Krok od sensacji. Dwie setki Polaka w mistrzostwach świata. Atak na 147 pkt
Michał Szubarczyk pożegnał się w sobotę z marzeniami o grze w Crucible, ale to nie był bynajmniej ostatni polski akcent w kwalifikacjach mistrzostw świata. W Sheffield został jeszcze Antoni Kowalski - w niedzielę grał z 28. w rankingu Joe O'Connorem o być albo nie być w zawodowym świecie snookera. 22-latek z Zielonej Góry nie był tu faworytem, ale po pierwszej sesji jest coraz bliżej spełnienia marzeń. Gra fenomenalnie, podjął próbę ataku na brejka maksymalnego. Dokończenie spotkania - wieczorem.

Awans Michała Szubarczyka do Crucible Theatre, czyli finałowych zmagań mistrzostw świata z udziałem 32 najlepszych zawodników świata, byłby sporą sensacją. Marzenia 15-letniego Polaka przynajmniej na rok powstrzymał Hossein Vafaei - Irańczyk wygrał ich potyczkę 10:2, ale wieczorna sesja dostarczyła pięknych emocji. I w niej więcej frejmów wygrał grający już na luzie młody zawodnik z Polski.
Dziś starcie o miejsce w Judgement Day zaczął z kolei Antoni Kowalski. Trzykrotny mistrz Polski, choć przecież ma dopiero 22 lata, stanął przed arcytrudnym zadaniem. Joe O'Connor jest jeszcze wyżej notowany niż Vafaei, a przecież porażka Zielonogórzanina w tym spotkaniu sprawiała, że nie miałby już szans na utrzymanie się w zawodowej elicie na kolejny sezon.
Ma ogromne możliwości, przyjaźni się z wieloma gwiazdami Main Touru, wspólnie z nimi trenuje, ale w turniejach często brakowało mu spokoju. Albo też jego gra załamywała się po jednym nieudanym zagraniu. Jak miesiąc temu w World Open w Chinach, gdy prowadził z Markiem Allenem 2:0, wygrywał też w trzecim frejmie, a błąd dał szansę słynnemu rywalowi. I skończyło się na 2:5.
Dziś Polak też nie był faworytem, a gdyby patrzeć na stawki bukmacherów, jego szanse były wręcz minimalne. Tyle że trzeba też spojrzeć na drugą stronę medalu - O'Connor ostatnio nie zachwycał, ten sezon ogólnie ma słabszy niż poprzedni. A Kowalski ograł w pierwszej rundzie Connora Benzeya aż 10:1. To oczywiste, że Anglicy mają diametralnie różne umiejętności, ale chodziło też o podejście Zielonogórzanina do gry. Imponował pewnością siebie, stylem wbijania.
I tak było też dziś.
Mistrzostwa świata w snookerze. Znakomita sesja Antoniego Kowalskiego. Rywalem Joe O'Connor
Polak zaczął w popisowy sposób - w pierwszym frejmie popisał się 124-punktowym brejkiem, choć to rywal zaliczył pierwsze dwa wbicia. Kowalski przejął stół i go wyczyścił - wbił wszystkie bile, poza ostatnią czarną. Za moment sytuacja jednak się odwróciła - Zielonogórzanin przekonał się, że w starciu z 28. zawodnikiem rankingu jego pomyłki też mogą być bolesne. Zapunktował na czerwonej i czarnej, później się pomylił. A Anglik szybko wyrównał stan meczu.

Minęło ledwie pół godziny, a oni dwie partie mieli już za sobą. Kowalski przed swoim pierwszym meczem zapewniał, że jest w świetnej dyspozycji. Dużo trenował, a fani snookera zobaczą to Sheffield. To co wyprawiał w meczu z Benzeyem, ale także i dzisiaj, było potwierdzeniem słów 22-latka.
Trzy kolejne frejmy Zielonogórzanin wygrał bowiem bardzo pewnie. Jeszcze w tym trzecim O'Connor próbował walczyć, choć przegrywał 0:59. Ale nie miał większych szans. Kowalski wbijał pewnie, ale gdy następowała taka potrzeba, odpuszczał, odstawiał białą. A w przeszłości tego elementu mu brakowało, zdecydowanie za często ryzykował.
Dobrze też rozpoczął szóstego frejma, zdobył 20 punktów, później jednak Anglik popisał się swoją piękną serią. I zmniejszył straty do 2:4.
Do końca sesji zostały jednak jeszcze trzy rozgrywki. W tej siódmej role się odwróciły - teraz O'Connor wbijał jako pierwszy, a gdy Kowalski podszedł do stołu, przy stanie 0:12, już nie odpuścił. Jego 66-punktowy brejk był wygrywający.
A za moment Polak popisał się próbą wbicia brejka maksymalnego. Szło mu znakomicie, zgromadził 105 punktów, gdy stanął przed ostatnim trudnym zadaniem. Takiego wbicia czarnej, by odpowiednio ustawić białą przy ostatniej czerwonej.

Nie udało się, biała powędrowała za różową, passa się skończyła. Polak zaryzykował, zaliczył faul.
Było więc 6:2, została jeszcze jedna rozgrywka w pierwszej sesji. Kowalski odskoczył na 35:3, później O'Connor odrobił większość strat. Wciąż jednak trwała zacięta walka, ten frejm był najdłuższy w tej sesji. Gdy zostały kolorowe, Kowalski prowadził 48:27, zostało 27 punktów na stole.
I Polak wygrał, podwyższył na 7:2. Jeśli wieczorem dorzuci trzy kolejne frejmy, we wtorek zagra w Judgement Day o miejsce w Crucible. Z Matthew Seltem lub Jamiem Jonesem.
Joe O'Connor (Anglia) - Antoni Kowalski (Polska) 2:7 (po 1. sesji)
Frejmy: 5:124, 86:8, 12:70, 0:83, 11:71, 71:20, 12:66, 6:112, 27:62.















