Płacz Polaka po historycznym zwycięstwie. Anglicy od razu się rzucili
W całej historii snookera żaden z polskich zawodników nie dostąpił zaszczytu gry w Crucible Theatre - tam ma miejsce finałowa faza mistrzostw świata. To już jest nieaktualne - we wtorek wieczorem przepustkę do tego "Teatru Marzeń", jak mówią sami zawodnicy, wywalczył Antoni Kowalski. 22-latek z Zielonej Góry po swoim meczu doczekał się gratulacji od rywala - Walijczyka Jamiego Jonesa. A później usiadł na fotelu i skrył twarz w dłoniach. Co się stało? Dowiedzieliśmy się po chwili.

W 1927 roku rozegrano pierwszy finał mistrzostw świata w snookerze - sportu wymyślonego przez Anglika i bardzo długo "narodowej" rozrywki Wyspiarzy. Sam turniej zaczął się w listopadzie 1926 roku, zakończono go kilka miesięcy później. Od 1977 roku mistrz globy wyłaniany jest w Crucible Theatre w Sheffield - dotarcie tam to spełnienie marzeń dla każdego snookerzysty. Stanąć obok Ronniego O'Sullivana, Johna Higginsa, Judda Trumpa czy Shauna Murphy'ego. I powalczyć wśród - obecnie - 32 najlepszych zawodników świata.
Polakom to dotąd nie było dane. Co tu zresztą mówić, do początku poprzedniej dekady nie mieliśmy żadnego zawodowca. Jako pierwszy kartę wywalczył w 2011 roku zaledwie 15-letni Kacper Filipiak - był najmłodszy w historii. Miał obiecujące wyniki, wypadł z Main Touru, wrócił do niego, ale w 2021 roku zakończył karierę. Dużo dobrego zrobił Adam Stefanów, ale dopiero teraz biało-czerwona młodzież dokonuje historycznych wyczynów.
Najpierw Michał Szubarczyk - jako 14-latek przebił osiągnięcie Filipiaka, został tym najmłodszym profesjonalistą. I jako najmłodszy w historii kilka dni temu wygrał mecz w kwalifikacjach mistrzostw świata.
Gdyby zdołał wygrać o dwa mecze więcej, mógłby być też tym najmłodszym w Crucible. Na to ma jeszcze czas, za rok też może nim zostać.
Nie będzie jednak pierwszym Polakiem w finałach MŚ. Tym został właśnie Antoni Kowalski, 22-latek z Zielonej Góry. W Judgement Day zmierzył się z Jamiem Jonesem, 38-letnim Walijczykiem, wyżej notowanym. I po dramatycznym boju, w którym rywal ze stanu 2:5 wyszedł na 6:5, pokonał go 10:8.
A po meczu usiadł na fotelu i... się rozpłakał.
Życiowy sukces Antoniego Kowalskiego. Kluczowa pomoc przyjaciela. To czołowy zawodnik świata
To był widok znaczący - Jones pakował swój sprzęt, sędzia spisywał wynik, a Polak zakrywał twarz. Chwilę później pojawił się przed kamerą WST - Anglicy zaprosili go do rozmowy. I dalej mu się łamał głos. Tak bardzo przeżywał wydarzenia w English Institute of Sport. A miał co przeżywać: porażka oznaczałaby, że tracił status profesjonalisty i dostęp do imprez Main Touru. A awans do Crucible - mu ten status przedłużał, kosztem Allana Taylora. Takie są przepisy - awans do finałów MŚ to wielki przywilej.

- Nigdy nie płaczę. Widać więc, ile dla mnie ten awans znaczy. To był chyba jedyny moment, gdy myślałem o ratowaniu karty do touru niż o samym Crucible - mówił Polak przed kamerą. A przecież już kilka dni temu mówił, że nie chce opuszczać tego świata, w którym się znalazł. - Nie wiem, co powiedzieć, jest za dużo emocji we mnie.
W meczu 1/16 finału MŚ będą go już wspomagać: rodzina i dziewczyna. - Nie mam bazy w Anglii, dolatuję na turnieje. Nie mogę się ich doczekać - przyznał Polak. I dziękował swojemu przyjacielowi Chrisowi Wakelinowi, trzynastemu zawodnikowi rankingu WST, niedawnemu mistrzowie Scottish Open. - Zaprasza mnie do domu, trenujemy, mogę tam spać. Chciałbym, by każdy miał takiego przyjaciela. Pomógł mi tak bardzo, a nie dostał nic w zamian. Dzięki niemu jestem lepszym graczem - mówił Kowalski.

Dodał też, że to właśnie Wakelin, obecny na trybunach, przypominał mu o tym, że mecze w mistrzostwach świata to maraton. Bardzo długa rywalizacja, w której jest czas na zmianę sytuacji. - Chris mi to zaszczepił, a ja się poddałem, gdy nie szło pod koniec pierwszej i na początku drugiej sesji.
Nie mogłem utrzymać kija, byłem wyczerpany. Wyłączyłem mózg, zacząłem grać szybciej. Wiedziałem, że jednak mogę wygrać. I wszystko wróciło.
- Wyobrażam sobie, ile osób w Polsce będzie mnie oglądać. Spełnię jedno ze swoich marzeń - powiedział Kowalski.
Swojego rywala w 1/16 finału pozna w czwartek. Faza finałowa zacznie się w sobotę, mistrza świata poznamy 4 maja. Tytułu broni Chińczyk Zhao Xintong.
A Kowalski jest na razie najniżej notowanym zawodnikiem w Crucible 2026. W środę może go jeszcze tu przebić Anglik Liam Highfield.












