Klaudia Zwolińska w szoku po wielkim sukcesie. To, co zrobiła, było wybitne
To był niesamowity występ Klaudii Zwolińskiej w dalekim Penrith w Australii. W Polsce dopiero wstawał dzień, kiedy nasza zawodniczka pisała piękną historię. Wicemistrzyni olimpijska z Paryża w slalomie kajakowym w konkurencji K-1, tym razem okazała się najlepsza na świecie w C-1, co zaskoczyło nawet ją samą. 26-latka nigdy wcześniej nie stała nawet na podium Pucharu Świata w tej konkurencji, choć była w niej wicemistrzynią Europy.

Klaudia Zwolińska w eliminacjach C-1, jakie odbywały się dwa dni wcześniej, zajęła 17. miejsce. Była jednak zadowolona z awansu do półfinału. Mówiła, że nareszcie czuje się znacznie pewniej w kategorii C-1, kontroluje przejazd, a dodając do tego jej umiejętności i wolę walki tworzy się przepis na możliwy końcowy sukces.
Trzeba jednak przyznać, że w piątek na torze olimpijskim w Penrith bardzo mocno wiało. Warunki pogodowe były na tyle trudne, że organizatorzy zdecydowali się skrócić przerwę pomiędzy półfinałami a finałami, bowiem na popołudnie zapowiadano mocny wiatr.
Klaudia Zwolińska: nie mogę w to uwierzyć
Zwolińska w półfinale była druga. w rywalizacji medalowej wystartowała zatem jako przedostatnia. Miała przegląd sytuacji. Wiedziała, jak pojechały jej rywalki. I popłynęła fenomenalnie! Nasza zawodniczka pewnie zwyciężyła z czasem aż o 4,39 sekundy lepszym od drugiej Alsu Minazovej. To była deklasacja,
Polka była wyraźnie zszokowana tym, co się stało. W pierwszych wywiadach po sukcesie, jakiego w polskim slalomie kajakowym w C-1 jeszcze nie było, łapała się za głowę.
- Nie wiem, co mam w ogóle powiedzieć. Nie mogę w to uwierzyć, że jestem mistrzynią świata w kanadyjce. O mój Boże - mówiła Zwolińska.
Przyjechałam tu oczywiście walczyć o krążki, ale złotego medalu w kanadyjce się nie spodziewałam. Bardziej myślałam o K-1. Wiedziałam, że robię postępy w kanadyjce, ale nie aż tak! W półfinale oddałam znakomity bieg i nie spodziewałam się, że jestem w stanie go powtórzyć, a co dopiero urwać kilka sekund! Nie wiem, co się teraz dzieje, to dla mnie jakiś szok!
Zwolińska przyznała, że w ogóle zastanawiała się nad startem w C-1, bo po przyjeździe do Australii kompletnie nie radziła sobie w tym kajaku.
Wybitny przejazd Polki
Radości z występu nie kryli również trenerzy naszej "góralki".
Medal był w zasięgu Klaudii, tym bardziej że z biegu na bieg się rozpędzaliśmy. Było wietrznie, więc musieliśmy wziąć na to poprawkę, ale na trasie Klaudia wchodziła na coraz wyższe obroty i w połowie sama zdecydowała, że jedzie po złoto. Jedyną zawodniczką, która mogła jej tutaj zagrozić, była Jessica Fox. Może szkoda, że jej nie było, bo Klaudia być może utarłaby jej nosa takim wynikiem?
- Jej przejazd był wybitny, bo w sporcie, gdzie rywalizujemy na cienkiej linii czasowej, sekunda może dać różnicę dziesięciu miejsc, Klaudia wygrywa o ponad cztery. Wielu trenerów i zawodników z zagranicy gratulowało tak fenomenalnego przejazdu - dodawał Jakub Chojnowski, trener główny kadry.
Zwolińska złoty medal odebrała z rąk znakomitej Australijki Jessiki Fox, która nie wystartowała na własnym terenie, bo zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
W piątek Zwolińska popłynie w koronnej konkurencji
Polka szanse na medal będzie miała również w piątek (3 października), kiedy to wystartuje w swojej koronnej konkurencji.
- Jak ja teraz pojadę to K-1? Przecież nie wypada mi popłynąć gorzej! - śmiała się nasza złota medalistka z Penrith.
Transmisje z MŚ w slalomie kajakowym w kanałach Polsatu Sport oraz na Polsat Box Go.
Zobacz również:














