Atak na brejk maksymalny w meczu Szubarczyka. Dogrywka w ostatnim frejmie
Michał Szubarczyk napisał już w Sheffield historię - jako najmłodszy zawodnik w 99-letniej historii mistrzostw świata wygrał bowiem pojedyncze spotkanie. A dziś stanął do rywalizacji o "Judgement Day", czyli czwartą rundę kwalifikacji, ostatnią już przed finałami w Crucible. Z Hosseinem Vafaeim, 32. zawodnikiem rankingu WST. Polak był zdenerwowany, Irańczyk pokazywał klasę. A w siódmym frejmie ruszył po brejka maksymalnego, wykonał niemal całą "brudną" robotę, skusił na kolorach. Dokończenie spotkania po godz. 20.

W poniedziałek Michał Szubarczyk pokonał 10:7 trzykrotną mistrzynię świata kobiet Ng On-yee - zapisał się tym samym w historii snookera. Został najmłodszym zawodnikiem, który zdołał wygrać mecz w turnieju MŚ, patrząc także już na etap eliminacji. Najmłodszym, bo w styczniu skończył dopiero 15 lat.
Aby zostać tym najmłodszym w Crucible, czyli w finałowej części MŚ, Michał musiałby wygrać jeszcze dwa spotkania. W tym to pierwszej już dzisiaj - z 32. w światowym rankingu Hosseinem Vafaeim, dla którego ten sezon nie jest zbyt udany. Ale to wciąż gwiazda snookera, były mistrz Shoot Out z 2022 roku. Nie było żadnych wątpliwości, kto jest faworytem tego spotkania.
Rozgrywka na najważniejszym stole w English Institute of Sport była bowiem jednostronna.
Michał Szubarczyk kontra Hossein Vafaei w mistrzostwach świata. Potężna różnica na stole numer 1 w Sheffield
15-latek z Lublina dość szybko przekonał się, jak bardzo jego delikatne pomyłki mogą mieć wpływ na losy kolejnych frejmów. Bo często nie zaczynał źle, gdy we wcześniejszych spotkaniach dostawał takie szanse, wykorzystywał je. A dziś chyba miał też problemy z presją.
Bardzo trudna dla Polaka była pewnie sytuacja z frejma numer trzy. Vaffaei odskoczył na 20:0, przy próbie rozbicia grupy czerwonych bil popełnił zaskakujący błąd - uderzył w różową. Ten faul oznaczał sześć punktów dla Polaka, ale i świetny układ na stole. Tymczasem 15-latek od razu źle zaczął, był potężnie sfrustrowany tym, że uderzył czerwoną za lekko. A może dlatego, że wybrał po prostu złą bilę. Irańczyk drugiej okazji mu już nie dał, sam zakończył tę rozgrywkę. I było już 3:0 dla zawodnika rozstawionego z numerem 32.
Została więc jeszcze jedna rozgrywka przed kwadransem przerwy dla obu zawodników - Polak mógł więc zyskać jakąś nadzieję. I tę dał mu doświadczony rywal, trochę pechowo wbijając białą do bocznej kieszeni. Szubarczyk dostał szansę na uzyskanie olbrzymiej przewagi. Wykorzystał ją pośrednio, brakowało trochę precyzji, niemniej uzyskał 27 punktów przewagi. I w odpowiednim momencie zdecydował się na odstawną. Gdy jednak później miał stworzyć sobie wyraźną przewagę, spudłował różową. Zamiast 37:0 dla Polaka z kontynuacją, zrobiło się 31:83. Na tym polegała właśnie różnica w umiejętności radzenia sobie w spotkaniach o takim ciężarze.

- Michał był spięty, to było pewnie widać. I niespecjalnie wiem, dlaczego - mówił podczas łączenia w Eurosporcie z Rafałem Jewtuchem Kamil Szubarczyk, tata i trener Michała. - Trzeba pamiętać, że to długi mecz i długi turniej, wszystko może się zmienić - dodał.
Po powrocie 15-latek świetnie zaczął piątego frejma, uderzał z czuciem, choć układ bil był dość trudny. Gdy pomylił się na czerwonej, zostawił ją na wejściu do kieszeni, prowadził 22:0. Tym razem Vafaei nie zdołał jednym podejściem choć wyprzedzić Polaka, ich rozgrywka zrobiła się z czasem bardziej taktyczna. Znów jednak Michał schodził do swojego fotela smutny. A jeśli wtedy miał taki nastrój, to co dopiero mógł powiedzieć po szóstym frejmie?
Tu bowiem Irańczyk w końcu też się mylił. Nie raz, jak w poprzednich rozgrywkach, ale dwa, trzy, cztery. Dawał Michałowi szanse, Polak do pewnego momentu je wykorzystywał. Aż w końcu zaliczył dwie kluczowe pomyłki - najpierw prowadząc 34:15, na łatwej czerwonej. A później przegrywając 39:55 na brązowej, gdy miał już otwarty układ do "kradzieży" tego frejma rywalowi.

31-letni Irańczyk nie zostawiał tu żadnych złudzeń, bezlitośnie wykonywał błędy Polaka. Zwykle jednak Szubarczyk nieźle zaczynał, w siódmym frejmie nie miał nic do powiedzenia. Tak rozbił układ czerwonych, że dał szansę rywalowi do... podjęcia próby uzyskania brejka maksymalnego. I kolejne czerwone z czarnymi wbijał idealnie, pewnie, szybko. Aż zostały tylko kolorowe, praktycznie w układzie z początku partii, nie licząc wysuniętej na górę stołu różowej.
Zdobył 122 punkty, pomylił się na zielonej, zabrakło więc bardzo niewiele. A mógł być tym pierwszym w tegorocznych MŚ z maksymalną punktacją.
Później Hossein dołożył ósmy punkt, a sędziująca to spotkania Anastazja Tuzikowa ogłosiła, że Polak zacznie ostatniego frejma w tej sesji. Już na luzie, chodziło o to, by nie przegrać tego spotkania do zera. Michał świetnie otworzył rozgrywkę, zdobył 58 punktów - to jego pierwszy brejk notowany w tym spotkaniu. A później prowadził 67:0, gdy Irańczyk przejął stół w mało komfortowej sytuacji. Zostało do zdobycia 67 punktów, on tego dokonał. Wyrównał, doprowadził do dogrywki, a w niej wbił czarną. Podwyższył na 9:0, do awansu brakuje mu jednego frejma.
Mecz zostanie dokończony wieczorem - początek po godz. 20.
Hossein Vafaei (Iran) - Michał Szubarczyk (Polska) 9:0 po 1. sesji
Frejmy: 66:14, 100:1, 81:27, 83:31, 63:23, 70:39, 122:0, 83:14, 74:67.












