Aleksandra Mirosław postanowiła ws. występu w Polsce. Jasna deklaracja mistrzyni
Mistrzostwo świata i poprawiony własny rekord świata - tak wyglądał w wielkim uproszczeniu rok 2025 w wykonaniu Aleksandry Mirosław. Nasza mistrzyni olimpijska z Paryża rozpoczęła już przygotowania do nowego sezonu i ma w swoich planach dwa starty. Jak zdradziła w rozmowie m.in. z "Interią", ze szczególnym uśmiechem podchodzi do występu w Polsce.

Nasza jedyna złota medalistka z igrzysk olimpijskich w Paryżu nie zamierza poprzestawać na poprawionym własnym rekordzie świata oraz mistrzostwie świata i powoli patrzy w przyszłość. Tuż po specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej, podczas której podsumowała 2025 i zapowiedziała 2026 rok, w rozmowie z dziennikarzami wskazuje, jak wyglądać będzie jej plan startów, jak wyglądają przygotowania do sezonu oraz w jaki sposób radzi sobie z popularnością.
Aleksandra Mirosław wystartuje w Krakowie, to już pewne
Bez dwóch zdań Aleksandra Mirosław to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w całej Polsce. Multimedalistka mistrzostw świata, złota medalistka olimpijska z Paryża we wspinaczce sportowej w 2025 roku nie tylko zdobyła mistrzostwo świata i poprawiła własny rekord świata, a także walczyła w zawodach Pucharu Świata. Jedne z nich po raz pierwszy w historii obyły się w Krakowie.
31-latka wywalczyła tam brązowy medal, lecz zapowiada się, że będzie mogła powalczyć o złoto. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez swoją agencję menadżerską "i-Sport", oficjalnie zapowiedziała swój start w nadchodzących zawodach (3-5 lipca 2026). Jak przyznała później, cieszy się, że kolejny raz będzie mogła startować przed polską publicznością. Co więcej, w Krakowie wystartują także sztafety kobiet, mężczyzn oraz mieszane.
- Cieszę się, że rywalizacja wraca do Krakowa. To znaczy, że to była dobra impreza i federacja postanowiła zaufać organizatorom i jeszcze dołożyć im kolejne konkurencje, więc to jest super.
Oczywiście były igrzyska olimpijskie w Paryżu i wtedy wzrost popularności, rozpoznawalności był ogromny. Jedyny złoty medal dla Polski bardzo się do tego przyczynił, ale ja się z tego bardzo cieszę
Mirosław zapytana o swój udział w zmaganiach sztafet odpowiada, że jeszcze tego nie wie. Do tego zdradza swoje plany na nadchodzący sezon. Poza występem w Polsce weźmie udział w mistrzostwach Europy w Laval. Niewykluczony jest także występ podczas PŚ w Madrycie.
- Tego nie wiem i nie jestem w stanie tego potwierdzić. Nie mówię nie, nie mówię tak. Na razie skupiam się na przygotowaniu w ogóle do sezonu, bo te już jakiś czas temu ruszyły, natomiast teraz jest ten moment najbardziej intensywny. Sezon może nie jest jakoś blisko, bo ja rozpocznę go nieco później, niż inni zawodnicy, bo pierwszy Puchar Świata jest w Chinach, gdzie na pewno nie będę startowała. Być może wystartuje w Madrycie, który jest na koniec maja, ale tak naprawdę okaże się to w międzyczasie. Na razie potwierdzone mam te dwa starty od sztabu trenerskiego. Też jestem bardzo doświadczoną zawodniczką, mam swoje lata, więc u mnie nie ma konieczności startowania we wszystkich imprezach, aby przygotować się do zmagań docelowych, czyli mistrzostw Europy. Zobaczymy, co się wydarzy, to jest sport, wydarzyć może się wszystko. Tak jak w ubiegłym roku w Krakowie, tak samo w tym będę chciała zaprezentować się z możliwie najlepszej strony sportowej i zająć jak najwyższe miejsce.
Mirosław ujawniła także, jak dokładnie wygląda jej okres przygotowawczy. Jak mówi, jest to bardzo ważny czas, bowiem właściwie tylko wtedy może odpowiednio zbudować fundament na całą nadchodzącą kampanię. Zajęcia zawierają trening na ścianie oraz na siłownię, lecz w zimę są mniej intensywne względem sezonu.
