41:13 w meczu Polaka z mistrzem świata. Emocje w dziewiątej minucie, biała też wpadła
Po jednej stronie polski debiutant w Main Tourze, po drugiej legenda snookera i były mistrz świata. A jednak w rywalizacji w Snooker Shoot Out 2025 trudno było wskazać wyraźnego faworyta w konfrontacji Mateusza Baranowskiego z Kenem Dohertym. Polak nie miał szczęścia w pierwszej fazie spotkania, przegrywał, ale później zaczął piękną pogoń. O awansie tak naprawdę przesądziło wbicie w przedostatniej minucie potyczki - planowo wpadła wtedy czerwona. A nieplanowo, sekundę później - biała.

Nie ma w snookerowym Main Tourze bardziej widowiskowych spotkań niż te, które odbywają się podczas Shoot Out.Tegoroczna edycja odbywa się w miejscu absolutnie wyjątkowym - Tower Circus w Blackpoolu. To XIX-wieczny cyrk wodny, najstarszy stały cyrk na świecie, który wciąż działa. I na jego środku ustawiono stół do snookera, by rozegrać kolejną imprezę rankingową w World Snooker Tour.
Shoout Out to maksymalnie 10-minutowa rozgrywka, w której nie ma możliwości dwuminutowego zastanawiania się nad kolejnym wbiciem i analizowania kolejnych możliwości. Wszystko trzeba robić "rach ciach" - maksymalnie w 15 sekund w pierwszej części spotkania i w 10 - w drugiej. Spóźnienie oznacza faul - rywal dostaje punkty i wygodnie ustawia sobie białą bilę. Rzadko tu spotyka się brejki większe niż 40-punktowe, zanim Mateusz Baranowski podszedł do stołu, rekord sesji należał do Anglika Mitchella Mana, zdobył 41 punktów z rzędu.
A 28-letni zielonogórzanin jako jedyny z Biało-Czerwonych pojawił się na scenie w pierwszym dniu rywalizacji. Rywala miał wyjątkowego - Irlandczyka Kena Doherty'ego. Kiedyś wielką gwiazdę, byłego mistrza świata. A dziś powoli już 56-latek schodzi ze sceny, choć wciąż może być jednak groźny. Umiejętności miał jak mało kto w świecie snookera.
Snooker Shoot Out 2025. Mateusz Baranowski kontra Ken Doherty w pierwszej sesji
Polak jako pierwszy posłał czerwoną bilę do kieszeni, ale nie chciał kontynuować wbijania, wolał odstawić na górną część stołu. Przez cztery minuty się czarowali, później Polak dostał świetną szansę do rozpoczęcia podejścia - przez czerwoną do lewej środkowej kieszeni. I pomylił się, zniechęcony kiwnął głową. Dał irlandzkiemu mistrzowi okazję do wysokiej serii.
I 56-latek z tej szansy skorzystał, zaczął uciekać. Miał w tym trochę szczęścia, wspierała go publiczność. Podczas shoot outu kibice mogą być bowiem głośno, reagują często bardzo żywiołowo. Także i buczeniem, o czym przekonał się były mistrz tych zawodów Michael Holt.

Doherty uciekł na 23:2, ale do końca pojedynku zostały już niecałe cztery minuty. Nie skorzystał, ale jeszcze większą pomyłką zaliczył Irlandczyk. Baranowski teraz wreszcie ruszył: czerwona, zielona, świetnie dostawiona biała do czerwonej. Dorzucił niebieską, później czerwoną, ale źle wymierzył kolejny kąt do niebieskiej. Zmniejszył straty do 13:23, ale musiał już przekazać ruch Doherty'emu.
Polak wrócił jednak za moment do stołu, wbił czerwoną, zrobił to bardzo efektownie, przez 3/4 długości stołu. Ale też - zupełnie przypadkowo - biała, po odbiciu od innej czerwonej, też wpadła do kieszeni, bocznej. Stracił ruch, ale i rywal dostał cztery punkty. Za moment zrobiło się już 13:35, było po sprawie.
Doherty w końcówce już się nie spieszył, wykorzystywał każdą sekundę. I wygrał - to on zagra w drugiej rundzie.
W czwartek swoje spotkania rozegrają dwaj pozostali Polacy: Michał Szubarczyk i Antoni Baranowski.
Mateusz Baranowski (Polska) - Ken Doherty (Irlandia) 13:41












