Wraz z końcem kwietnia bieżącego roku strona i aplikacja giełdy kryptowalut Zondacrypto przestały działać i był to wówczas de facto znak całkowitego załamania się tego przedsięwzięcia. Do akcji prędko wkroczyła tu również prokuratura, a w tle pojawił się jeszcze wątek - powiedzmy - sportowy.
Pod lupę wzięte zostały bowiem powiązania prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza, z Zondacrypto - i tu bez dwóch zdań wielkim przełomem było jego czwartkowe zatrzymanie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Piesiewiczowi prokuratura postawiła zarzuty płatnej protekcji zagrożonej karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 oraz zarzut związany z dowolnym zaspokajaniem wybranych wierzycieli, zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. Sąd w Katowicach do tego zadecydował o jego trzymiesięcznym areszcie.
1 września dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak oraz dziennikarz TVN Michał Fuja przekazali tymczasem istotne wieści dotyczące treści umowy sponsorskiej między PKOl-em a Zondacrypto, do której dotarli.
Ważny komunikat PKOl. Wiadomo, kto przejmie obowiązki Radosława Piesiewicza
Przekazywanie danych internautów, używanie wizerunków olimpijczyków. Nowe ustalenia ws. umowy PKOl z Zondacrypto
Najciekawsze ustalenia dotyczą tu kwestii wykorzystywania przez Zondacrypto wizerunków olimpijczyków - giełda otrzymała taką możliwość dotyczącą twarzy, sylwetek czy głosów sportowców "bez ograniczeń terytorialnych, we wszystkich mediach, z prawem ich modyfikowania". Co istotne dotyczyło to także dawnych olimpijczyków - licząc od IO 2012.
Do tego prawa wizerunkowe mogły być wykorzystywane nie tylko przez samą giełdę, ale też i agencje reklamowe i wydawnictwa z którymi współpracowała. Sportowcy mieli także nagrywać filmiki produkowane przez Zondacrypto czy publikować różnego rodzaju treści na swych prywatnych profilach w mediach społecznościowych. Gdyby zaś zgłosili jakiekolwiek roszczenia, to... PKOl miał zwracać koszty sponsorowi. Do tego wszystkiego tego typu materiały nie musiałyby zostać usunięte po wygaśnięciu umowy.
Inny ciekawy wątek dotyczy profilu reprezentacji olimpijskiej na Facebooku występujący pod nazwą "TEAM PL - Polski Komitet Olimpijski". PKOl zgodnie z kontraktem miał co miesiąc przekazywać Zondacrypto dane osób obserwujących ten profil. Zawarte w umowie nawiązanie do mechanizmu Facebook Custom Audiences wskazuje, że chodziło tu o kwestię dotarcia z reklamą do konkretnej grupy odbiorców.
Jadczak i Fuja poprosili o ocenę całego dokumentu radcę prawnego Jarosława Chałasa z kancelarii "Chałas i wspólnicy". "Nie jest to zwykła umowa sponsorska. W mojej ocenie jest to znacznie dalej idąca umowa komercjalizacji aktywów PKOl-u i polskiego ruchu olimpijskiego, połączona z projektem kryptowalutowym" - orzekł mecenas, który przekazał też dziennikarzom szczegółową analizę umowy.
O relacjach wzajemnych na linii Zondacrypto - PKOl ery Piesiewicza usłyszymy zapewne jeszcze niemało w najbliższych miesiącach...














