W skrócie
- Mateusz Polaczyk jako pierwszy polski kajakarz stanął na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w K-1, potwierdzając swoje miejsce w światowej czołówce.
- Nagrody pieniężne w slalomie kajakowym są zaskakująco niskie, co podkreślił sam Polaczyk, zestawiając je z wysokimi kosztami uprawiania tego sportu.
- Sukcesy Polaczyka to efekt konsekwentnej pracy z młodszym bratem, nowoczesnego sprzętu oraz solidnego wsparcia ze strony zespołu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W ostatnich zawodach sezonu w Pucharze Świata w slalomie kajakowym, jakie odbyły się na olimpijskim torze w Augsburgu, Mateusz Polaczyk zajął czwarte miejsce w konkurencji K-1. To jednak wystarczyło do tego, by w klasyfikacji generalnej uplasować się na podium.
Nasz były mistrz Europy (2017), a także dwukrotny wicemistrz świata (2011, 2015) i brązowy medalista mistrzostw świata (2013), zaliczył bardzo równy sezon. Niemal w każdym starcie meldował się w finałach. Do tego w Tacen zajął trzecie miejsce. W sumie ma zatem sześć miejsc na podium PŚ w karierze.
18-letnia Polka w wielkim stylu sięgnęła po mistrzostwo świata. Warto zapamiętać to nazwisko
"Śmieszna" nagroda za miejsce na podium w Pucharze Świata
Klasyfikację generalną w tym sezonie w K-1 wygrał Francuz Titouan Castryck. 21-latek to wicemistrz olimpijski z Paryża. Drugi był jego rodak Anatole Delassus.
W czasie ceremonii dekoracji Polaczyk trochę prześmiewczo z dumą prezentował czek na 750 euro. To nagroda, jaką Międzynarodowa Federacja Kajakowa (ICF) ufundowała za trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ, czyli za trud włożony w cały sezon. Zwycięzca otrzymał 2500 euro, a zawodnik z drugiego miejsca 1500 euro.
Te nagrody w slalomie kajakowym to jest... Śmieję się. Chłopaki policzyły, że gdybym musiał zapłacić z własnych środków startowe w Pucharach Świata, to za wszystkie zawody wyszłoby 800 euro. Po tej nagrodzie byłbym zatem jeszcze 50 euro na minusie. U nas niestety tak jest. Finanse kompletnie nie idą za wynikami. U nas za mistrzostwa świata daje się czekoladki, kwiatki, medal i do domu
A przecież ten sport jest dla niego zawodem. Owszem ma on sponsorów, ale tak naprawdę nie ma możliwości zarobienia na tym, że odnosi sukcesy.
- Nie wiem, dlaczego u nas w kajakach tak jest. To jest fajna i widowiskowa dyscyplina, ale światowa federacja nie potrafi tego sprzedać. Jest jednak, jak jest. Równie dobrze mógłbym nic nie otrzymać za to podium w "generalce". Patrząc jednak na inne dyscypliny, nie porównując już w ogóle z piłką nożna, to jednak są to śmieszne kwoty. Francuz, który triumfował w Pucharze Świata, na podium był mocno wkurzony, kiedy zobaczył taki czek - mówił nasz kajakarz.
Dla porównania nowy kajak to jest koszt około 2700 - 3000 euro. A takich muszą mieć dwie-trzy na sezon. A gdzie reszta sprzętu? Łatwo zatem policzyć, że nie jest to tani sport, a nagrody są - w porównaniu do kosztów - żenujące.
- Z tyłu głowy człowiek ma, że to jest biedny sport. Pozostaje zatem cieszyć się tym, że robi się coś nietypowego - zakończył ten wątek nasz kajakarz.
Druga młodość Mateusz Polaczyka. Wiele pomógł mu jego młodszy brat
Polaczyk w styczniu przyszłego roku skończy 38 lat, ale to nie przeszkadza mu w tym, by wciąż należeć do światowej czołówki. W tym sezonie Polak pływał bardzo równo, a to w slalomie kajakowym jest podstawa. Spotkała go zatem za to nagroda, bo został pierwszym Polakiem, który stanął na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w K-1.
