Awans Szubarczyka, decydowały się losy kolejnego Polaka. Zwrot w 13. frejmie
Mistrzostwa świata w Sheffield kończą snookerowy sezon - dla Michała Szubarczyka i Mateusza Baranowskiego pierwszy taki z profesjonalnymi kartami. Przy czym starszy z zawodników miał już przetarcie w tych zmaganiach w przeszłości. Jego pierwszym rywalem w Sheffield był Austriak Florian Nuessle - zawodnik o podobnym doświadczeniu. Po poniedziałkowej sesji Baranowski prowadził 6:3, dziś miał dokończyć dzieła. Tymczasem w 13. frejmie, przy stanie 7:5 dla Polaka, Nuessle wygrywał 39:0. Mógł nawiązać kontakt. Nastąpiła genialna riposta.

Po raz pierwszy w historii Polska ma aż trzech przedstawicieli w zawodowym main tourze. Czy tak zostanie, przekonamy się już wkrótce. Antoni Kowalski kończy właśnie drugi sezon w elicie, musi walczyć o utrzymanie się w tym gronie. I na razie jest od tego celu daleko. A czy uda się zostać, zdecydują właśnie te mistrzostwa świata. Na razie brakuje mu sporo, aby cel zrealizować, prawdopodobnie musiałby co najmniej awansować do głównej fazy mistrzostw świata. Czyli wygrać trzy spotkania w Sheffield, bo on zacznie zmagania w czwartek - od drugiej rundy.
Takich problemów nie mają na razie Mateusz Baranowski i Michał Szubarczyk - kończą pierwszy sezon w Main Tourze, w drugim na pewno też w nim będą. Za rok znajdą się w takiej sytuacji, w jakiej teraz jest Kowalski. Teraz mistrzostwa świata obaj zaczynali od pierwszego etapu.
15-latek z Lublina w poniedziałek zakończył swój mecz z Ng On-yee, trzykrotną mistrzynią świata. Pokonał zawodniczkę z Hongkongu 10:7, choć trochę nerwów w tym starciu było.
Z kolei Baranowski wczoraj zaczął swój mecz z Austriakiem Florianem Nueesle, prowadził po pierwszej sesji 6:3. I był na dobrej drodze, by dziś przypieczętować ten awans.
Mistrzostwa świata w snookerze. Mateusz Baranowski drugim z Polaków walczącym o awans
Czterokrotny mistrz Polski idealnie też zaczął te wtorkowe zmagania - szybko dorzucił siódmą partię, zapisał na swoim koncie drugiego w całym spotkaniu notowanego brejka (61 punktów).
A później pojawiły się kłopoty.
Jedenasty frejm był bowiem niezwykle zacięty - Nuessle wygrywał 24:0, później Baranowski prowadził 31:24, za chwilę Polak znów gonił. Końcówkę lepiej jednak rozegrał zawodnik z Austrii - to on wbił ostatnią czerwoną, poprawił kolorem - odzyskał prowadzenie. A później doprowadził do stanu 4:7.

Po kwadransie było już tylko 5:7, Nuessle dorzucił 72-punktowego brejka i szybko załatwił sprawę. A w kolejnym wygrywał już 39:0, dobrze budował kolejną wysoką przewagę. Zapowiadało się, że nawiąże kontakt z Polakiem.
I wtedy coś się w jego grze zacięło. Baranowski zaczął grać znakomicie, odwrócił losy w tym frejmie - notowanym brejkiem. A później popisał się pierwszym swoim w tych MŚ brejkiem ponad 100-punktowym (104) i aż 80-punktowym w rozgrywce kończącej spotkanie.
Wygrał więc 10:5, awansował do kolejnej rundy. I zapewnił sobie 5 tys. funtów nagrody, czyli 5000 punktów do rankingu.
W drugiej rundzie Baranowski zmierzy się z Anglikiem Rickym Waldenem. Obie sesje zaplanowano na czwartek - zaczną się godz. 11 i 20.
Triumfator tej potyczki w trzeciej rundzie zmierzy się z Nopponem Saengkhamem z Tajlandii.
Awans do do Crucible zapewnia jednak dopiero wygranie czwartej rundy.
Mateusz Baranowski (Polska) - Florian Nuessle (Austria) 10:5
Frejmy:
sesja 1: 92:24, 78:8, 25:78, 63:42, 72:22, 58:66, 0:87, 73:9, 67:32
sesja 2: 68:14, 45:74, 2:72, 79:39, 118:0, 86:9.











