Na oczach Szubarczyka jest medal dla Polaka. I to już drugi w Hiszpanii
Mecz Michała Szubarczyka z Krzysztofem Czapnikiem o półfinał mistrzostw Europy U-16 miał być hitem środowej sesji przedpołudniowej. I rewanżem za zeszłoroczny finał, w którym lepszy okazał się zawodnik z Lublina. Tyle że Szubarczyk w nocy z wtorku na środę nieoczekiwanie przegrał z Nicolasem Leclercqiem, odpadł w 1/8 finału. I to z Węgrem musiał walczyć Czapnik o miejsce w strefie medalowej. A wszystkiemu z trybun początkowo przyglądał się sam Szubarczyk. Efekt? W strefie medalowej będzie... dwóch Polaków. Poniżej szczegóły.

Snooker nie był nigdy jakoś szczególnie popularną w Polsce dyscypliną, mimo że nawet 30 lat temu mecze gwiazd zawodowców regularnie pojawiały się w sportowych stacjach. I sporo osób wciąż pamięta grę legend: Ronniego O'Sullivana, Stephena Hendry'ego, Steve'a Davisa czy Johna Higginsa. W Polsce coś się ruszyło kilkanaście lat temu, wraz z pierwszym awansem do zawodowego Main Touru Kacpra Filipiaka, ale boom moze dopiero nastąpić. Po raz pierwszy mamy bowiem aż trzech profesjonalistów, a o Michale Szubarczyku już mówi się w kontekście wielkiego talentu.
Tyle że to nie tylko Szubarczyk może odnosić wkrótce sukcesy - wraz z nim do przodu ciągnie cała masa młodych zawodników. Sebastian Milewski został w zeszłym roku mistrzem świata do lat 21, sukcesy odnosili inni juniorzy.
W Antalyi w meczu o złoto mistrzostw Europy Szubarczyk grał z Krzysztofem Czapnikiem, wygrał 4:2, później dołożył też tytuł w kategorii U-18. A Czapnik, jesienią, dostał z kolei możliwość debiutu w eliminacjach zawodowego UK Championship, to również było dla niego sporym wyróżnieniem.
Mistrzostwa Europy w snookerze. Dwa pewne polskie medale w Hiszpanii
Teraz w Hiszpanii obaj ponownie walczą w mistrzostwach Europy EBSA U-16 i U-18, Czapnik dodatkowo wystąpi też w zmaganiach do lat 21. Polski Związek Snookera i Bilarda Angielskiego wysłał pełną kadrę do Gandii, w tych dwóch młodszych kategoriach do zmagań grupowych przystąpiło po ośmiu Biało-Czerwonych. W U-16 wszyscy awansowali do fazy pucharowej, w U-18 - sześciu. A powinno siedmiu, Jakub Zakrzewski wygrał dwa z trzech spotkań i zajął trzecie miejsce, gorszym stosunkiem frejmów.
Już po wtorkowych zmaganiach było jasne, że Biało-Czerwoni będą mieć w U-16 przynajmniej jeden medal. W ćwierćfinale wpadli na siebie Hubert Micherdziński i Zakrzewski, ten drugi w 1/8 finału pokonał rozstawionego po fazie grupowej z "1" Anglika Williama Thomsona. Lepszy okazał się Micherdziński, triumfował 4:1 - o finał zagra z Serbem Tadiją Mitijaseviciem.
W innym ćwierćfinale Szubarczyk miał rywalizować z Czapnikiem - w ramach rewanżu za zeszłoroczny finał. I w nocy z wtorku na środę doszło do sporej sensacji - Lublinianin, uczestnik zawodowego Main Touru, przegrał z Węgrem Nicolasem Leclercqiem 1:3.

I to właśnie Leclercq był w środę rywalem Czapnika, a na krzesłach przy stole zasiadł... Szubarczyk. Przyszedł obserwować kolegę z kadry, miał jeszcze ponad dwie godziny do swojego meczu w 1/16 finału w kategorii U-18.
Zawodnik z Węgier nie grał już tak dobrze, być może odczuwał też skutki krótkiej nocy. Z Szubarczykiem skończył grać po godz. 1, mecz o półfinał zaczął się po godz. 10. Czapnik spokojnie budował swoje akcje, rywal popełniał błędy. Zwłaszcza w drugim frejmie zawodnik spod Radomia zaimponował - miał dwa notowane brejki, wygrał 103:8. Przegrał jedynie trzeciego frejma, w dość kuriozalnych okolicznościach. Gonił rywala - i go dogonił, wyrównał na 54:54. Została tylko czarna bila.

I Polak uderzył ją tak, że... jego biała wpadła do kieszeni na górnej części stołu. To zaś kończyło partię, Leclercq przegrywał 1:2.
Kolejne dwa frejmy padły łupem Polaka - 119:0 (brejk 73) oraz 60:27.
O finał - jeszcze w środę - Czapnik zagra z Matwiejem Łagodzińskim z Ukrainy.
A walka o złoto - po godz. 20.













