Ależ wpadka Korzeniowskiego, wypalił na żywo na antenie. Niespodziewanie padło nazwisko... Bryanta
Szerokim echem w przestrzeni wirtualnej odbiła się makabryczna w swej istocie wpadka Roberta Korzeniowskiego. Polski multimedalista, niegdyś znakomity chodziarz, zaliczył niefortunną pomyłkę na antenie TVN24. Z jego wypowiedzi wynikało, że... Kobe Bryant nadal żyje. Tymczasem amerykański koszykarz zginął w katastrofie lotniczej przed ponad czterema laty. Szybko doczekaliśmy się przeprosin w tej sprawie.

Kobe Bryant, jedna z największych gwiazd w historii NBA, zginął w katastrofie helikoptera, która miała miejsce 26 stycznia 2020 roku. Maszyna rozbiła się w kalifornijskim Calabasas. Na jej pokładzie obecna była córka 41-letniego koszykarza, a także siedem innych osób.
Świat sportu pogrążył się wówczas w żałobie. Z pewnością wśród zdruzgotanych tragicznymi informacjami z USA był również Robert Korzeniowski. Po ponad czterech latach zaliczył jednak fatalną wpadkę na antenie stacji TVN24.
Korzeniowski "ożywił" Bryanta. Koszmarna pomyłka polskiego multimedalisty
Czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie sportowym był gościem programu "Wstajesz i wiesz". Wypowiadał się na temat medalowych szans Polaków w zbliżających się igrzyskach olimpijskich oraz organizacji przekazów medialnych z imprezy czterolecia. Rywalizacja pokazywana będzie m.in. w Eurosporcie, który - podobnie jak TVN - należy do amerykańskiego koncernu Warner Bros/Discovery.
- Mamy już swoje stanowiska studyjne, ekipy reporterskie. Będziemy wielką częścią rodziny Warner Bros/Discovery z dostępem do największych gwiazd sportu, choćby takich jak Kobe Bryant, który będzie też z nami. Nie będę tutaj wyjawiał wszystkich sekretów, bo będzie od tego specjalna konferencja - oznajmił Korzeniowski w programie emitowanym na żywo.

Prowadząca audycję nie zareagowała na jego słowa. Zrobili to momentalnie internauci. Bez pardonu wytknęli 55-latkowi "ożywienie" koszykarskiej legendy, co jednoznacznie skwitowane zostało jako kompromitacja.
Bryany nie żyje. Korzeniowski przeprasza i tłumaczy fatalną wpadkę
"Robert Korzeniowski z dostępem do największych gwiazd sportu, np. do Kobego Bryanta... Absolutna żenada" - czytamy w serwisie X na profilu Euroliga po Polsku.
Korzeniowski nie udawał, że nic się nie stało. Odpisał na zarzuty, przepraszając za niefortunną wypowiedź. Wytłumaczył też, kogo faktycznie miał na myśli. Poniżej cytat z zachowaniem pisowni oryginalnej.
"Chodziło mi o Lebrona Jamesa, ale w emocjach wszedł mi uwielbiamy zawsze Koby. Czasami tak jest, że mówimy nie to co chcemy pod wpływem emocji. Za błąd przepraszam i ufam że patrzący z góry Koby Bryant i tak będzie nam kibicował w Paryżu".
Igrzyska olimpijskie w Paryżu odbędą się w dniach 26 lipca - 11 sierpnia.












