Celem Dzień Sądu Ostatecznego. Nie tylko Szubarczyk. Polski szturm w MŚ
"The Crucible dream" - tak Anglicy mówią o meczach w słynnym Crucible Theatre w Sheffield, z udziałem 32 najlepszych snookerzystów świata. To marzenie nie dotyczyło dotąd Polaków, ale coraz bliższa chyba jest już chwila, w której ta sytuacja może mieć miejsce. 22-letni Antoni Kowalski i zaledwie 15-letni Michał Szubarczyk, najmłodszy w stawce, wciąż są w grze. Obaj w weekend staną do boju o coś, co też ma swoją nazwę: "Judgement Day". Dzień Sądu, czyli decydującą potyczkę o mistrzostwa świata.

Rok temu też mieliśmy trzech reprezentantów Polski w kwalifikacjach mistrzostw świata w Sheffield - te nie odbywają się jednak w Crucible, a w English Institute of Sport. Na czterech stołach obok siebie, przy kibicach, okrzyki i kroki mogą dekoncentrować tych, którzy nie mają doświadczenia. Wtedy Antoni Kowalski i Mateusz Baranowski odpadli w drugiej rundzie, Michał Szubarczyk - już w pierwszej. Teraz okrzepli w elicie, w sobotę i w niedzielę powalczą o swoje historyczne wyniki.
Kowalski zaczął zmagania właśnie od drugiej rundy - w porywającym stylu rozbił aż 10:1 Anglika Connora Benzeya. Ten wynik może dać mu roczną przepustkę do Main Touru na kolejny sezon, ale to scenariusz bardzo ryzykowny. Aby mieć większą gwarancję musi jednak wskoczyć do czwartej rundy, aby zyskać pewność - do fazy finałowej w Crucible.
Inaczej zaś Szubarczyk - jego licencja na grę w Main Tourze będzie obowiązywać jeszcze przez rok, ma spokój. I nic nie musi, tylko może. W sobotę nie będzie faworytem, ale swoim talentem już zauroczył miłośników snookera. I to nie tylko na Wyspach.
Mistrzostwa świata w snookerze. Zaczyna się walka o "Judgement Day". Dwaj Polacy w grze
Szubarczyk wygrał w Sheffield już dwa spotkania - najpierw 10:7 z trzykrotną mistrzynią świata kobiet Ng On-yee z Hongkongu, później 10:8 z doświadczonym Anglikiem Sandersonem Lamem, pozbawiając go szansy na utrzymanie statusu zawodowca. W sobotę zmierzy się z Hosseinem Vafaeim, 32. w światowym rankingu. Jeszcze dwa, trzy sezony można było mówić, że porażka Irańczyka to coś nierealnego. A dziś szanse Polaka są większe, Vafaei też gra nierówno. Choć niedawno błysnął, doszedł w chińskim Yushan do ćwierćfinału World Open, rozbił po drodze 5:1 trzykrotnego mistrza świata Marka Williamsa.
Anglicy już piszą, że 15-latek z Lublina może pobić kolejny historyczny rekord. Poprawił go już w poniedziałek, jako najmłodszy w historii wygrał mecz w kwalifikacjach MŚ. Teraz zaś może zostać najmłodszym w Crucible - do tej pory był nim 17-letni Luca Brecel, Belg dokonał tego 14 lat temu. Musi jednak wygrać z Irańczykiem, a później w "Judgemend Day" - z Tomem Fordem lub Gao Yangiem.

Kowalski też nie będzie faworytem - zagra z 28. na liście WST Joe O'Connorem. Nazywa go dobrym kumplem, ale tu akurat o żadnej przyjaźni przy stole nie ma mowy. - Myślę, że w tym roku w Crucible będzie co najmniej jeden zawodnik z Polski - powiedział 22-latek z Zielonej Góry, po awansie do trzeciej rundy. Nie dodał, kogo ma na myśli, ale zwykle jest bardzo pewny siebie, o co wiele osób w środowisku ma do niego uwagi.
- Polska wchodzi na mapę snookera, a ja jestem dumny, że osiągam dobre wyniki dla swojego kraju. W Polsce jest kilku bardzo dobrych amatorów, którzy w każdej chwili mogą zostać zawodowcami - dodał, cytowany przez wst.tv.

I zapewnił, że najważniejsze dla niego jest zachowanie statusu gracza zawodowego - najprawdopodobniej, aby się utrzymać w elicie, będzie musiał wygrać z O'Connorem. A później być może jeszcze z Matthew Seltem lub Jamiem Jonesem. - Nie wyobrażam sobie, żebym znowu był amatorem. To moje wymarzone życie i nie chcę go stracić - powiedział.
Oba spotkania Polaków odbywać się będą do 10 wygranych frejmów. Szubarczyk zagra z Vafaeim w sobotę - start pierwszej sesji o godz. 11, drugiej - o godz. 20. Kowalski zaś w niedzielę - też o godz. 11 i 20.













