Zwolińska bezlitośnie wypaliła nt. Świątek. Gorzka prawda wychodzi na jaw
Klaudia Zwolińska odebrała statuetkę dla Sportowca Roku w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego", wyprzedzając m.in. Igę Świątek. Część kibiców przekonywała, że to jednak tenisistka powinna była sięgnąć po główną nagrodę. Co na to mistrzyni w kajakarstwie górskim? Nie gryzła się w język i dosadnie skomentowała sprawę. Przy tej okazji wyznała gorzką prawdę na temat położenia swojej dyscypliny, choćby względem tenisa.

W sobotni wieczór poznaliśmy nazwiska laureatów Plebiscytu "Przeglądu Sportowego". W pierwszej dziesiątce znalazły się miejsca dla Bartosza Zmarzlika, Roberta Kubicy , Marii Żodzik, Roberta Lewandowskiego, Mateusza Ponitki, Aleksandry Mirosław i Mikołaja Marczyka. Najwięcej emocji wzbudziło ogłoszenie sportowców, którzy "stanęli" na podium. Tam mieliśmy miks trzech dyscyplin: siatkówki, tenisa i kajakarstwa górskiego. 3. był bowiem Wiflredo Leon, 2. Iga Świątek, a zwyciężyła Klaudia Zwolińska.
Sama była zaskoczona takim werdyktem. "Trochę trzęsie mi się głos. Tego się nie spodziewałam. Naprawdę jestem w szoku. Jak byłam dzieckiem, oglądałam zawsze ten Bal Mistrzów Sportu i marzyłam o wygranej. Oglądałam Justynę Kowalczyk, która nieraz wygrywała ten plebiscyt. I sobie myślałam, że też chciałabym go wygrać" - mówiła mistrzyni świata w kategoriach K-1 i C1 oraz brązowa medalistka w kategorii cross.
Zwolińska zapytana o Świątek. Dosadna odpowiedź
Gdy emocje nieco opadły, Klaudia Zwolińska wybrała się do Kanału Sportowego i tam, w spokojniejszej atmosferze niż na Gali, podzieliła się wrażeniami. Zapytano ją o komentarz odnośnie do wątpliwości wokół wyboru. Niektórzy kibice przekonywali, że to nie Zwolińska a Świątek powinna była wygrać w plebiscycie.
Co na to sama kajakarka? Wyjaśniła, że jej zwycięstwo może znacznie pomóc dyscyplinie, którą reprezentuje. I zasygnalizowała, że w tym kontekście Świątek zapewne nie będzie miała całej sprawy za złe. Doceniła osiągnięcia wiceliderki rankingu WTA i podkreśliła, że tak czy inaczej była ona wysoko w głosowaniu.
"Powiem w ten sposób: uważam, że Idze zawsze należy się takie zwycięstwo, szczególnie, jak się wygrywa Wimbledon. Ale myślę, że to, ile my możemy dobrego zrobić w mojej dyscyplinie, w tych sportach niszowych dzięki tej nagrodzie, Iga przeżyje, jak raz nie dostanie tej nagrody, a jest na drugim miejscu, wciąż wysokim" - wyjaśniła.
Powiedziała także co, jej zdaniem, przyczyniło się do sukcesu w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Przy okazji nakreśliła gorzką prawdę. "Wpłynęła na to na pewno nasza praca, która rozpoczęła się już po medalu olimpijskim [srebro w 2024 roku - przyp. red.]. Taka jest prawda, że droga do niego była bardzo trudna, bez sponsorów, bez partnerów, z realnymi szansami na medal. Od medalu olimpijskiego postanowiłam, że będę pracować, by tę dyscyplinę jak najbardziej wzmocnić. Uważam, że każda niszowa dyscyplina, która wybiła się u nas w Polsce, powinna mieć sportowca, który ciągnie ją na swoich plecach" - wyjaśniła.
Ja sobie wkręciłam, że odpowiadam nie tylko za slalom, ale za całą społeczność kajakową, która jest w Polsce ogromna
Zauważyła też, że w Plebiscycie "wyprzedziła ikony polskiego sportu", lecz to nie było nagle i nie był to przypadek. "To były dwa miesiące ciężkiej pracy. Śmiałam się, że prowadziłam kampanię. Moim głównym zadaniem było to, żeby Polacy usłyszeli, co zrobiliśmy na mistrzostwach świata. (...) Wiedziałam, że nie startujemy z równej pozycji, jeśli chodzi o medialne zasięgi, ale wiedziałam, że damy z siebie wszystko i mierzyłam w pierwszą trójkę bardzo mocno i byłam bardzo pewna siebie" - podsumowała.














