Było po północy, decydował 10. frejm. Mecz Polaka przeszedł do historii
Trzech Polaków, tak jak rok temu, znów jest wśród 128 uczestników snookerowej elity - nadal to Michał Szubarczyk, Antoni Kowalski i Mateusz Baranowski. Dwaj ostatni zaczęli już eliminacje China Open w środę, choć Kowalski, historyczny debiutant w Crucible, kończył swój mecz już po północy. A 15-letni Szubarczyk podejdzie do stołu dopiero w czwartek. On wciąż jest najmłodszym zawodnikiem Main Touru, a rywalem Kowalskiego był... najstarszy debiutant. O tym meczu z niemal 60-letnim Anglikiem musiało więc być głośno.

Poprzedni sezon w Main Tourze formalnie zakończył się 4 maja - finałem mistrzostw świata w Crucible. Wu Yize pokonał w nim Shauna Murphy'ego 18:17, zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata. A po raz pierwszy w tym słynnym "Teatrze Marzeń" w Sheffield znalazł się też Polak - Antoni Kowalski przeszedł wszystkie rundy eliminacji, znalazł się wśród 32 najlepszych graczy świata. I dzięki temu utrzymał się w elicie - dostał kartę na kolejne dwa sezony.
Bez Crucible snookerzysta z Zielonej Góry musiałby bowiem walczyć w turniejach Q School - te zakończyły się pod koniec maja. Był bowiem pierwszy pod kreską tak na normalnej liście rankingowej, jak i tej jednorocznej. A w związku z tym, teraz zaczyna od zera, jego punkty z dwóch ostatnich sezonów się skasowały. Ma to plusy i minuty. Tym ostatnim jest fakt, że musi zaczynać walkę w turniejach od najniższych rund eliminacyjnych.
China Open. Dwóch Polaków już zaczęło eliminacje, jeden z nich przegrał. Został jeszcze Michał Szubarczyk
Nowy sezon rozpoczął się w środę w Mattioli Arena w Leicester, tu odbywają się aż cztery rundy eliminacji China Open, który wrócił do kalendarza po siedmioletniej przerwie. Finałowe fazy zaplanowano na pierwszą połowę sierpnia w Taiyuan - triumfator zgarnie aż 250 tys. funtów.
Rozstawienia odbywają się już na bazie nowego rankingu, a to oznaczało, że Michał Szubarczyk, najwyżej notowany z Polaków, przystąpi do gry dopiero od drugiej rundy.
W środę do gry wkroczyli zaś Mateusz Baranowski i Antoni Kowalski, obaj byli faworytami. I obaj też grali bardzo nierówno.

Baranowski przegrał 3:6 z debiutantem Simonem Blackwellem - zawodnikiem, który latami był blisko Main Touru, ale w decydujących fazach się od niego odbijał. Dwa lata temu przegrał finał Q School z Kowalskim, wcześniej był zawieszony na 18 miesięcy za próbę przekupienia innego zawodnika.
A później do gry przystąpił sam Kowalski - na jego spotkanie zwracano szczególną uwagę. Nie tylko dlatego, że Polak zagrał Crucible, a przez zawodników został wyróżniony najlepszym graczem kwietnia. Bardziej przez osobę jego rywala: Paula Norrisa. To Anglik, który kilka lat temu wyjechał do Australii, latem skończy 60 lat. I właśnie został najstarszym debiutantem w Main Tourze - mecz z Polakiem był tym jego pierwszym.
Kowalski dość gładko wygrał dwa pierwsze frejmy, na starcie zaliczył brejka notowanego (53 punkty). Tyle że później mocno spuścił z tonu, być może trochę zlekceważył rywala. Norris zaś pokazał, że potrafi wychodzić z trudnych snookerów, umie punktować, choć w całym spotkaniu nie popisał się ani jedną serią ponad 50-punktową. Objął jednak prowadzenie 3:2, a później wyrównał na 4:4, "kradnąc" Kowalskiemu frejma na czarnej bili.
Rywalizacja odbywała się do sześciu wygranych frejmów, gdy Polak prowadził 5:4, formalnie zostało jeszcze 40 minut do zwolnienia stołu na kolejną sesję. Sędzia uznał, że to jednak za mało - mecz został przerwany. Dokończyli go już po północy, gdy zwolniły się miejsca po sesji wieczornej. Kowalski tym razem nie zawiódł, zaliczył 69-punktowego brejka, wygrał 95:2. A cały mecz - 6:4.
Dziś wieczorem wróci do gry - jego rywalem w starciu drugiej rundy kwalifikacji będzie Belg Ben Mertens, to spotkanie po godz. 20.30. Pięć godzin wcześniej sezon zacznie Szubarczyk - spotkaniem ze Szkotem Rossem Muirem.













