Hat-trick Ratajskiego w Monachium. Polak gra dalej, tak dobrze jeszcze nie było
Darterzy, podobnie jak większość innych sportowców, nie mają przerwy świątecznej. Od soboty w kolejnym turnieju z cyklu European Tour bierze udział Krzysztof Ratajski. Po zwycięstwach Polaka nad Thomasem Lovelym oraz Ryanem Searlem, dziś przyszedł czas na konfrontację z Rossem Smithem. Nasz rodak w Monachium potwierdził dobrą dyspozycję i wyeliminował trzeciego już Anglika podczas German Darts Grand Prix. Wyspiarski hat-trick został więc dopełniony.

Krzysztof Ratajski obiecująco spisuje się w obecnie trwającym roku. Zaczęło się od ćwierćfinału mistrzostw świata z późniejszym triumfatorem imprezy, Luke'iem Littlerem. Następnie nasz rodak doszedł do tego samego etapu prestiżowego UK Open. W międzyczasie sporo radości dał mu występ przed własną publicznością w Krakowie. Co prawda w Małopolsce podczas European Tour 1 doświadczony gracz nie odniósł spektakularnego sukcesu, ale wynagrodziła mu to atmosfera na trybunach.
"Mam nadzieję, że przyszli wszyscy przede wszystkim dla darta. On się rozwija. W wielu miejscach i na wielu turniejach frekwencja jest niesamowita. To jest ogólny rozwój. To nie tak, że przychodzą oglądać, ale też grają. Czyli się interesują i będą oglądać. Cieszę się, że dyscyplina się rozwija. Dobrze, że mamy też pięcioletni kontrakt telewizyjny w Polsce. To jest super sprawa" - mówił na łamach WP SportoweFakty.
A nic nie napędza popularności sportu tak bardzo jak sukcesy lokalnych zawodników. Tym razem europejski tour przeniósł się do Monachium. 49-latek w Bawarii zaimponował zwłaszcza w niedzielę, ponieważ odprawił z kwitkiem półfinalistę ostatnich mistrzostw świata, Ryana Searle'a. Podczas meczu nie brakowało emocji. Najlepszym na to dowodem był końcowy wynik. Zawodnik ze Skarżyska-Kamiennej zwycięstwo przypieczętował dopiero w ostatnim legu.
Krzysztof Ratajski gra dalej w Monachium. Jest ćwierćfinał dla Polaka
Krzysztof Ratajski dzisiaj chciał natomiast wyrzucić za burtę kolejnego Wyspiarza, gdyż konfrontował się z rodakiem Searle'a, Rossem Smithem. Podobnie jak wczoraj nie był faworytem, lecz biało-czerwoni kibice liczyli na miłą niespodziankę. I do takowej doszło. Zaczęło się świetnie, ponieważ starszy z darterów zgarnął przełamanie. Po kilku minutach rywal odwdzięczył się jednak tym samym.
Przy stanie 3:3 na konto naszego rodaka wpadł kluczowy break. 49-latek przewagi już nie wypuścił, dzięki czemu awansował w Monachium do czołowej ósemki imprezy. To najlepszy wynik Krzysztofa Ratajskiego w sezonie 2026 podczas European Touru. I oby piękna przygoda trwała do późnych godzin wieczornych. To oznaczałoby jedno, jeszcze bardziej spektakularny sukces.
Krzysztof Ratajski - Ross Smith 6:4













