Ksiądz ogłosił z ambony ws. 14-letniego mistrza z Polski. "Bardzo dużo osób się zainteresowało"
14-letni Michał Szubarczyk podbija światowego snookera. Podczas prestiżowych UK Championship odprawił z kwitkiem m.in. legendarnego Jimmy'ego White'a. Wcześniej osiągnął spektakularny sukces, zwyciężając na mistrzostwach świata U21. O tym osiągnięciu głośno było w całej Polsce, a przede wszystkim w Lublinie, skąd pochodzi nastolatek. Za sprawą jednego z księży wieści dotarły do kościoła. I poruszyły wiernych.

O tym spektakularnym sukcesie jest teraz w Polsce głośno. 14-letni Michał Szubarczyk podbija serca kibiców. W pierwszym spotkaniu UK Championship w snookerze odprawił z kwitkiem legendarnego Jimmy'ego White'a, zwyciężając 6:2, a następnie - po zaciętym wielogodzinnym pojedynku - pokonał doświadczonego Jordana Browna (6:4). Dzięki temu awansował do trzeciej rundy eliminacyjnej.
To nie pierwszy raz, gdy o młodym Polaku zrobiło się głośno w snookerowym świecie. Końcem sierpnia, po zmaganiach w Indii, został mistrzem świata U-21. W finale zmierzył się wówczas ze starszym o siedem lat Aleksandrem Widau z Niemiec. Choć początek rozgrywki tego nie zapowiadał, po pewnym czasie Szubarczyk zdominował rywala i w imponującym stylu - wygraną 5:1 - sięgnął po tytuł najlepszego snookerzysty w swojej kategorii wiekowej.
Co za niesamowite osiągnięcie w wykonaniu tego młodego zawodnika! Pękamy z dumy i gratulujemy
A co na to wszystko sam zainteresowany? Podzielił się wtedy wrażeniami w rozmowie z Radiem Lublin. Opowiadał o swoim podejściu jeszcze przed wylotem do Indii. Zasygnalizował również, kto mocno go wspiera.
O sukcach Michała Szubarczyka jest głośno. "Mój tata przyjmuje same gratulacje"
Michał Szubarczyk z rozbrajającą szczerością przyznał, że właściwie nie spodziewał się zdobycia mistrzostwa świata w snookerze do lat 21. Nieco wiary tchnął w niego tata. "Trochę nie wierzyłem w to przed turniejem, mój tata musiał mnie przekonywać, że są szanse. Cały czas jeszcze, kiedy o tym myślę, to się uśmiecham, nie wierzę, że się udało" - wyjaśnił w Radiu Lublin.
Jego sukces był tak spektakularny, że wspomniał o tym nawet ksiądz prosto z ambony, poruszając wiernych. "Mój tata przyjmuje same gratulacje, mama dzisiaj dowiedziała się od sąsiadki, że nawet ksiądz w kościele o tym mówił, więc bardzo dużo osób się zainteresowało" - cieszył się.
Z wypowiedzi młodego snookerzysty przebijają naturalność i pokora. Jest to zauważalne gołym okiem, a cechy te wysunął na pierwszy plan jeszcze Kamil Szubarczyk, trener Europejskiej Federacji Snookera i Bilarda Angielskiego.
"To jest bardzo skromny, fajny chłopak, a ten sukces to jest tylko kolejny schodek. Oczywiście cieszył się, lubi grać przy publiczności. I teraz na tych mistrzostwach świata w Indiach ludzie po prostu zakochali się w nim i w jego grze, w tym jak można genialnie połączyć skuteczną grę ofensywną z bardzo mądrą i skuteczną grą defensywną" - zachwalał Michała.
A jak to wszystko się zaczęło? Okazuje się, że od... oglądania sportowych pojedynków w telewizji. Michał zasiadał przed odbiornikiem razem z tatą i kibicował snookerzystom. Wspólnie podziwiali grę Ronniego O'Sullivana i wtedy w głowie chłopaka zakiełkowała myśl o tym, aby spróbować swoich sił przy stole.
"Przyszliśmy za pierwszym razem na stół bilardowy. I pierwszego dnia, kiedy nawet jeszcze godzina nie minęła, mój tata powiedział, żebyśmy się nie wygłupiali i przeszliśmy na snookera. Zaczynałem z takim małym stołkiem, bo nie sięgałem do stołu" - wyjaśniał Szubarczyk.
Od 7 lat trenuje razem z tatą, który specjalnie w tym celu zdobył uprawnienia trenera i sędziego. W tym czasie Michał nauczył się wiele, w tym tego, że aby osiągnąć sukces w tym sporcie, potrzebne są - jak sam powiedział - "mocna głowa, bardzo duża cierpliwość i precyzja".












