W skrócie
- Alex Borucki, 19-latek z Krakowa, zadebiutuje w mistrzostwach świata seniorów w sprincie kajakowym.
- Jest uznawany za jeden z największych polskich talentów tej dyscypliny, wielokrotny złoty medalista w kategoriach juniorskich i młodzieżowych.
- Pomimo młodego wieku i przynależności do kadry seniorskiej, nie pojedzie w swojej koronnej konkurencji K-1, lecz wystąpi w K-2.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
19-letni Alex Borucki z Krakowa zarówno w Europie, jak i na świecie od kilku lat nie ma większej konkurencji w swoich kategoriach wiekowych.
Zawodnik Kolejowego Klubu Wodnego 1929 w Krakowie po wielu sukcesach w latach poprzednich w juniorskich kategoriach wiekowych, w których sięgał po złote medale największych imprez, w 2024 roku zdobył dwa złote medale mistrzostw świata U-23 na dystansie 500 m i 1000 m.
W Bratysławie podczas młodzieżowych mistrzostw Europy zdobył dwa złote medale w rywalizacji na dystansie 1000 m oraz 500 m, a także srebrny medal na dystansie 200 m.
W tym roku razem z Valerii Vichevem sięgnął po złote medale MME w K-2 na 500 i 1000 m. Śmiało można go zatem nazwać kolekcjonerem złota.
Polska medalistka olimpijska próbuje sił w innej dyscyplinie. Wciąż zdobywa medale
Kolekcjoner złota nie dostał szansy. Teraz był najlepszy, ale wystąpi w innej konkurencji
Przed rokiem rywalizował na równym poziomie z polskimi olimpijczykami, ale jednak na igrzyska do Paryża nie pojechał. Teraz był najlepszy wewnętrznych zawodach polskiej kadry w K-1 przed mistrzostwami świata w Mediolanie, ale jednak w tej konkurencji nie wystąpi. Trener Ryszard Hoppe zdecydował się wstawić krakowianina do osady K-2. To znaczy, że jeden z największych polskich talentów w historii sprintu kajakowego, zadebiutuje w mistrzostwach świata w Mediolanie (20-24 sierpnia).
Najlepszych zawodników w kategorii K-1, jak i osady w K-2 i C-2 zdecydowano się wyłonić z wewnętrznych wyścigów. W jedynce do rywalizacji stanęli Borucki, Piotr Morawski oraz Przemysław Korsak. Najszybszy okazał się pierwszy z nich, który co prawda dopiero pierwszy rok jest w pełni w seniorskiej kadrze, ale po raz kolejny pokazuje, że ma ogromny potencjał.
Drugi w wyścigu był natomiast Morawski i… to on popłynie w Mediolanie w jedynce. Wszystko ze względu na fakt, że wyścig w K-1 koliduje z K-2, a sztab szkoleniowy woli postawić na Boruckiego w osadzie, którą wygrał wspólnie z Jarosławem Kajdankiem.
- Alex ładnie wszedł z juniora do młodzieżowca i naszej seniorskiej grupy i się w niej zaaklimatyzował. Jest bardzo wartościowym zawodnikiem, o czym świadczą jego wyniki w juniorach. Są oczywiście rzeczy, nad którymi musimy popracować. Chodzi tutaj o różnice w treningu, szczególnie w osadach. Szybko się jednak dostosowuje, co potwierdza w każdych zawodach - mówi trener Hoppe.
Bez dwóch zdań jedynka jest najbardziej prestiżową konkurencją kajakarską. Tak naprawdę wyścigi K-1 na 500 i 1000 metrów to jest definicja kajakarstwa. Jeśli szukałem kiedyś inspiracji, czy porad dotyczących wiosłowania, to zawsze sięgałem do filmików z tych konkurencji, o których wspomniałem
"Nie pozostaje mi nic innego, jak zaufać trenerowi"
Krakowianin to typowy jedynkarz, ale dobra kadry jest w stanie się poświęcić. Kto wie, może na dłużej zadomowi się w startach w osadach, choć pewnie na przyszłość będzie celował w K-1 na 1000 m, bo to jest konkurencja olimpijska.
