Czarna na dogrywkę u Szubarczyka. Później nerwy. Koniec po 17. frejmie
Ponad pięć godzin - tyle czasu Michał Szubarczyk i trzykrotna mistrzyni świata kobiet Ng On-yee na przemyślenie pierwszej sesji ich spotkania o drugą rundę kwalifikacji do MŚ w Sheffield. Polak prowadził 6:3, miał dobry układ. I świetnie rozpoczął te wieczorne zmagania, szybko dorzucił kolejne dwa frejmy. A później doszło do serii błędów, która dały nadzieję jego rywalce. Kto awansował? Przekonaliśmy się dopiero tuż przed godz. 23.00.

Michał Szubarczyk, Mateusz Baranowski i Antoni Kowalski - w tegorocznych mistrzostwach świata w Sheffield mamy aż trzech reprezentantów Polski. Szubarczyk i Baranowski, z racji niskiej pozycji w rankingu WST, muszą zaczynać rywalizację od pierwszej rundy, Kowalski przystąpi do gry dopiero w drugiej - w czwartek.
Dziś młodszy z Polaków miał już ostatecznie poznać swój los - obie sesje jego starcia z Ng On-yee z Hongkongu zaplanowano bowiem na poniedziałek. A przypomnijmy, tu już na tym początkowym etapie gra się aż do dziesięciu wygranych frejmów. Nic dziwnego - to najważniejsze zmagania w całym roku, najbardziej prestiżowe. A 15-latek z Lublina czekał na swoje pierwsze zwycięstwo. Jego rywalką była zaś trzykrotna mistrzyni świata kobiet.
Polak przed południem pokazał duże już umiejętności, choć też miał słabszy moment. Powinien prowadzić 4:0, popełnił jednak błędy w końcówce czwartego frejma, dał paliwo rywalce. Snookerzystka z Hongkongu wyrównała na 3:3, ale trzy kolejne partie dodał Lublinianin. I sesję wygrał 6:3.
Mistrzostwa świata w Sheffield. Michał Szubarczyk grał o drugą rundę eliminacji. Z gwiazdą kobiecego snookera
Gdy zaczynali drugą, wieczorną rozgrywkę, Szubarczyk już pewnie wiedział, że 6:3 prowadzi także Mateusz Baranowski - z Austriakiem Florianem Nuesslem. Tyle że oni kończyć będą grę we wtorek.

Po godz. 20 polskiego czasu Szubarczyk i On-yee znów pojawili się przy stole. Azjatka rozbiła czerwone, Polak od razu popisał się takim wbiciem, jakim zaskoczył pięć tygodni temu Neila Robertsona w Welsh Open. Przez cały stół wbił czerwoną, choć teraz nie było brejka 90-punktowego, a tylko 10-punktowy. Niemniej później grał pewnie, wygrał frejma 76:6, a kolejnego - 90:8. I prowadził już 8:3, był jedną nogą w drugiej rundzie.
Wtedy stało się też to, czego byliśmy świadkami w sesji przedpołudniowej. Kilka nieudanych zagrań spowodowało dużą nerwowość w poczynaniach 15-latka. Gdy została ostatnia czerwona, prowadził 53:33, grał ładne odstawne. A rywalka wbiła tę czerwoną dość przypadkowo.
A później Polak miał jeszcze kolejne szanse - przy różowej czy czarnej. Wszystko zależało od niego, to ostatnie wbicie mogło dać mu dogrywkę na czarnej na 9:3. I spudłował, choć sytuacja była dość łatwa.
Zrobiło się 8:4, później 8:5, po świetnym frejmie Ng. I 8:6, gdy 35-latka szybko dość wyraźnie odskoczyła, a Polak nie był w stanie jej dogonić. Zaczęło się robić niebezpiecznie.
Michał jednak opanował nerwy, w 15. frejmie uzyskał znaczną przewagę, ostatecznie zapisał tę rozgrywkę po swojej stronie. Prowadził 9:6, potrzebował jeszcze frejma.
Nie udało się zamknąć meczu w kolejnej partii, znów nerwowej, w której Szubarczyk odrabiał straty i miał już niezły układ na zwycięstwo. A pomylił się na żółtej.
Zostały jeszcze trzy szanse - Polak wykorzystał tę pierwszą. Odskoczył na 40:1, później na 56:10 - na stole zostało jeszcze 51 punktów. Zawodniczka z Hongkongu dostała jeszcze jedną szansę, ale ją zmarnowała. Skończyło się więc na 10:7 - 15-latek wygrał swój pierwszy mecz w karierze w mistrzostwach globu zawodowców.
W drugiej rundzie zmierzy się z Anglikiem Sandersonem Lamem. Pierwsza sesja w środę od godz. 15.30, dokończenie meczu - w czwartek od godz. 15.30.
Michał Szubarczyk (Polska) - Ng On-yee (Hongkong) 10:7













