Polska opinia publiczna w ostatnich dniach żyje przede wszystkim sprawą zatrzymania prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza, otwiera się w nowym oknie. Temat związany zarówno ze światem sportu, jak i polityki wzbudza ogromne emocje, kolejne komentarze i reakcje najwyżej postawionych osób w państwie i nie tylko. Przy okazji poniedziałkowej konferencji ministra sportu i turystyki, Jakub Rutnicki zwrócił się do zarządu PKOl.
- Minister sportu nie jest od tego, żeby jakiekolwiek naciski wywierać, ale przede wszystkim minister sportu jest po to, żeby dbać o polski sport. Także o polski olimpizm bo to, co się wydarzyło w wykonaniu pana Piesiewicza, to jest katastrofa. Nigdy w historii nie było człowieka, który tak zniszczyłby dorobek tak szacownej instytucji, jakim jest Polski Komitet Olimpijski - rozpoczął swoją konferencję w Dopiewie Jakub Rutnicki.
- Ja przede wszystkim wzywam zarząd PKOl i całe środowisko do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych! Jeżeli Polski Komitet Olimpijski ma takie działania wdrażać, musi oczywiście zwołać zarząd [...] Droga jest jedna. Musi zostać wybrany spośród wiceprzewodniczących osoba, która będzie prowadziła PKOl do czasu wyboru nmowych władz. To jest czas na oczyszczenia - zwrócił się do władz PKOl.
Zawsze to podkreślam - PKOl to nie Piesiewicz. Przede wszystkim to jest wielki dorobek i historia polskiego sportu. Mówiliśmy o tym od samego początku, że taka osoba, jak Piesiewicz nigdy nie powinna pełnił roli i funkcji prezesa
Minister sportu został zapytany również przez jednego z dziennikarzy znajdujących się na miejscu, czy sytuacja związana z zatrzymaniem prezesa PKOl może realnie oddalić Polskę od organizacji igrzysk olimpijskich, które mogłyby się odbyć w naszym kraju w niedalekiej przyszłości. Rutnicki wprost zaznaczył, że sytuacja ta na pewno nie pomoże Polsce, jednak zanim dojdzie do jakichkolwiek konkretów w sprawie, kluczowe jest "posprzątanie sytuacji w PKOl". To oczywiście ma nastąpić poprzez wybranie nowych władz.














