Miliony rozdzielą w Crucible. Tyle zapewnił sobie Polak. To nie pomyłka
Snookerowe mistrzostwa świata mają blisko stuletnią historię, słynny "Teatr Marzeń" w Sheffield gości je po raz 50. A po raz pierwszy w Crucible Theatre wystąpi Polak - we wtorek historyczny awans do finałowej części wywalczył Antoni Kowalski. Od soboty w Sheffield walka będzie toczyć się nie tylko o najbardziej prestiżowy tytuł, ale też o wielkie pieniądze. Tyle że dostaną je wyłącznie najlepsi. A Polak? Wygrał już trzy spotkania, ale kwota, którą sobie zagwarantował, wcale aż tak bardzo nie imponuje. Ma jednak dużo większe znaczenie.

Mistrzostwa świata w Sheffield tradycyjnie kończą snookerowy sezon - są ostatnią imprezą dla wszystkich zawodników znajdujących się w Main Tourze, a stawkę uzupełniają amatorzy. Awans do finałowej części, w Crucible Theatre, uzyskuje zaledwie 16 graczy, dochodzą oni do tych najlepszych, już rozstawionych. A później przez 2,5 tygodnia cały świat pasjonuje się bitwami o mistrzostwo świata, na coraz dłuższym dystansie.
- Myślę, że w tym roku w Crucible będzie co najmniej jeden zawodnik z Polski - mówił pod koniec poprzedniego tygodnia Antoni Kowalski, gdy w drugiej rundzie eliminacji rozbił aż 10:1 Anglika Connora Benzeya. Nie dodał, czy ma na myśli siebie, czy też rewelacyjnego 15-latka z Lublina Michała Szubarczyka. Kowalski, starszy o siedem lat od rodaka, zazwyczaj imponował pewnością siebie, często te słowa i gesty obracały się przeciwko niemu. Bo zarzucano mu nawet arogancję.
Tyle że teraz zawodnik z Zielonej Góry musiał zagrać va banque - wyniki innych spotkań ułożyły się tak, że już przed swoim pojedynkiem w trzeciej rundzie z Joe O'Connorem wiedział, iż wyłącznie awans do Crucible zapewni mu utrzymanie w gronie profesjonalistów na kolejny sezon.
Anglik tymczasem, 28. zawodnik w rankingu, był zdecydowanym faworytem. Kowalski zagrał fenomenalną pierwszą sesję, wygrał ją 7:2. I choć wieczorem rywal wyrównał na 8:8, to Zielonogórzanin wygrał dwa ostatnie frejmy. We wtorek zaś również 10:8 ograł Jamiego Jonesa, a też był już w trudnym położeniu, po przegraniu czterech kolejnych partii.

I dzięki temu zapewnił sobie roczną kartę do Main Touru na kolejny sezon, choć przecież w rankingu "na żywo" pozostał na 65. pozycji. Może ją poprawić, ale warunkiem jest wygranie meczu w Crucible.
Jak działa ten ranking? Jest tożsamy z... zarobkami. A te w Crucible mogą być gigantyczne.
Ogromne pieniądze w Crucible, ale tylko dla najlepszych. Ile zarobili Polacy?
Kibice, którzy na zarobki w świecie sportu patrzą przez pryzmat Igi Świątek, Roberta Lewandowskiego czy Mateusza Masternaka, mogą być lekko zaskoczeni. Kowalski w snookerze zarobił przez rok 48,2 tys. funtów, Szubarczyk 37,4, a Mateusz Baranowski - 18,9 tys. Pamiętajmy zaś, że zawodnicy musza opłacić sobie przeloty na turnieje do Wielkiej Brytanii, Chin czy Arabii Saudyjskiej. I te kwoty nie robią wrażenia.
Wielkie pieniądze są dopiero za tytuły - zwłaszcza w Saudi Arabia Masters czy właśnie mistrzostwach świata. Budżet na wygrane w Sheffield wynosi niemal 2,4 miliona funtów, czyli blisko 12 milionów złotych. Zawodnik, który 4 maja podniesie puchar za tytuł otrzyma 500 tysięcy funtów (2,44 mln złotych). I to zapewni miejsce w samej czołówce światowego rankingu w kolejnym sezonie. Jeśli nie na szczycie.

Jak to wygląda u Polaków? Mateusz Baranowski odpadł w drugiej rundzie kwalifikacji - za dotarcie do tego etapu jest 5 tys. funtów (24,4 tys. zł). Michał Szubarczyk odpadł jedną fazę dalej - na jego konto wpłynie 10 tys. funtów brutto (48,8 tys. zł). To pozwoli 15-latkowi z Lublina nieco awansować w światowym rankingu. I powinno przybliżyć do utrzymania w elicie po kolejnym sezonie, choć kluczowe będą tu wyniki w następnych turniejach 2026/27.
Z kolei Kowalski zagwarantował już sobie 20 tys. funtów (97,5 tys. zł), ale to nie musi być koniec jego drogi. Za awans do 1/8 finału w Crucible nagroda wzrasta do 30 tys. funtów, za ćwierćfinał jest już 50 tys., za półfinał - 100 tys. Taka wygrana zapewne oznaczałaby spokój z licencją także i na sezon 2027/28. Finalista otrzyma 200 tys. funtów, a triumfator - wspomniane już pół miliona. Dokładnie taką nagrodę zgarnął latem zeszłego roku Neil Robertson - triumfator Saudi Arabia Masters.
Dla porównania - zawodniczki przystępujące do pierwszej rundy kwalifikacji Australian Open, najgorzej opłacanego Wielkiego Szlema w tenisie, miał zagwarantowane 40,5 tys. dolarów australijskich, czyli równowartość 20,098 tys. funtów.
Losowanie pełnej drabinki zmagań w Crucible - już w czwartek.