- Okres zimowy, to jest czas, kiedy robi się wszystkie fundamenty na cały sezon, ponieważ jak już zaczniemy startować, to nie ma później na to czasu. Dlatego ja ze względu na doświadczenie oraz wiek, bo w końcu mam 32 lata mądrze podchodzę do przygotowania, do dobierania tych startów i układania tego planu treningowego. Moje ciało jednak wolniej się regeneruje niż 18-latków. Sama struktura treningów wygląda w ciągu sezonu bardzo podobnie, trenuje zarówno na ścianie, jak i na siłowni, natomiast zmienia się to ilościowo i objętościowo. W okresie zimowym te treningi są mniej intensywne, ale dłuższe.
Aleksandra Mirosław jasno ws. rekordu świata. "Do tego dążymy"
Co ciekawe, zdaniem gwiazdy wspinaczki sportowej, jej aktualny rekord świata, czyli 6.03 jest możliwy do pobicia. 31-latka ponad czasy, jakie osiąga, stawia kolejne wygrane trofea. Nie inaczej było w 2025 roku, gdy w finale mistrzostw świata złoto przypieczętowała wspomnianym rekordem świata. Jak sama tłumaczy, są to efekty jej ciężkiej pracy.
- Na pewno można. Do tego dążymy i po to trenujemy, żeby jak najbardziej przesuwać tę granicę. Staram się w ogóle o tym nie myśleć. Dla mnie te rekordy świata będąc kompletnie szczerym, to jest taki skutek uboczny świetnego przygotowania fizycznego i psychicznego, który w tym danym momencie zapracował. Dla mnie zawsze najważniejsze są tytuły. Jakby ktoś przed igrzyskami olimpijskimi w Paryżu zapytał co wybiorę, rekord świata czy złoto olimpijskie, to wybieram złoto. Gdyby ktoś przed Seulem mnie o to zapytał, to wybrałabym trzeci tytuł mistrza świata. Dla mnie zdecydowanie ważniejsze są te trofea, a rekord? Super jest to mieć.
Mistrzyni świata i mistrzyni olimpijska przyznaje także, że nie boi się utraty rekordu i liczy na zaciętą rywalizację w przyszłym sezonie. Jej zdaniem rozwój i treningi przeciwniczek są zadowalające, gdyż o to chodzi w sporcie.
- Jest Chinka (Lijuan Deng - przyp. red), która osiąga 6,20. Są dziewczyny, które biegają bardzo szybko. Ogólnie w perspektywie naszego sportu jedna dziesiąta, to jest bardzo niewiele. To jest czasami reakcja startowa, która może zadecydować na końcu przy wyłączniku. One gonią i ciężko pracują, bo każdy po to trenuje, aby zdobywać tytuły, bić rekordy. O to chodzi w rozwoju i to jest super, bo to jest sport i rywalizacja oraz dążenie do coraz lepszych wyników.
Jak już wspomnieliśmy Aleksandra Mirosław od pewnego czasu jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci ze świata sportu. Z pewnością spory wkład w to miał złoty medal olimpijski z Paryża. Zapytana, czy, i w jaki sposób radzi sobie z popularnością tłumaczy to w zdecydowany sposób.
- Ja myślę, że nawet w 2018 czy 2019 roku, kiedy broniłam tytuł mistrzyni świata i zakwalifikowałam się na igrzyska olimpijskie w Tokio nie podejrzewałam, że wspinanie sportowe stanie się aż tak rozpoznawalną i popularną dyscypliną, że moja osoba stanie się osobą publiczną, rozpoznawalną na ulicach przez ludzi. Zdecydowanie bym powiedziała, że przechodzę taki przyśpieszony kurs, bo nikt wcześniej przede mną w tym sporcie tego nie robił i ja trochę przecieram te ścieżki, aby ci, którzy będą po mnie mieli "trochę łatwiej". Każdy ma swoją historię i swoje wyzwania, z różnymi rzeczami może się zmagać. Oczywiście były igrzyska olimpijskie w Paryżu i wtedy wzrost popularności, rozpoznawalności był ogromny. Jedyny złoty medal dla Polski bardzo się do tego przyczynił, ale ja się z tego bardzo cieszę. Mogę rozwijać wspaniałe projekty skierowanie do dzieci i młodzieży, a na tym najbardziej mi zależy, bo to jest niezwykle ważne w dzisiejszych czasach.
Do najbliższego startu Aleksandry Mirosław należy jednak nieco poczekać. Jeśli ta wraz ze sztabem szkoleniowym zdecyduje się na ominięcie Pucharu Świata w Madrycie pojawi się dopiero na początku lipca w Krakowie.
Z Warszawy, Paweł Nowak


















