Chce być szefem MKOl, w Rosji bratał się z propagandystą. A zaraz wybory
Morinari Watanabe to aktualny szef Międzynarodowej Federacji Gimnastycznej, a jego ambicje sięgają jeszcze dalej - w nadchodzących za nieco ponad tydzień wyborach będzie chciał startować na szefa MKOl i już teraz prowadzi kampanię, która ma mu pomóc zbudować rozpoznawalność w świecie sportu. Nie wszystkie jego ruchy są jednak dla fanów sportu, sportowców i działaczy zrozumiałe. Ostatnio wybrał się na wizytę do Rosji, gdzie rozmawiał m.in. z Nikitą Nagornym, który nie ukrywa swoich proklemowskich sympatii. W sieci wybuchła burza.

Watanabe jest znanym trenerem gimnastycznym, a od 2017 roku przewodniczy Międzynarodowej Federacji Gimnastycznej. Jest pierwszym działaczem spoza Europy, który został prezesem tej organizacji. Teraz chce pójść o krok dalej i spróbować swoich sił jako szef MKOl. W takich wyborach trzeba jednak bardzo uważać na to, co się robi i gdzie.
Chce być szefem MKOlu, wizytował w Rosji
Gimnastyka w Rosji była zawsze silna - widać to choćby teraz po naturalizowaniu zawodniczek rosyjskich m.in. w kontekście gimnastyki artystycznej. Choć kraj rządzony przez Putina nie ma w tej chwili zbyt wiele do powiedzenia zarówno w federacji, jak i w komitecie olimpijskim, to i tak Morinari Watanabe postanowił wybrać się tam z wizytą po raz pierwszy od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie.
Już na wstępie Watanabe zadeklarował jasno, że dopóki trwa wojna, dopóty rosyjscy gimnastycy nie będą mogli brać udziału w zawodach pod swoją flagą. Ci jednak, którzy nie wyrażali swojego poparcia dla działań wojennych, mogą próbować występować w neutralnych barwach. Skupiał się m.in. na tym, że ukraińscy sportowcy stracili w wyniku agresji Rosji swoich bliskich. Potem jednak z jego ust padły słowa, które zadziwiły dziennikarzy oglądających transmisję z Rosji. "To bardzo trudne, ale jako prezes Międzynarodowej Federacji Gimnastycznej powinienem pozostać neutralny. Muszę też chronić prawa rosyjskich sportowców" - mówił Watanabe.
Na igrzyskach olimpijskich w Paryżu widać było występujących sportowców z Rosji pod neutralną flagą. Nie mogli oni śpiewać hymnu czy iść w paradzie państw. Przed startem byli też prześwietlani pod kątem swojej przeszłości - nie mogli popierać rosyjskiej agresji ani mieć żadnych powiązań z wojskiem ani rządem. Watanabe twierdził jednak, że taka polityka może się negatywnie odbić na MKOlu. "Igrzyska ostatecznie się zawalą, jeśli MKOl pozostanie taki, jaki jest. Dlatego zabieram głos" - mówił.
Watanabe bratał się z propagandystą
Szef Rosyjskiego Związku Gimnastycznego, Oleg Belozerow, zapowiedział, że ponownie przesłane do MFG zostaną wnioski o możliwość występów tych gimnastyków, którzy zostali wcześniej odrzuceni. To nie było jednak wszystko. Okazało się, że Watanabe popełnił spory błąd wizerunkowy, który może go słono kosztować.
Nikita Nagorny to jeden z najbardziej znanych rosyjskich gimnastyków, to złoty medalista z igrzysk w Tokio. 28-letni sportowiec ma jednak bardzo duże powiązania z reżimem Putina. Jest członkiem Narodowej Gwardii Rosji i głową organizacji Jurnarmija, która miała być społecznym ruchem militarnym. Brał udział w ostatnim Dniu Zwycięstwa na Placu Czerwonym i rozdawał biorącym udział w agresji na Ukrainę żołnierzom podarki. Kanadyjski rząd umieścił go na czarnej liście za "zaangażowanie lub powiązanie z wspieranym przez Kreml nielegalnym i przymusowym masowym transferem nieletnich obywateli Ukrainy, rosyjską dezinformacją i rosyjskim sektorem nuklearnym". Wielka Brytania również umieściła go na podobnej liście za "przymusowe deportacje i reedukację ukraińskich dzieci". Nagorny ma również na pieńku z Unią Europejską - tylko w ostatnich miesiącach został ukarany sankcjami za rozpowszechnianie rosyjskiej propagandy wojennej i duże wsparcie dla rosyjskich działań w Ukrainie.
To właśnie z tym człowiekiem został nagrany Watanabe podczas jego wizyty w Moskwie. Panowie przywitali się jak przyjaciele, którzy zobaczyli się po wielu latach. Wideo szybko trafiło do sieci i wywołało ogromny skandal. Nagranie udostępnił na swoim profilu szef Brytyjskiego Związku Gimnastycznego, Chris Adams. Żądał dymisji Watanabego oraz zdecydował reakcji ze strony MFG i MKOlu.