Można powiedzieć, że dołożyłem kolejną małą cegiełkę do historii polskiego slalomu kajakowego. Fajnie, że w końcu udało się to zrobić. Tak naprawdę nigdy nie przywiązywałem wielkiej wagi do "generalki" Pucharu Świata, bo też rzadko startowaliśmy we wszystkich zawodach. Teraz plan był inny i poszło bardzo dobrze, a mogło być jeszcze lepiej
- W kajakach bardzo ważna jest stabilność. Trzeba jeździć w miarę powtarzalnie i to w tym sezonie robię. Na pięć startów w Pucharze Świata tylko raz byłem poza finałem. Reszta to były bardzo fajne przejazdy na wysokim poziomie. Oczywiście pojawiały się jakieś drobne błędy, ale i tak jestem zadowolony. Dokładnie to, co robię na treningu, przenoszę to potem na zawody. I to mnie najbardziej cieszy - dodał.
Przed Polaczykiem - z grona Polaków - na podium klasyfikacji generalnej w historii tej imprezy rozgrywanej od 1988 stali: Krzysztof Kołomański i Michał Staniszewski - C-2 (2000), Andrzej Wójs i Sławomir Mordarski - C-2 (2001) oraz Klaudia Zwolińska - K-1 (2023).
W ostatnich latach trenerem Polaczyka był doświadczony Czech Frantisek Valik, ale przed tym sezonem nasz znakomity kajakarz zdecydował się na współpracę ze swoim młodszym bratem - Rafałem Polaczykiem, który przed rokiem walnie przyczynił się do wywalczenia przez Klaudię Zwolińską srebrnego medalu olimpijskiego w Paryżu. Valik wciąż jednak służy radą Polaczykowi.
- Rafał pilnuje, żeby to wszystko było dobrze zorganizowane. Dostaję tylko od niego plik z treningiem. Robię, co należy, a on nad tym czuwa. I to działa. Rafał odpowiada za wszystko, co jest związane z kajakiem i z organizacją. Karol Kruczek odpowiada za przygotowanie motoryczne. Do tego mam fizjologa, który dba o to, by te wszystkie plany miały ręce i nogi - przyznał 37-latek.
W tym sezonie Polaczyk wystąpił w czterech z pięciu finałów, do których kwalifikuje się 12 kajakarzy. Zaraz za finałem, bo na 13. pozycji znalazł się tylko w hiszpańskim La Seu. We francuskim Pau był ósmy. W Pradze znalazł się zaraz podium, a potem w Tacen stanął na jego najniższym stopniu. W Augsburgu ponownie był czwarty.
W Niemczech o miejsce na podium "generalki" w PŚ w C-1 walczył jeszcze Kacper Sztuba. Jemu zabrakło niewiele do tego, by też zapisał się w historii. 26-latek notuje jednak najlepszy sezon w karierze. Wystąpił we wszystkich finałach PŚ. Najwyższe miejsce zajął w Pradze, gdzie był szósty. Ostatecznie Sztuba był piąty w klasyfikacji generalnej PŚ.
"Chacha" poniosła go po sukces
W ubiegłym roku Polaczyk startował już na nowym kajaku, który wyprodukował dla niego ojciec Krzysztof. Ten model nosi nazwę "Chacha". W poprzednim sezonie był on jeszcze testowany, a dopiero teraz świat ujrzał ostateczną wersję. I jak widać "Chacha" służy Polaczykowi.
- Pływałem na tym modelu kajaku w ubiegłym sezonie. Zresztą wygrałem na nim zawody Pucharu Świata w Ivrei. W tym roku ten kajak jest jednak bardziej dopracowany. I oficjalnie został zaprezentowany w tym sezonie. Teraz są dograne proporcje pomiędzy przodem i tyłem. Wcześniej miałem sześć testowych kajaków, by to wszystko ze sobą zgrać. Chache trzeba kumać, chachę trzeba tańczyć - śmiał się Polaczyk, który pięknie tego lata tańczył między falami na torach kajakowych, a dopiero przed nim najważniejsza impreza sezonu.
Na przełomie września i października (29 września - 4 października) w australijskim Penrith odbędą się mistrzostwa świata. Imprezę tę będzie można śledzić na kanałach Polsatu Sport i w aplikacji Polsat Box Go. Podobnie zresztą, jak to miało miejsce w przypadku zawodów PŚ w Tacen i Augsburgu.
Zobacz również:














