "ściął" ją do bocznej kieszeni. A pewnie na treningach w 99 przypadkach na 100 taka pozycja jest wykorzystana.

Polak był zły, wiedział, czym to grozi. I się nie pomylił. Allen z okazji skorzystał, zdobył 85 punktów. i w kolejnych rozgrywkach ruszył po swoje. Grali do pięciu wygranych frejmów, zamiast 3:0 dla Kowalskiego, zrobiło się 2:1.
To już był zły sygnał, kolejne przyszły później. Irlandczyk też się mylił, też dawał szanse Kowalskiemu, ale młodszy ze snookerzystów przegrywał z własnymi nerwami. Jeszcze w czwartym frejmie, przy stanie 3:33, dostał szansę powrotu - po faulu Allena. A później kolejną, na ostatniej, dość łatwej czerwonej. Zabrakło dokładności.
Irlandczyk wyrównał, a później dorzucił trzy brakujące frejmy, już bez większej historii. I to on w drugiej rundzie zagra z Jackiem Lisowskim.
W tej połówce drabinki może dojść do pasjonującego starcia w 1/8 finału Shauna Murphy'ego z Ronniem O'Sullivanem: obaj potrzebują jeszcze jednej wygranej.
Mark Allen (Irlandia Północna, 9) - Antoni Kowalski (Polska) 5:2
Frejmy: 0:128, 17:56, 85:34, 56:29, 73:2, 74:1, 74:13.