- Nie mam z tym problemu, by startować w osadach. Mam tylko z tym problem wtedy, kiedy osoba, z którą wiosłuję, jest kompletnie innych gabarytów ode mnie. Jestem zawodnikiem niskim i dynamicznym i trudno będzie mi się ułożyć za kimś, kto jest znacznie wyższy i mniej dynamiczny. Nie porzucam marzeń o startach w jedynkach. Dla mnie to zawsze będzie priorytet. To jest mój konik. W tej konkurencji czuję się najbardziej komfortowo. Dwójka też nie jest zła, ale nie widzę się już w czwórce - mówił 19-latek.
Borucki z Kajdankiem pływają dopiero od niedawna. Wcześniej cały czas pływał w dwójce z Vichevem.
Nie pozostaje mi nic innego, jak zaufać trenerowi Hoppe. To właściwy człowiek do prowadzenia kadry. To, że jest szkoleniowcem reprezentacji, to nie był przypadek. Zapracował sobie na to przez lata. Odnosił wiele sukcesów w Portugalii. Pełny szacunek dla trenera i oby ta nasza współpraca była owocna
Skoro jesteśmy przy szkoleniowcu kadry, to jest to bardzo doświadczony trener. Ma on już 74 lata, a reprezentację prowadzi od 2021 roku. Z kadrą - jako trener współpracujący - pracował też przed igrzyskami w Sydney, a potem samodzielnie do igrzyska w Atenach (2004). Potem wyjechał do Portugalii, gdzie odnosił wielkie sukcesy. Wprowadził ten kraj na światowy top, bo mu zaufali dali mu spokojnie pracować.
19-latek zadebiutuje w mistrzostwach świata
Teraz wracamy do Boruckiego. Dla niego to będzie debiut w seniorskich mistrzostwach świata, a przecież jest jeszcze nastolatkiem.
- Nie będzie jednak wielkiego stresu. Traktuję je po prostu, jak mistrzostwa świata w swojej kategorii. W ubiegłym roku byłem jeszcze juniorem, ale to mi nie przeszkadza. Nie mam kompleksów. Wiem, ile przetrenowałem i wiem, na czym stoję. Razem z Jarkiem podejdziemy na luźnej głowie do tematu i będzie dobrze - zapewnił krakowianin.
- Do tego sportu trzeba mieć talent, ale trzeba też wykonać niesamowicie ciężką pracę, by coś osiągnąć. Mam worek medali z mistrzowskich imprez w młodszych kategoriach wiekowych, ale nikt mi za to nie da medalu w gronie seniorów. To, co mnie najbardziej wyróżnia od innych zawodników to fakt, że potrzebuję pracować. Muszę jej wykonać jak najwięcej i wtedy dopiero dobrze się czuję. Słyszałem opinie różnych osób, że się przetrenuję, ale ja po prostu potrzebuję dużych obciążeń treningowych. Lubię ciężko pracować i to - jak widać - przynosi efekty. W ubiegłym roku razem z trenerem Michałem Brzuchalskim trenowałem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Wałczu do mistrzostw Polski seniorów. To nie była dla nas docelowa impreza. Potraktowałem te zawody jako trening i wygrałem w K-1 na 500 metrów. Pokonałem wszystkich najlepszych kadrowiczów, włącznie z tymi, którzy wyjechali wówczas na igrzyska - opowiadał Borucki.
Alex Borucki celuje w olimpijskie złoto. "Chcę być lepszy od samego siebie"
Szansy wyjazdu na igrzyska do Paryża jednak nie dostał. Zapewne został skreślony przez trenera kadry dużo wcześniej ze względu na wiek. W 2024 roku miał bowiem zaledwie 18 lat i niewielkie doświadczenie w gronie seniorów.
- I to było chyba kluczowe, że brakowało mi tego roku. Byłem przypisany do kategorii juniorskiej. Dla wielu ten sukces w mistrzostwach Polski był niespodzianką. Tak naprawdę było już jednak po wszystkim, bo karty zostały wcześniej rozdane. Bilet na igrzyska uciekł mi wówczas, bo byłem za młody - powiedział krakowianin.
