Trwa śledztwo w tzw. aferze Zondacrypto. W miniony czwartek zatrzymany i aresztowany na trzy miesiące został Radosław Piesiewicz. Usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy.
W środę (2 września) minister sprawiedliwości i prokurator generalny poinformował, że policja i Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymały w sprawie kolejne trzy osoby. Waldemar Żurek przekazał, że funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości weszli także do siedzib Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.
Policja w siedzibie PKOl. Są nowe wieści
Funkcjonariusze w siedzibie PKOl spędzili około czterech godzin. Co tam dokładnie robili i czego szukali? - Poprosili o konkretne, wskazane przez nich dokumenty. Wydaliśmy wszystko, o co prosili. Chodziło o dokumenty związane ze współpracą PKOl-u z ZondaCrypto, czyli umowa, korespondencja z firmą, dyskusje na temat świadczeń, negocjacje - powiedziała na łamach "WP SportoweFakty" Katarzyna Kochaniak, czyli dyrektorka Marketingu i Komunikacji oraz rzeczniczka prasowa PKOl-u.
Radosław Piesiewicz zatrzymany. Jakie zarzuty usłyszał?
Według prokuratury szef PKOl w 2025 r. powoływał się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), które miały wynikać ze znajomości z b. premierem, i w zamian za uzyskaną korzyść majątkową - zegarek o wartości blisko 170 tys. zł - podjął się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala. Chodziło o postępowanie UOKiK dotyczące tej giełdy kryptowalut.
Drugie zarzucane szefowi PKOl przestępstwo dotyczy zaspokajania wierzycieli kosztem innych wierzycieli. Według PK Radosław P. nakłaniał członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU (operatora serwisu zondacrypto.com) do wypłaty z tej giełdy środków - 195 tys. zł i 100 tys. euro. Miało to miejsce w kwietniu br., kiedy stało się głośno o problemach z wypłacalnością Zondacrypto.















