Dyskryminacja w kadrze? Polski finalista olimpijski walczy o start po poważnej chorobie
Poważna choroba przerwała karierę reprezentanta Polski, który należy do światowej czołówki w pięcioboju nowoczesnym. Teraz Łukasz Gutkowski, dwukrotny olimpijczyk z Tokio (2020) i Paryża (2024), bije rekordy życiowe, ale nie ma dla niego miejsca w kadrze na mistrzostwa Europy. Tak postanowił trener reprezentacji Polski Stanisław Pytel. 27-latek odwoływał się od tej decyzji do zarządu Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego, ale ten odrzucał jego prośby. Szkoleniowiec jest zdania, że skoro Gutkowski nie wystąpił w tym sezonie ani razu, to nie ma prawa oczekiwać powołania. Tyle że zawodnik z przyczyn losowych nie mógł startować, a tymczasem regulamin PZPNow daje mu taką możliwość.

W skrócie
- Łukasz Gutkowski, dwukrotny olimpijczyk, mimo powrotu do formy nie został powołany na mistrzostwa Europy przez trenera kadry Stanisława Pytla.
- Zawodnik chorował na poważne zapalenie mięśnia sercowego, co uniemożliwiło mu starty, jednak regulamin PZPNow przewiduje dla niego wyjątek.
- Gutkowski walczy o dopuszczenie do mistrzostw nawet za własne środki, podkreślając, że jego dyspozycja sportowa jest bardzo dobra.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Łukasz Gutkowski to czołowy zawodnik świata w pięcioboju nowoczesnym. Przed rokiem był siódmy w mistrzostwach świata i 15. w igrzyskach w Paryżu. Jako jedyny z Polaków wystąpił w olimpijskim finale. Zresztą w poprzednich w Tokio był też najwyżej sklasyfikowanym naszym zawodnikiem, bo zajął 12. miejsce.
Niestety Gutkowski po ostatnich igrzyskach poważnie zachorował. Od lat nie miał takich problemów, a tymczasem przyplątała się angina, która zmusiła go nawet do pójścia do szpitala. Do tego wszystkiego doszły powikłania.
Poważna choroba Łukasza Gutkowskiego wykluczyła go na wiele miesięcy, trener kadry odwrócił się do niego plecami
Po dokładnych badaniach okazało się, że ma zapalenie mięśnia sercowego. Jego sytuację doskonale znał lekarz kadry. Przez wiele miesięcy nasz olimpijczyk był wykluczony z treningu, a kiedy już dostał zgodę na powrót do sportu i wyraził gotowość do startów, to trener kadry Stanisław Pytel odwrócił się do niego plecami.
- Przyznam szczerze, że z takiej podróży jeszcze nie wracałem. Przy zapaleniu mięśnia sercowego czasami nawet spokojny spacer nie jest zalecany, by nie obciążać organizmu. W styczniu i lutym nie liczyłem kompletnie na start w mistrzostwach Europy, czy świata - powiedział Gutkowski w rozmowie z Interia Sport.
Gutkowski nie otrzymał żadnej szansy na to, by się sprawdzić, co z kolei stało się argumentem dla szkoleniowca, by nie powoływać go na mistrzostwa Europy w Madrycie (21-27 lipca).
Nasz dwukrotny olimpijczyk od początku roku rozpoczął przygotowania do sezonu. Nawet nie liczył na to, że wróci do wysokiej dyspozycji, ale treningi szły nadspodziewanie dobrze. Oficjalną zdolność zdrowotną otrzymał w kwietniu z Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej, od razu zgłosił gotowość do startów w kadrze.
Obecnie reprezentuję wysoki poziom sportowy. Naturalnie jest to subiektywna ocena, ale z pewnością łatwa do rzetelnej oceny. Z uwagi na to, jeśli zajdzie potrzeba, z chęcią przystąpię do różnego rodzaju akcji pozwalających ocenić moją dyspozycję przez trenera kadry. Pismo formułuję na 11 tygodni do mistrzostw Europy. Zatem wierzę, że jest to wystarczający czas, aby zweryfikować moją dyspozycję, co pozwoli bez problemu dołączyć mnie do reprezentacji na te zawody
Zarząd PZPNow uchylił się jednak od zajęcia stanowiska, przyznając, że za sprawy szkoleniowe odpowiada trener kadry.
W tym czasie zawodnik przeprowadził rozmowę ze szkoleniowcem, który jednak nie chciał zweryfikować poziomu sportowego zawodnika. Argumentował to brakiem udziału w akcjach szkoleniowych, w tym także w zawodach, Gutkowskiego. Tyle że ten nie mógł brać w nich udziału, bowiem dopiero wracał do treningu po wyżej wymienionym problemie zdrowotnym, potwierdzonym zresztą przez lekarza kadry.
