Wyjątkowy był jednak nie sam finał, lecz i drogą, jaką musiał do niego pokonać Krzysztof Ratajski. Zaczął od zwycięstwa 6:3 z reprezentantem gospodarzy Maxem Hoppem. Później takim samym wynikiem na jego korzyść zakończyło się jego starcie z trzecim zawodnikiem światowego rankingu - słynnym Holendrem Gianem van Veenem. W ćwierćfinale natomiast wyższość 49-latka musiał uznać Anglik Nathan Aspinall (6:4).
Wówczas byliśmy już pewni, że w wielkim finale wystąpi chociaż jeden Polak. W półfinale "The Polish Eagle" zmierzył się bowiem ze swoim rodakiem Sebastianem Białeckim. Ten postawił mu wymagające warunki, którym jednak znacznie wyżej notowany z naszych reprezentantów zdołał dorównać, wygrywając 7:5.
Wyciekło, co szatnia Chicago myśli o Lewandowskim. Tych słów już nie cofną
I tak awansował do finału, stając przed szansą na trzeci w karierze triumf w imprezie rangi European Tour. To cykl turniejów - w tym sezonie 15 - który wyłoni 32 uczestników uprawnionych do startu w październikowych mistrzostwach Europy. Jest on ceniony w kalendarzu organizacji PDC wyżej niż zawody World Series czy Players Championship, lecz niżej niż darterskie Wielkie Szlemy. Ale sukces w jednej z jego odsłon zawsze wiąże się ze sporym prestiżem.
Dart. Krzysztof Ratajski wygrywa European Tour w Leverkusen
Finałowym rywalem sklasyfikowanego na 23. lokacie w światowym zestawieniu Krzysztofa Ratajskiego był zajmujący 17. lokatę Holender Jermaine Wattimena. Rywalizacja w decydującym meczu toczyła się do ośmiu wygranych legów, z których trzy pierwsze padły łupem Polaka. I w czwartym legu "The Polish Eagle" był już ustawiony na podwójną dwudziestkę, ale szybciej zdołał trafić ją Holender.
Awans Kubicy na finiszu na Interlagos. Do podium jednak zabrakło
Potem jednak zrobiło się 4:1 i Krzysztof Ratajski znalazł się w dość komfortowej sytuacji. Wystarczyło "bronić licznika" wygrywając te legi, w których jako pierwszy podchodził do tarczy. Niestety, przy dwóch kolejnych takich legach górą był Jermaine Wattimena, w czym 49-latek pomógł mu swoimi błędami.
Te były widoczne zwłaszcza w legu numer 10, gdy Krzysztof Ratajski nie wykorzystał pięciu lotek na podwójną 18. A gdy w kolejnej odsłonie rywalizacji nie mógł początkowo trafić podwójnej 6, zrobiło się nerwowo. Polak szybko się jednak poprawił i odzyskał rezon, wygrywając potem całe spotkanie 8:6.
- Rywal grał bardzo dobrze. Jestem bardzo szczęśliwy, że finalnie tego dokonałem. To było dla mnie bardzo trudne. Nie wiem, co powiedzieć. Nie spodziewałem się tego. Cieszyłbym się już z miejsca w najlepszej ósemce czy czwórce. Ale zwycięstwo? To więcej niż to, czego oczekiwałem - mówił po swoim triumfie uszczęśliwiony Krzysztof Ratajski.
Za wygraną "The Polish Eagle" otrzymał 35 tysięcy funtów, co w przeliczeniu daje około 177 tysięcy złotych. Ta kwota pozwoli mu przesunąć się o jedno "oczko" w rankingu opierającym się o turniejowe zarobki.






![Kiedy US Open? Gdzie oglądać Świątek i Chwalińską? [TERMINARZ, TRANSMISJE]](https://i.iplsc.com/000N5PSW9Q1U9OPH-C401.webp)




