Polska jako jedyny kraj zbojkotuje igrzyska? Jasna deklaracja PKOl. "Kto oprócz nas byłby gotowy?"
Sprawa bojkotu igrzysk olimpijskich w Paryżu przez Polskę przez pewien czas mocno rozgrzewała wszystkich w naszym kraju. Wszystko przez możliwy start w tej imprezie Rosjan, wykluczonych ze świata sportu po napaści na Ukrainę. Teraz, kiedy ich udział w igrzyskach wciąż jest możliwy, widmo bojkotu wydaje się jednak bardzo odległe. Właściwie wszystkie wątpliwości w tej sprawie rozwiał prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz w rozmowie ze "Sportowymi Faktami".

Co dalej ze startem Rosjan i Białorusinów na igrzyskach w Paryżu? To pytanie od kilku tygodni zadają sobie niemal wszyscy kibice sportu, nie tylko w naszym kraju. Po tym, jak Międzynarodowy Komitet Olimpijski wydał rekomendację, wedle której poszczególne federacje powinny zezwalać im na start pod neutralną flagą, pojawiły się głosy, że to przygotowanie gruntu pod taki sam ruch na igrzyskach. Niebawem zresztą w Lozannie odbędzie się dyskusja na ten temat.
Stanowisko Polski w tej sprawie od samego początku było jasne. Dopóki rosyjskie wojska są na Ukrainie, dopóty nie ma mowy o żadnym łagodzeniu sankcji. Minister sportu Kamil Bortniczuk deklarował wprost: "My albo oni". Sformowano koalicję 35 państw, która miała naciskać w tej sprawie na MKOl.
Postawimy MKOl pod ścianą. Nikt nie wyobraża sobie w MKOl igrzysk bez koalicji 35 państw, które są odpowiedzialne za ponad 50 procent zdobyczy medalowych. Za to myślę, że są w stanie sobie wyobrazić igrzyska olimpijskie bez Białorusi i Rosji. Przeciwstawianie: my albo oni, jak myślę, jest gwarancją sukcesu
Polska jako jedyna zbojkotuje igrzyska?
Pojawiły się słowa o możliwym bojkocie igrzysk. Poszczególni działacze, politycy, a nawet ludzie sportu zaczęli rozpatrywać taką możliwość. Potem jednak pojawiało się coraz więcej głosów, że byłoby to działanie na szkodę polskiego sportu, a przy tym nie będące zbyt skuteczną formą nacisku, skoro MKOl tak mocno forsuje występy Rosjan. Co prawda decyzja cały czas nie zapadła, ale wydaje się, że Thomas Bach swoimi decyzjami już przygotował dla rosyjskich zawodników grunt pod występ w stolicy Francji. O ile rzecz jasna sami zgodzą na jego warunki, co wcale nie jest takie pewne.
Słowa prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, który rozmawiał ze "Sportowymi Faktami", zdają się być potwierdzeniem tego, że idea bojkotu igrzysk upadła.
Jeśli rozmawiamy o ewentualnym bojkocie igrzysk, to od razu trzeba sobie zadać pytanie, kto oprócz nas byłby gotowy na taki bojkot? W naturalny sposób dochodzimy do pytania, czy mielibyśmy być jedynym krajem, który nie wyśle swojej reprezentacji do Paryża. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, by naszym sportowcom odebrać szansę wyjazdu na igrzyska. Nie odbiorę marzeń sportowcom z Polski
"Żaden kraj z Europy Zachodniej nawet nie bierze bojkotu igrzysk jako ewentualnej opcji. Cały czas spotykam się w tej sprawie z przedstawicielami innych komitetów, ale woli bojkotu nie ma nigdzie. Mocne sportowo kraje jak Hiszpania, Francja czy Niemcy na pewno nie zbojkotują igrzysk" - dodał prezes PKOl.
Start Rosjan przesądzony?
Stanowisko Polski, która nadal naciska na izolację Rosjan, pozostaje niezmienne, jednak skoro nawet Ukraińcy dopuszczają starty na międzynarodowych imprezach z występującymi pod neutralną flagą zawodnikami z tego kraju, trudno, żebyśmy my je bojkotowali. Przy czym, jak potwierdził Piesiewicz, nadal będziemy dążyć do tego, by MKOl utrzymał zawieszenie rosyjskich sportowców.
Sami Rosjanie zresztą w kraju dość ostro dyskutują, czy zgodzić się na ewentualne występy pod neutralną flagą. Dla części tamtejszych działaczy czy polityków, byłaby to hańba. Jelena Wialbe, była znakomita biegaczka, wprost mówi, że pod "białą szmatą" nikt z Rosjan nie ma prawa wystąpić.
Jakaś decyzja musi w końcu zostać podjęta. Igrzyska w Paryżu już za niespełna rok, czasu zostało naprawdę niewiele.











