3:0 dla Szubarczyka w MŚ, za chwilę pogoń z 11:41. Zwrot po różowej bili
Mistrzostwa świata w Sheffield podsumowują cały sezon World Snooker Tour - są najważniejszą imprezą w kalendarzu. Jako pierwszy z Polaków do gry przystąpił ten najmłodszy - Michał Szubarczyk. 15-latek z Lublina na stole nr 2 w English Institute of Sport prowadził z trzykrotną mistrzynią świata kobiet Ng On-yee już 3:0, miał świetną sytuację w kolejnym frejmie. A jednak to zawodniczka z Hongkongu wyrównała na 3:3. Do końca sesji rozegrano jeszcze trzy frejmy, w lepszym humorze kończył je Polak. A kto wygra całość, dowiemy się późnym wieczorem.

Michał Szubarczyk, Mateusz Baranowski i Antoni Kowalski - to trzech naszych stałych uczestników Main Touru w sezonie 2025/26. I całą trójkę polscy kibice mogą oglądać w akcji w Sheffield - w zawodowych mistrzostwach świata. Dwaj pierwsi zaczynają zmagania od pierwszej rundy, Kowalski przystąpi do gry w drugiej, w czwartek. Formalnie to kwalifikacje, bo główna faza odbędzie się w Crucible Theatre. Aby tego dokonać, Polacy muszą wygrać cztery spotkania (Szubarczyk, Baranowski) lub trzy (Kowalski). A klasa rywalki z każdym będzie rosła.
Jako pierwszy do gry przystąpił w poniedziałek 15-latek z Lublina. I trafił na trzykrotną mistrzynię świata - Ng On-yee z Hongkongu, jedną z dwóch najlepszych kobiet w snookerze. Regulernie startującą w męskich zmaganiach, ale nie odnoszącą tu sukcesów.
Polak jest o 20 lat młodszy, w Main Tourze też wielkich sukcesów dotąd nie notował, bo trudno za takie uznać - patrząc na całość - kilka awansów do głównych zawodów, kilka zwycięstw z wyżej notowanymi rywalami czy jeden "century break". Czyli ponad 100 punktów zdobytych z rzędu. Niemniej o Szubarczyku mówi się, że to ogromny talent, jeden z niewielu tej skali na świecie.
W jednym elemencie jego rywalka miała przewagę. W Sheffield rywalizacja toczy się na tym etapie do 10 wygranych frejmów, w dwóch długich sesjach. Trzeba umieć zachować koncentrację. A Ng On-yee takich spotkań rozegrała więcej od Polaka.
MŚ w snookerze. Michał Szubarczyk kontra Ng On-yee w pierwszej rundzie. Idealny początek sesji dla Polaka
Szubarczyk w tym roku grał już w głównej części zawodów rankingowych - dostał się do Welsh Open. Później został mistrzem Europy do lat 18, to również ma swoją wartość. Zwłaszcza że w Hiszpanii grał bardzo często, jednego dnia łączył zmagania w dwóch grupach wiekowych.
Tam też musiał być czujny, a że czasem jest ciężko, przekonał się w zmaganiach do lat 16. Przegrał mecz w fazie pucharowej, został bez medalu. A widać już było momentami, że jest zmęczony.
Dziś przystąpił do gry z odpowiednią koncentracją, zaczął po prostu świetnie. To rywalka chciała atakować, on korzystał na jej pośpiechu - i przejmował inicjatywę. Pewnie wygrał trzy pierwsze frejmy, w każdym popisał się brejkiem notowanym, czyli takim na co najmniej 50 punktów.
Odskoczył więc na 3:0, w czwartym sytuacja jednak układała się trochę gorzej. Przegrywał 11:41, gdy zaczął pogoń. Doszedł czerwoną na remis, na stole została jeszcze jedna. Chciał wbić różową, dość prostą - i odpowiednio spozycjonować sobie do białą do tej ostatniej czerwonej. Tyle że nie wbił różowej - Ng On-yee surowo go za to ukarała. To ona wyczyściła stół, zdobyła frejma.

Później zaś nawiązała kontakt (2:3), a w szóstym jeszcze "dołożyła do pieca". Polak przegrywał po pierwszym jego etapie 0:36, ale wyglądało, jakby odzyskał pewność siebie. Prowadził 54:37, miał do wbicia żółtą, którą zapewne na treningach wbija ze skutecznością 99 na 100. A tu przyszedł ten jeden raz z pomyłką. I to znów był zwrot, choć Ng dokonałą tego na raty. Michał miał jeszcze okazję - też niezłą - na brązowej, pomylił się w zagraniu przez cały stół. A po czarnej było 3:3.
Polak miał więc o czym myśleć podczas regulaminowej przerwy po szóstym frejmie. A tymczasem sytuacja mogła się powtórzyć w siódmym. Prowadził 56:0, miał niby już ten czwarty punkt po swojej stronie. A jednak znów mistrzyni świata zdołała jednym podejściem zmniejszyć straty do 14 punktów. Było więć 56:42, została jedna czerwona na stole, ale w bardzo trudnym położeniu. Długo taktycznie się szachowali, ale ostatecznie z tej rozgrywki zwycięsko wyszedł Szubarczyk. A później dorzucił jeszcze dwie partie - i to on prowadzi po pierwszej sesji 6:3.

Dokończenie meczu jeszcze w poniedziałek - po godz. 20. Awans wywalczy osoba, która wygra 10 frejmów.













