Koniec upokorzeń, Trump ograny w Londynie. Historyczna chwila w Ally Pally
Snooker w Polsce zyskuje na popularności, w czym duży udział ma utalentowany Michał Szubarczyk, który jako 14-latek dostał się do zawodowej elity. W The Masters Lublinianin grać jeszcze nie może - to impreza "proszona", dla 16 najlepszych zawodników w rankingu WST. A zarazem jedna z trzech najbardziej prestiżowych w sezonie, zaliczana do "Potrójnej Korony". W sobotę wieczorem doszło w niej do historycznej chwili. Z udziałem lidera rankingu Judda Trumpa i legendy snookera - Johna Higginsa.

Na początku grudnia oczy kibiców snookera skierowane były na York Barbican w Yorku - to tam odbywały się decydujące spotkania w UK Championship. Teraz z podobną uwagą spogląda się na wydarzenia w Alexandra Palace w Londynie - to z uwagi na The 2026 Masters. A od połowy kwietnia, przez 16 dni, wszystko przebije to, co rozegra się w Crucible Theatre w Sheffield. To tam tradycyjnie odbywają się mistrzostwa świata w tej ekscytującej dyscyplinie. Czy zobaczymy tam reprezentantów Polski, okaże się wcześniej, w pierwszej połowie miesiąca. Eliminacje zostaną rozegrane w English Institute of Sport w Sheffield.
Te trzy imprezy mają szczególne znaczenie - razem tworzą "Potrójną Koronę". Coś jak Wielki Szlem w tenisie, triumfy dają miejsce w historii.
W sobotę do tej historii sensacyjnie przeszedł John Higgins, 50-letni już Szkot, uwielbiany przez wielu kibiców na świecie. A w Polsce, którą wielokrotnie odwiedzał i grał tu pokazówki, często nazywany po prostu "Jasiem".
The Masters. Pasjonująca starcie o finał. Judd Trump kontra John Higgins. Powinno być już 4:0
To właśnie w Ally Pally w Londynie odbywały się niedawno mistrzostwa świata w darcie, w których znakomicie prezentował się nasz Krzysztof Ratajski. W swoje 49. urodziny grał ćwierćfinał z Lukem Littlerem, absolutnie najlepszym na świecie, mimo zaledwie 18 lat. Polak poległ 0:5, Littler wygrał później milion dolarów, rekordową kwotę w historii w darcie.
W snookerze w Alexandra Palace wszyscy uczestnicy Main Touru grać nie mogą, a jedynie szesnastu najlepszych. Dlatego właśnie jest to impreza nierankingowa, za to o przekraczającym milion funtów budżecie i głównej nagrodzie sięgającej 350 tys. funtów. Być może za kilka lat doczekamy się tu któregoś z reprezentantów Polski, na razie są daleko od tego. Także i Michał Szubarczyk, czyniący olbrzymie postępy 15-latek z Lublina. On i tak wkrótce zmierzy się w Walii z Neilem Robertsonem, trzecim w światowym rankingu, który w The Masters przegrał jednak dramatyczne spotkanie z Kyrenem Wilsonem o półfinał - 5:6.

Równie dramatyczny mecz w tamtej fazie miał John Higgins - 50-letni Szkot, który ograł 6:5 aktualnego mistrza świata Zhao Xintonga. A przegrywał już 3:5, w batalii do sześciu wygranych frejmów. W tym ostatnim losy finału rozstrzygnęły się na... czarnej bili. Tej ostatniej, bo Higgins prowadził przed posłaniem jej do kieszeni "tylko" 58:53.
Dziś "Jasiu", jak jest nazywany w naszym kraju, zmierzył się z liderem rankingu Juddem Trumpem. 36-letni Anglik ma ostatnio słabszą passę, nie wygrał w tym sezonie żadnego turnieju, w UK Championship poniósł w finale bolesną porażkę z Markiem Selbym. Tyle że w Londynie jakby wszystko wracało już na właściwe tory, były cztery 100-punktowe frejmy z Chińczykiem Dingiem Junhui, było pewne 6:2 z Markiem Allenem.
Było też coś innego: Trump wygrał siedem ostatnich spotkań z Higginsem, a z 16 od finału mistrzostw świata w 2019 roku - aż 15. Wyłączając ich bezpośrednie mecze w Championship League, bo te jednak mają inny ciężar gatunkowy.

I nie sposób było dać wiarę, że Higgins może coś tu zdziałać. Nie wierzyli w to też bukmacherzy. I pod koniec czwartego frejma było właściwie nierealne, by cud się zdarzył.
Trump wygrał bowiem trzy pierwsze frejmy. W trzecim Higgins prowadził 42:41, gdy pomylił się na dość łatwiej czerwonej w górnej części stołu. Anglik przejął inicjatywę, prowadził 48:42, zostały tylko kolorowe. I miał taką sytuację, banalną nawet dla amatora: z wbiciem żółtej i wypozycjonowaniem do zielonej.

Nie trafił, Higgins wykończył frejma, na przerwę zszedł z wynikiem 1:3.
Po przerwie przegrywał już 2:3, ale później Trump odskoczył jednak na 5:3. Potrzebował jednego frejma do awansu do finału.
Szkot sprawił jednak sensację, to nie były jednoznacznie wygrane frejmy, a po walce. Wszystkie trzy padły jego łupem, choć w dziewiątym (przy 5:3), Trump przegrywał tylko 43:48, wbił już żółtą i zieloną, miał idealny układ na awans. A pomylił się na brązowej, choć wbicie wydawało się formalnością - na wprost kieszeni.
Na końcu pojawiła się zaciśnięta pięść Higginsa, po 72:18 w jedenastym frejmie, gdy wbił zieloną. Jako najstarszy zawodnik w historii dostał się do finału turnieju należącego do "Potrójnej Korony". Takich triumfów ma dziewięć: cztery w mistrzostwach świata, trzy w UK Championship i dwa w The Masters. Od pierwszego, właśnie w Londynie, minęło 27 lat.
W niedzielnym finale jego rywalem będzie Kyren Wilson, który 6:5 pokonał Chińczyka Wu Yize.












