Aż huczy o powrocie Rosjan. Ludzie Putina ogłaszają. Został ostatni krok
Międzynarodowy Komitet Olimpijski zabrał głos na temat konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wiadomo, że organizacja nie ma zamiaru karać Stanów Zjednoczonych i Izraela. To nie spodobało się Rosjanom, którzy walczą o powrót na areny międzynarodowe. Są oni przekonani, że najnowszy komunikat MKOl może mieć także wpływ na ich powrót.

Kilka dni temu wybuchł poważny konflikt na Bliskim Wschodzie. Stany Zjednoczone wspólnie z Izraelem zaatakowały Iran. Ten nie pozostaje dłużny i w odwecie ostrzelał m.in. ambasadę USA w Rijadzie. Działania wojenne wpływają także na świat sportu. W wielu krajach zawieszono rozgrywki sportowe. Ponadto wiele na to wskazuje, że Iran wycofa się z piłkarskich mistrzostw świata 2026.
Komunikat MKOl dotarł do Rosji. Jednoznaczna reakcja
Głos w sprawie wydarzeń na Bliskim Wschodzie zabrał Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Organizacja podkreśliła, że w świecie "wstrząśniętym konfliktami, podziałami i tragedią" sport musi pozostać "latarnią nadziei" i siłą łączącą ludzi w pokojowej rywalizacji. Zaznaczono, że zasada neutralności Ruchu Olimpijskiego została niedawno ponownie podkreślona przez Radę Wykonawczą MKOl, a jej wzmocnienie ma kluczowe znaczenie w kontekście procesu "Fit for the Future".
Oznacza to, że MKOl nie ma zamiaru jakkolwiek karać sportowców z USA czy Izraela. Do tego oświadczenia niemal natychmiast odnieśli się Rosjanie, którzy walczą o powrót na międzynarodową arenę sportową.
Uważam, że to słuszne stanowisko. Ale nie rozumiem, dlaczego inne stanowisko dotyczy nas i Białorusi. MKOl ma obowiązek wyjaśnić te różnice
Przypomnijmy, że chwilę po rosyjskiej inwazji na Ukrainę MKOl zalecił federacjom sportowym zawieszenie rosyjskich i białoruskich sportowców w zawodach międzynarodowych. Następnie zawieszono także Rosyjski Komitet Olimpijski. Tym samym na igrzyskach w Paryżu, a następnie w Mediolanie oglądać można było nielicznych sportowców z tego kraju. Prawo startu mieli tylko ci, którzy spełnili szereg różnych warunków.
W Rosji nie mają wątpliwości. "Kolejny sygnał"
W podobnym tonie wypowiadał się Michaił Diegtiariow. - Uważamy, że oświadczenie MKOl to kolejny sygnał nieuchronnego i szybkiego zniesienia wszelkich ograniczeń nałożonych na rosyjskich sportowców, przywrócenia statusu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego i integralności całego ruchu olimpijskiego - powiedział rosyjski minister sportu na łamach Match TV.
Swoje trzy grosze do sprawy dołożył także Białoruski Komitet Olimpijski. - Obowiązują podwójne standardy: MKOl nie ogłosił żadnych środków ani ograniczeń wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela, podkreślając zasadę neutralności - czytamy na kanale Telegram.
Rosjanie i Białorusini nie wystąpili pod własną flagą na zimowych igrzyskach olimpijskich, które zakończyły się kilka dni temu. Nieco inaczej będzie wyglądać sytuacja na zimowych igrzyskach paralimpijskich, które rozpoczynają się w piątek (6 marca). Już jakiś czas temu Międzynarodowy Komitet Paralimpijski zdecydował, że sportowcy z Rosji i Białorusi będą mogli mieć symbole narodowe, a w przypadku triumfu usłyszą swój hymn. To spotkało się z ostrą reakcją wielu krajów, które postanowiły zbojkotować ceremonię otwarcia.















