Było 54:48 dla Polaka z 3-krotnym mistrzem świata. Czarna zakończyła mecz
Dla Antoniego Kowalskiego, 22-letniego snookerzysty z Zielonej Góry, już sam awans do Crucible był historycznym wydarzeniem. Dokonał tego jako pierwszy Polak, jako pierwszy obronił też kartę profesjonalisty. A w weekend walczył o drugą rundę z Markiem Williamsem, trzykrotnym mistrzem świata. Po pierwszej sesji przegrywał 3:6, był w trudnej sytuacji. Na starcie drugiej to on jednak wygrał partię, Walijczyk popełniał zaskakujące błędy. Tyle że szybko odzyskał rytm. A to był zły sygnał dla Kowalskiego. Po godz. 22 poznaliśmy triumfatora.

Po sobotnich zmaganiach Antoniego Kowalskiego z Markiem Williamsem statystyki obu zawodników dotyczące zdobytych punktów czy skuteczności zagrań były bardzo zbliżone. Na korzyść 51-letniego zawodnika z Walii, ale nieznacznie. Odpowiadające wynikowi 5:4, a tymczasem było 6:3. I dzisiaj to on potrzebował już tylko czterech frejmów, by zapewnić sobie miejsce w 1/8 finału.
Dla Kowalskiego był to zaś bój o kolejny historyczny wyczyn, ale nie tylko. Już jako pierwszy Polak w historii wywalczył awans do Crucible i jako pierwszy zapewnił sobie utrzymanie w profesjonalnej elicie, bo wcześniej ta sztuka nie udała się Kacprowi Filipiakowi i Adamowi Stefanowowi. Tyle że utrzymał się właśnie dlatego, że awansował do fazy finałowej MŚ, a nie z rankingu. A ewentualne zwycięstwo z Williamsem mogło mu dać to drugie, a wtedy nie musiałby kolejnego sezonu zaczynać z zerowym dorobkiem.
I szkoda, że w sobotnie popołudnie nie zdołał wygrać tego dziewiątego frejma z Williamsem - mimo że prowadził w nim 41:0 i miał dobry układ. Przekonał się, że w starciach z rutyniarzami, na tym właśnie poziomie, każda pomyłka może być bardzo bolesna. Bo jak Walijczyk się mylił, to jednak nie był aż tak mocno za to karcony.
Mistrzostwa świata w Crucible. Druga sesja w starciu Marka Williams - Antoni Kowalski
Dziś Kowalski zaliczył świetne wbicie przez cały stół tuż po starcie, choć bez kontynuacji, ale później - dwa pechowe faule. Williams też jednak był trochę nerwowy, nie wyszły mu dwie próby.
Polak prowadził 20:12, dość pechowo pozycjonował do kolejnej czerwonej, musiał uderzać z wyższego mostka. I spudłował, dając świetną szansę Walijczykowi. A trzykrotny mistrz świata tylko czekał na taką okazję. Choć nadal nie prezentował mistrzowskiej formy, pokazały to kolejne momenty w tym frejmie. Uciekł na 13 punktów, ale swoim faulem dał szansę Polakowi.

Kowalski przejął prowadzenie 39:34, za chwilę Williams znów sfaulował. I aż żal by było, gdyby na 22-latek nie wykorzystał tej szansy na czwartego frejma. Obaj byli jakby mocno zestresowani, poziom gry w tej pierwszej niedzielnej partii bardziej odpowiadał drugiej rundzie kwalifikacji do MŚ.
Ostatecznie się udało, choć nie bez nerwów, mimo wygrywającej przewagi Polaka, gdy na stole zostały już tylko trzy kolory. Williams potrzebował dwóch snookerów, skończyło się na jednym.
Po kolejnym frejmie Walijczyk znów miał jednak trzy partie przewagi, choć to Kowalski zaliczył pierwszą serię wbić. Tyle że za krótką. A później, po taktycznej rywalizacji, wykorzystał nieudane podejście Polaka na czerwonej. Skorzystał z wystawionej czerwonej, zaliczył notowanego brejka.
I co ważniejsze - złapał pewność siebie. Pokazał to w kluczowym momencie 12. frejma, gdy musiał trafić przez cały stół, by nie zostawić otwartego układu 22-latkowi z Zielonej Góry. Trafił, wykończył tego frejma - już tylko dwóch partii brakowało mu do awansu.
A później jednej, gdy dostali kwadrans regulaminowej przerwy. Polak maił prawo być sfrustrowany, świetnie zaczynał frejmy, od trudnych, dalekich wbić. A później mylił się na tych łatwiejszych, dawał doświadczonemu mistrzowi szansę łatwego startu. Williams zaś korzystał. I jeszcze zanotował 115-punktowego brejka, za co dostał brawa od kibiców. Była to pierwsza "setka" w tym spotkaniu.

Niestety dla Polaka, mecz skończył się po 14. frejmie. Polak prowadził 48:23, miał wszystko w swoich rękach, zostały dwie czerwone. A on wystawił jedną z nich rywalowi. Znów Williams skorzystał. Gdy zostały dwie ostatnie, był remis 48:48. Polak wrócił na stół przy różowej, zdołał ją wbić. Prowadził 54:48, została czarna za siedem.
Zaczęła się bitwa taktyczna, na odstawne. I Williams ją wbił, wygrał 10:4.
W 1/8 finału trzykrotny mistrz świata zmierzy się z Barrym Hawkinsem.
Mark Williams (Walia, 6) - Antoni Kowalski (Polska, 69) 10:4
Frejmy w 1. sesji: 0:82, 75:61, 85:21, 43:73, 78:0, 7:75, 74:44, 74:35, 73:45.
Frejmy w 2. sesji: 48:80, 89:9, 67:15, 118:15, 55:54.