Polski olimpijczyk podpada pod wyjątek - "niedyspozycja zdrowotna". Szkoleniowiec uprzedzony do zawodnika?
Światowej klasy zawodnik wysłał zatem kolejne pismo do zarządu PZPNow, wskazując na zapis w regulaminie powoływania zawodników do reprezentacji Polski na mistrzostwa świata i Europy w 2025 roku. Ten brzmi: "Zawodnicy nieuczestniczący w akcjach weryfikacyjnych nie będą brani pod uwagę przy ustaleniach reprezentacji na imprezy mistrzowskie (wyjątek - niedyspozycja zdrowotna, potwierdzona przez lekarza PZNow).
Pięcioboista podkreślał, że nie odmawiał uczestnictwa w szkoleniu. W tym wypadku zadziałała siła wyższa, czyli choroba.
Jednocześnie Gutkowski wyraził opinię na temat współpracy z trenerem Pytlem. Przyznał w piśmie do zarządu, że ma podejrzenia, iż szkoleniowiec jest uprzedzony do niego. Może to mieć związek z tym że kiedyś zrezygnował ze współpracy z tym trenerem.
Czuję, że odbierana jest mi możliwość uczciwego i godnego reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej. Jeśli trener kadry nie jest zainteresowany zweryfikowaniem poziomu sportowego zawodnika, który od 10 lat reprezentuje kadrę na najwyższym poziomie z wieloma sukcesami. Może świadczyć to o niechęci do zawodnika
Jednocześnie przytoczył dwa paragrafy ze Statutu Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego, z którego wynika, że zarząd posiada kompetencje do "oceny działalności członków oraz poziomu sportowego zawodników". To oznacza, że zarząd ma możliwość oceny formy sportowej niezależnie od trenera kadry.
I w tym wypadku zarząd PZPNow zbył dwukrotnego olimpijczyka.
Bije rekordy życiowe i chce startować za własne pieniądze, nie zabierze nikomu miejsca w kadrze. "Chcę walczyć o medal dla Polski"
Gutkowski walczy jednak o to, by wystąpić w mistrzostwach Europy. Postanowił wysłać do zarządu PZPNow kolejne pismo, prosząc o umożliwienie mu startu w tej imprezie za własne pieniądze. Związek wysyła na mistrzostwa Europy czterech zawodników, a Polska ma prawo wystawić osiem osób. Nie zabierałbym zatem nikomu miejsca w kadrze.
Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że Gutkowski bije rekordy życiowe w pływaniu i w biegu. W strzelaniu zawsze radził sobie znakomicie, w szermierce też. 27-latek przyznał również, że bez problemu przechodzi tor przeszkód, który od niedawna zastąpił jeździectwo. Tak naprawdę to jest jedyna zmiana w tej dyscyplinie. Oczywiście ogromna, ale pozostałe konkurencje pozostały bez zmian.
- Od kwietnia do czerwca startowałem w różnych zawodach, jak choćby w akademickich mistrzostwach Polski w pływaniu, lekkoatletyce, czy szermierce. Rywalizowałem w biegu na trzy i pięć kilometrów, bo trzy razy w roku są u nas sprawdziany na tym drugim dystansie - nikt w tym roku nie osiągnął takich wyników w kadrze. To jest czarno na białym, bo te wyniki można znaleźć na stronach zawodów. Trener o tym wiedział. Zarząd też. Te wyniki pokazywały mój sportowy poziom. Na torze przeszkód rzeczywiście się nie sprawdziłem, bo zawody były organizowane w styczniu i marcu, kiedy nie mogłem jeszcze występować. Trudno jednak, by styczniowo-marcowe zawody miały weryfikować poziom sportowy na mistrzostwa Europy, które są pod koniec lipca. Nie chciałem dostać powołania za darmo, od początku chciałem je wywalczyć, bo wiem, że jestem bardzo dobrze przygotowany. Chcę skorzystać z tej wysokiej formy, jaką mam i walczyć o medal dla Polski - mówił Gutkowski.
Do tego nasza męska kadra notuje w tym roku naprawdę słabe wyniki. W dotychczas rozegranych zawodach Pucharu Świata żadnemu z naszych zawodników nie udało się przebrnąć eliminacji. Nie mieliśmy zatem żadnego Polaka w najlepszej "36".