Nie ma co ukrywać, że Borucki mógłby się przyzwyczaić do złotych medali. Ma już za sobą też zderzenie ze sportem seniorskim, w który - można byłoby powiedzieć - że wszedł wraz z buta.
Wychodzę z założenia, że nie chcę być lepszy od rywali. Chcę być lepszy od samego siebie. Chcę jak najbardziej przesuwać swoje limity, by być zadowolonym ze stałego postępu. Wiadomo, że dla mnie celem są igrzyska olimpijskie. Chcę zdobyć pierwsze złoto w tej imprezie dla polskich kajaków. Będę to tego dążył
Z piłki nożnej do kajakarstwa. Mentorem dla niego jest Cristiano Ronaldo
Na co dzień krakowianin studiuje na Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy na kierunku wychowania fizycznego. Mieszka jednak w Krakowie. Sprawę studiów załatwia głównie on-line, bo uczelnia poszła mu na rękę.
Jak to się stało, że chłopak z Krakowa trafił do kajakarstwa? Oczywiście w stolicy Małopolski jest kilka sekcji w sportach wodnych. Także w wioślarstwie, ale jednak największy wybór jest w grach zespołowych.
Małopolska, jeśli chodzi o kajaki, to najbardziej stoi slalomem kajakowym. Jak większość chłopaków przechodziłem przez fazę piłki nożnej. Grałem w różnych klubach w Krakowie, jak choćby KS Mydlniczanka, czy Zwierzyniecki Kraków. Któregoś dnia poczułem ból w pięcie. Lekarz nie zgodził się na to, bym grał przez pewien czas, a rodzice nie chcieli, bym rezygnował z aktywności fizycznej. I tak znaleźli klub kajakowy. Tata zobaczył baner i tak trafiłem do KKW 1929 Kraków. Do klubu trafiłem z młodszą od dwa lata siostrą Oliwią
Kilka tygodni temu oboje zdobyli złoty medal młodzieżowych mistrzostw Polski w konkurencji K-2 200 m mix.
- Może kiedyś na igrzyska pojadą Boruccy - zastanawiał się Alex.
Kiedyś nie mógł pogodzić się z tym, że nie może grać w piłkę. Jego miłość do kajaków była szorstka. Miał problemy z motywacją do treningów.
- Wtedy uważałem, że rodzice mnie karzą i robią mi pod górkę, a teraz jestem im za to bardzo wdzięczny. Kiedy trenerzy nie za bardzo chcieli mi poświęcać swoją uwagę, bo często w przeszłości słyszałem, że kompletnie nie nadaję się do kajaków, to na wodę szedł ze mną tata. Specjalnie dla mnie nauczył się pływać na kajaku. To dzięki niemu wszystko się zaczęło, a teraz jadę na swoje pierwsze mistrzostwa świata - mówił 19-latek.
Poza tatą wiele on zawdzięcza swojemu pierwszemu trenerowi Markowi Palisiowi w UKS Olimp Kraków związanego z KKW 1929 Kraków. W nim trafił już pod skrzydła Bogusława Birosa. Ten jest do tej pory trenerem klubowym Boruckiego. W SMS w Wałczu prowadził go znakomity szkoleniowiec Brzuchalski.
- Zawdzięczam temu trenerowi bardzo wiele. To on ustawił mnie technicznie. Pokazał mi wszystkie tajniki kajakarstwa. Zawsze służy mi pomocą - przyznał.
W wolnych chwilach lubi - jak sam mówi - zanurzyć się w świat motoryzacji. Wciąż ważne miejsce w jego sercu zajmuje piłka nożna.
- Bardzo mocno inspiruję się Cristiano Ronaldo. To jest dla mnie mentor. Tak go traktuję - zdradził.
W rodzinie kajakarstwem górskim zajmował się jego dziadek, który jednak dość wcześnie i nie z własnej woli skończył przygodę sportowca. Bardzo wspiera swojego wnuka i być może za rok, kiedy mistrzostwa świata w sprincie kajakowym będą się odbywały w Poznaniu, będzie mógł oklaskiwać Alexa na żywo na Malcie.
***
Relacje z mistrzostw świata w sprincie kajakowym będzie można oglądać na antenach Polsatu Sport.
Zobacz również:















