Było już 0:4, gdy Polak zaczął odrabiać straty. Kolejny mecz w piątek
Antoni Kowalski zrezygnował z walki o swój czwarty tytuł mistrza Polski, na dodatek w rodzinnym mieście. I trudno się dziwić, po kilkunastu godzinach musiałby walczyć w Sheffield w eliminacjach German Masters - jednej z ostatnich szans, by utrzymać status profesjonalisty w World Snooker Tour. Rywalem 21-letniego Polaka był jego rówieśnik ze Szkocji - Liam Graham. Grali już we wrześniu w English Open, wtedy Graham wygrał 4:1. A teraz prowadził już 4:0, gdy Polak pokazał swoje prawdziwe oblicze.

Antoni Kowalski jest w dużo trudniejszej sytuacji niż dwaj pozostali Polacy w Main Tourze: Michał Szubarczyk i Mateusz Baranowski. Wszyscy mają dwuletnie licencje, ale dla nich to dopiero pierwszy sezon, a dla Kowalskiego - już drugi. I zostały mu raptem cztery szanse, by wskoczyć do grona 64 zawodników, którzy mają zapewniony dalszy byt w elicie. A brakuje tu przynajmniej jednego wybitnego występu, najlepiej w kwietniowych mistrzostwach świata.
Tyle że na razie nie wskazuje na to, by misja Antoniego zakończyła się powodzeniem.
Antoni Kowalski kontra Liam Graham w eliminacjach German Masters. Zaskakujący początek w Sheffield
Taką okazją do poprawienie dorobku są dwa mniejsze turnieje, do których eliminacje odbywają się w tym tygodniu w Sheffield. Najpierw German Masters, później Welsh Open. Mecz Kowalskiego ze Szkotem Liamem Grahamem ustawiono na poniedziałek, Polak musiał więc zrezygnować z gry w mistrzostwach Polski. Tak samo jak w grudniu rezygnował z podobnego turnieju w formule Shoot Out, bo następnego dnia czekała go potyczka z Johnem Higginsem w Scottish Open.
Eksperci uważali, że w rywalizacji do pięciu wygranych frejmów Polak jest faworytem. Tylko patrząc na często zbyt ryzykancki styl gry Kowalskiego można było mieć obawy o losy tej potyczki.
I słusznie - wydarzenia przy stole to potwierdziły.
Kowalski zaczął nieszczególnie - po rozbiciu czerwonych zaryzykował próbę ulokowania czerwonej w dolnej kieszeni przez cały stół. A w efekcie wystawił ją rywalowi. Szkot zdobył w tym frejmie 70 punktów, Polak - żadnego. I to wystarczyło, nie kończyli już wbijania, było 1:0 dla Grahama.
Pomylił się na różowej wbijanej do środkowej kieszeni - było 59:1, a na stole - jeszcze pięć czerwonych. A to wystarczająca ilość, by Graham mógł się pokusić o podwyższenie na 2:0. Zwłaszcza że miał do dyspozycji różową bilę, a i układ czerwonych był dość korzystny. To dawało mu 62 punkty z brejka na jednym, nieszczególnie trudnym podejściu.
Gdy wbił ostatnią czerwoną, a po niej podwyższył niebieską, Polak miał już tylko 24 punkty przewagi (59:35). A na stole zostało 27. Musiał więc liczyć na jakąś pomyłkę rówieśnika.
I Graham dał mu tę szansę - na żółtej. Zaczęli rywalizować na odstawianie białej - to Kowalski jako pierwszy popełnił tu błąd. Błąd bolesny, bo Szkot wbił bilę przez całą długość stołu do dolnej kieszeni. Gdy zostatała już tylko czarna, Polak prowadził 59:55, ale Grahamowi nie udało się uzyskać odpowiedniego kąta do jej wbicia.

Próbował dokonać tego o bandę - nie udało się. Wróciła więc szansa dla zielonogórzanina. Tyle że znów to jemu zabrakło precyzji przy odstawieniu białej - Szkot podwyższył stan meczu na 2:0.
Polak wciąż, w Main Tourze, popełnia ten sam błąd - gra za bardzo ryzykownie. W trzecim frejmie znów dał szansę Szkotowi, choć prowadził 12:0 i mógł odstawić białą, czekać na lepszy moment. A później powtórzył ten błąd, gdy Graham miał bardzo trudny czas. Znalazł się bowiem w takiej pozycji snookera, jak na poniższym zdjęciu,.

Szkot próbował ominąć żółtą bilę z mocną rotacją, ale białą dwukrotnie nie dochodziła do czerwonych, a uderzała w niebieską. A za trzecim razem w końcu trafiła w czerwoną, po czym... biała też wpadła do kieszeni. Polak zdobył 14 punktów za darmo, miał dobry układ, wbił czerwoną i... na kolorowej znów spudłował. A rywal okazał się bezwzględny, wyczyścił stół, podwyższył na 3:0.
Można było liczyć, że może krótka przerwa trochę pomoże Antoniemu. Nic z tego, w czwartym frejmie wróciły stare grzechy - znów prowadził 20:0, gdy doszło do pomyłki. Graham uciekł na 70:20, na stole zostały jeszcze dwie czerwone, co dawało maksymalną zdobycz 43 punktów. Kowalski potrzebował więc kompletu i jeszcze dwóch snookerów - to było poza jego zasięgiem. Po chwili poddał frejma, Graham potrzebował jeszcze tylko jednej wygranej rozgrywki, by awansować do kolejnego etapu.

Tym razem obaj udali się na dłuższą przerwę, a po powrocie Polak wreszcie pokazał inny styl gry. Owszem, też się pomylił, ale i Graham nie był już taką maszyną. Zanosiło się nawet na to, że Kowalski może uzyskać 100-punktowego brejka. Zakończyło się na 76-punktowym, a więc notowanym, ale i pewnej wygranej 105:1.
A za moment Polak poszedł za ciosem, uciekł na 47:0, później na 67:7 i Graham potrzebował trzech snookerów. Dość szybko uznał jednak, że lepiej szansy poszukać w innym frejmie. Było więc 2:4.
Szkot zamknął sprawę w siódmym frejmie. Teraz to on uzyskał sporą przewagę, Polak podszedł jeszcze do stołu z nadzieją, choć już też musiał mieć snookera, przy wyniku 7:67 i pięciu czerwonych na stole. Dość szybko jednak popełnił błąd, który oznaczał koniec.
I musi czekać do piątku na eliminacje kolejnego turnieju - Welsh Open. Wtedy zagra z Anglikiem Connorem Benzeyem.
German Masters - 1. runda kwalifikacji
Frejmy: 0:70, 59:62, 28:72, 20:74, 105:1, 71:23, 29:77.







![Terminarz zimowych igrzysk olimpijskich [6.02.2026, CEREMONIA OTWARCIA]](https://i.iplsc.com/000LPXJLWY4O2BE2-C401.webp)



![O której ceremonia otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MA4RM4QDM1CM3-C401.webp)