Polacy walczyli o historyczny sukces. Ćwierćfinał mistrzostw świata był o krok
Cały sportowy świat żyje piłkarskimi mistrzostwami świata. Niestety w USA, Kanadzie i Meksyku nie ma reprezentacji Polski. Tymczasem w cieniu mundialu odbywa się World Cup of Darts, czyli drużynowe mistrzostwa świata w darcie. W niemieckim Frankfurcie "Biało - Czerwoni" spisywali się znakomicie. Aż przyszedł mecz 1/8 finału przeciwko Irlandii...

W czwartek (11 czerwca) rozpoczęły się nie tylko piłkarskie mistrzostwa świata 2026. W niemieckim Frankfurcie zainaugurowane zostały zawody World Cup of Darts, w której obserwujemy reprezentantów Polski: Krzysztofa Ratajskiego i Sebastiana Białeckiego.
Polacy mają za sobą fazę grupową, w której pokonali Portugalczyków (4:1) oraz Szwajcarów (4:2). Tym samym wywalczyli awans do fazy pucharowej czempionatu.
Dart. Polska - Irlandia o ćwierćfinał MŚ
"Biało - Czerwoni" w sobotnie popołudnie stoczyli bój o historyczny ćwierćfinał tej imprezy. Ich rywalami na etapie 1/8 finału byli Irlandczycy reprezentowani przez Williama O'Connora i Mickeya Mansella. Oni w swojej grupie pokonali Singapur i Gibraltar.
Rywalizacja na tym etapie zmagań toczyła się nie do czterech, a do ośmiu wygranych legów. Na nieszczęście naszej drużyny, świetnie od początku spotkania na podwójnych wartościach spisywał się O'Connor. W trzecim i czwartym legu zanotował check out na poziomie 86 punktów. Tym samym mieliśmy pierwsze przełamanie, po którym Irlandczycy prowadzili 3:1.
Zwrot akcji po przerwie. Zapachniało awansem do ćwierćfinału
Nasi rywale przed przerwą reklamową prowadzili 5:2 i byli w dobrym położeniu. Na tym etapie meczu obie reprezentacje miały średnią na podobnym poziomie (Irlandia 95,88, a Polska 94,91), ale to Irlandczycy byli skuteczniejsi na podwójnych.
W dziewiątym legu Polacy otrzymali szansę na przełamanie powrotne. Ratajski miał do wyzerowania licznika 30 punktów. Z delikatnymi problemami udało mu się to osiągnąć. Chwilę później na tablicy wyników było 5:5, ponieważ świetnie licznik ze 112 wyzerował Ratajski. Trzy wygrane legi z rzędu sprawiły, że można było zacząć ponownie wierzyć w awans naszej reprezentacji.
Kluczowy moment meczu miał miejsce w 12 legu. Białecki dwukrotnie pomylił się na podwójnych wartościach, co skrzętnie wykorzystali Irlandczycy, wychodząc na prowadzenie 7:5. To oznaczało, że nasz zespół nie miał już miejsca na pomyłkę. Ratajski był o krok od przełamania powrotnego, ale minimalnie chybił przy podwójnej szesnastce. Chwilę później Mansell zakończył spotkanie. Tym samym Irlandia wygrała 8:5 i awansowała do najlepszej ósemki na świecie.
W drugiej części spotkania średnie w obu zespołach nieco spadły, ale w dalszym ciągu były porównywalne (Irlandia 92,21, a Polska 91,71). Kluczowa jednak była gra na wartościach podwójnych. Irlandczycy skończyli 8/16 (50 procent), a Polacy zaledwie 5/13 (38,5 %).
Rywalem Irlandii w ćwierćfinale będzie lepszy z pary Szkocja - Norwegia. Ci pierwsi są zdecydowanymi faworytami tego pojedynku. Mecze 1/4, 1/2 finału i wielki finał zaplanowano na niedzielę (14 czerwca).












