Oto złoty następca Szubarczyka. 3:0 Polaka w finale, riposta Serba. 68 punktów na koniec
Rok temu w Antalyi już przed finałem snookerowych mistrzostw Europy do lat 16 wiedzieliśmy, że złoto poleci do Polski. Walczyli Michał Szubarczyk i Krzysztof Czapnik, lepszy okazał się ten pierwszy. Teraz do powtórki w Hiszpanii dojść nie mogło, bo obaj znaleźli się w tej samej ćwiartce. Szubarczyk zresztą przegrał w 1/8 finału, Czapnik kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa. Choć jego pewność mogła zostać zachwiana niespodziewaną porażką w kategorii U-18. A to, z Serbem Tadiją Mitijaseviciem, też dostarczyło emocji. Mistrza kontynentu poznaliśmy po szóstym frejmie.

Krzysztof Czapnik był w gronie faworytów do triumfu tak w kategorii U-16, jak i w U-18, a przecież na koniec czekają go jeszcze zmagania w U-21. Choć nie tak wielkim jak Michał Szubarczyk - już uczestnik Main Touru, "czarujący" na zielonym suknie w prestiżowych zawodach w Anglii, Walii, Chinach czy Arabii Saudyjskiej. Czapnik też ten smak już poznał, wystąpił w listopadzie w eliminacjach UK Championship. To nagroda za postępy i wyniki, jakie osiągał właśnie wśród rówieśników.
Polskę w kategorii U-16 reprezentowało ośmiu zawodników, wszyscy przeszli z fazy grupowej do pucharowej. I to już świadczy o postępie, jaki dokonał się w naszym snookerze. Rok temu w Turcji Szubarczyk z Czapnikiem grali o tytuł do lat 16, teraz mogli zmierzyć się ze sobą w ćwierćfinale. I wczoraj starszy z Polaków tam awansował, a młodszy - nie. W środku nocy przegrał spotkanie z Węgrem Nicolasem Leclercqiem.

A Węgra tuż przed południem dość pewnie ograł Czapnik. I w ten sposób awansował do półfinału, podobnie zresztą jak Hubert Micherdziński. Dla tego ostatniego był to życiowy sukces, zapewnił sobie medal.
W półfinale Micherdziński przegrał jednak bardzo wyraźnie z Serbem Tadiją Matijaseviciem 0:4, walki było tu niewiele. Inaczej wyglądało spotkanie Czapnika z Ukraińcem Matwiejem Łagodzińskim, rewanż za... zeszłoroczny półfinał. Wtedy Polak wygrał 4:2, teraz zaś - 4:1. Po spotkaniu na bardzo wysokim poziomie.
I takiego samego można się było spodziewać, gdy razem z Serbem stanęli do walki o złoto.
Finał mistrzostw Europy do lat 16. Krzysztof Czapnik z drugą taką szansą w karierze
15- czy 16-letni zawodnicy sporo już potrafią, ale wciąż mogą grać nierówno. Widać to w hiszpańskich mistrzostwach, także w meczach Polaków. Niedługo przed finałowym spotkaniem w tej najmłodszej kategorii, Czapnik musiał zagrać mecz 1/16 finału w zmaganiach do lat 18. Przegrał z Niemcem Paulem Arthurem Jerochem 1:3, choć... zdobył łącznie więcej punktów. Przegrywał w kluczowych momentach, rywal przejmował frejmy. I widać było wściekłość, gdy zawalił decydującą rozgrywkę.
A musiał przecież panować nad emocjami, bo Serb Matijasević grał tu znakomicie. Imponował długimi wbiciami, czasem przez 3/4 stołu. Może jeszcze brakowało lepszego pozycjonowania, ale kilku faworytów już zdążył pokonać.
W pierwszym i trzecim frejmie Czapnik dość wyraźnie odskakiwał, ale rywal gonił. W tym trzecim zdołał wyrównać na 35:35, ale później Polak zaliczył 40-punktowego brejka. Klasą był zaś w drugiej rozgrywce, zdobył 87 punktów z rzędu, miał szansę na brejka na 112 punktów, gdy pomylił się na zielonej bili. A szkoda, taki rezultat w finale byłby czymś szczególnym.

Po trzech frejmach Polak prowadził 3:0, rywal poszedł na chwilę gdzieś na bok. A później Matijasević zdołał jednak wygrać zaciętą rozgrywkę, za moment poprawił, również był dokładniejszy w końcówce. Brakowało mu jeszcze jednej, by doprowadzić do "decidera".
Do tego jednak nie doszło, 15-latek z Gąsaw Plebańskich uznał, że drugi raz z rzędu złota nie wypuści. Odskoczył na 68:3, na stole zostały 43 punkty. Serb poddał frejma, strata była już za duża.
Tadija Matijasević (Serbia) - Krzysztof Czapnik (Polska) 2:4
Frejmy: 23:62, 0:97, 35:75, 72:47, 76:51, 3:68.