Trener zakomunikował mi wprost, że on na ten moment nie widzi mnie w kadrze, bo stawia teraz na młodych. Po powrocie do treningów miałem niesamowity gaz. Sygnalizowałem to trenerowi. Zresztą widział to, bo nieraz trenowaliśmy na tych samych obiektach. Nie obawiałem się o swoją dyspozycję i dlatego w pismach do związku występowałem z prośbami o sprawdzenie mojej aktualnej formy sportowej w dowolny sposób. Czy to w formie sprawdzianu, czy to w formie zawodów. Trener przecież mógł mnie powołać na zawody Pucharu Świata. Nie jestem pierwszą lepszą osobą z ulicy, tylko jednak finalistą igrzysk z ubiegłego roku. Trener jednak nie wyraził takiej woli
Na początku czerwca w Drzonkowie odbywały się młodzieżowe mistrzostwa Europy. 27-latek tam chciał sprawdzić swoją formę, skoro i tak był rozłożony tor przeszkód do zawodów. I znowu nic. Nikt nie chciał sprawdzić, jak radzi sobie najlepszy polski zawodnik ostatnich lat.
Gutkowski nie ukrywa, że swoją sprawą zainteresował też Ministerstwo Sportu i Turystyki. Tyle że to potrwa, bo są pewne procedury.
Dla niego start w mistrzostwach Europy jest ważny. Planuje bowiem zakończyć karierę po igrzyskach olimpijskich w Los Angeles (2028), do których się szykuje. Pozostało mu zatem niewiele startów w mistrzowskich imprezach w karierze. Poza tym chce wykorzystać doskonałą dyspozycję, którą - jak twierdzi - ma.
Trener broni swojej decyzji. "Dla nas jedynym sprawdzianem są zawody"
O całą sytuację zapytaliśmy Stanisława Pytla. Ten broni swojej decyzji, uważając, że gdyby powołał Gutkowskiego na mistrzostwa Europy, zachowałby się nie fair wobec innych kadrowiczów.
Tak naprawdę pięciobój nowoczesny stał się zupełnie nową dyscypliną po tym, jak w miejsce jeździectwa wprowadzono tor przeszkód (OCR). Na samym początku roku mieliśmy spotkanie ze wszystkimi seniorami. Zresztą Łukasza nie było na żadnym z nich. Nie pojawił się też na zgrupowaniu przed jednymi zawodami. Oznajmiliśmy kadrowiczom, że zaplanowaliśmy zawody, w których kadrowicze mieli się sprawdzić. Łukasz Gutkowski nie wziął udziału w żadnych z nich, bo dopiero 29 kwietnia uzyskał zdolność do uprawiania sportu po problemach zdrowotnych. Chciał, by zorganizować mu sprawdzian, ale dla nas jedynymi sprawdzianami są zawody
- Dla mnie dziwne jest też to, że po tym, jak zostałem trenerem kadry, to pierwszy kontakt z Łukaszem miałem dopiero w maju. Wiem, że był chory, ale z drugiej strony twierdzi też, że trenował. Trochę jest to niespójne. W czasie naszego spotkania w maju zakomunikowałem Łukaszowie, że nie wystąpi w mistrzostwach Europy, ale po nich są mistrzostwa Polski. I w nich, jak wystartuje, to może otrzyma szansę występu w mistrzostwach świata pod koniec sierpnia w Kownie. Taką przepustkę daje złoty medal mistrzostw kraju. Wszystko jest zatem otwarte. Wiem, że deklarował chęć wyjazdu za własne środki. Nie praktykujemy tego typu działań. Po prostu na ten moment nie wiem, na co go stać, bo nigdy w nowej odmianie pięcioboju nowoczesnego nie startował - dodał.
Koło się zamyka. Nie z winy zawodnika. "Ta walka odbywa się poza areną sportową"
Szkoleniowiec powoływał się na regulamin, twierdząc, że zabranie Gutkowskiego na ME, byłoby nie fair wobec innych kadrowiczów. Tyle że w tym samym regulaminie jest wyjątek i nasz olimpijczyk pod ten wyjątek podpadał. Nie miał szansy na to, by wziąć udział w zawodach rozgrywanych od stycznia do marca. Kiedy uzyskał już zdolność do startów, to przed nim była tylko jedna możliwość startu - Puchar Świata na początku maja w Pazardżiku. Tam jednak nie otrzymał powołania, bo wcześniej nie wziął udziału w żadnych zawodach, w których mógłby się sprawdzić w OCR. I koło się zamyka. Nie z winy zawodnika.
- Łukasz to jest naprawdę bardzo dobry zawodnik, ale na OCR jeszcze nie startował. Chciałbym, by wypadł jak najlepiej, bym mógł go zabrać na mistrzostwa świata - zakończył Pytel.
- Dla mnie jako sportowca najważniejsze są starty. Po to to robię, po to trenuję. Nie mogę startować, bo jestem eliminowany na skutek błędnych decyzji trenera kadry. Jako sportowiec z krwi i kości nie potrafię przejść obok tego obojętnie, stąd moja walka. Niestety ta walka nie odbywa się na arenie sportowej, ale poza nią, z osobami, które powinny wspierać i pomagać - dorzucił Gutkowski.
Zobacz również:















