Zdradza plany Świątek na Stuttgart. Kibice będą w wielkim szoku
Iga Świątek wraca po miesięcznej przerwie. Mówi się o łatwej drabince Polki w Porsche Tennis Grand Prix 2026. Michał Kaznowski, pierwszy trener Świątek zwraca nam jednak uwagę, że ta nie pojechała do Stuttgartu po samochód, który jest główną wygraną. - Jej nie obchodzi drabinka. Będzie chciała sprawdzić, jak rzeczy wprowadzone przez Roiga i Nadala będą funkcjonować w warunkach meczowego stresu - mówi Kaznowski, przekazując przy okazji wiadomość, która zasmuci polskich kibiców.

Iga Świątek od piątku jest w Stuttgarcie, a kibice już ostrzą sobie zęby na jej pojedynki pod okiem nowego trenera Francisco Roiga. Drabinka jest analizowana na wszystkie możliwe sposoby. Już została określona jako w miarę łatwa i sprzyjająca zrobieniu dobrego wyniku, bo te największe schody zaczną się dopiero w półfinale (możliwy pojedynek z Jeleną Rybakiną) i finale (tam może być Coco Gauff).
Kaznowski mówi wprost: Iga nie jedzie, by wygrać kolejne Porsche
- Analiza drabinki miałaby sens, jakby Iga faktycznie pojechała do Stuttgartu po wygraną - mówi nam pierwszy trener Polki Michał Kaznowski. - Iga jednak nie pojechała tam po Porsche, lecz po to, żeby zebrać doświadczenia i skonfrontować to, czego uczy się pod okiem Roiga i Nadala z warunkami meczowego stresu.
- Po tych kilku dniach treningów na Majorce na pewno nie udało się rozwiązać wszystkich problemów, bo to jest niemożliwe z takiego szkoleniowego punktu widzenia - ocenia Kaznowski. - Nowy trener wprowadził jednak parę elementów, które teraz są szlifowane i udoskonalane. W takiej sytuacji wyniki nie mają znaczenia. Ja nie twierdzę, że Iga odpuści, bo to nie tak. Na pewno jednak ani nie jest jeszcze w takim sztosie, żeby wygrywać, ani nie jest to jej celem. Stuttgart ma pomóc w przygotowaniu się do walki o kolejnego szlema w Roland Garrosie.
Stuttgart, to poligon doświadczalny dla trenera Roiga
To, o czym mówi Kaznowski, ma o tyle sens, że w trakcie treningów i gier sparingowych w Stuttgarcie Roig bardzo często instruował Świątek. Zwracał uwagę na każdy szczegół. - Praca nad nowymi elementami, to jest pewien proces. Jeśli zakładamy, że celem jest Roland Garros, to w kolejnych turniejach poprzedzających te zawody sprawdzamy, jak działają nowe elementy, a potem wracamy do spokojnego treningu i dopieszczamy detale - wyjaśnia Kaznowski.
- Oczywiście Iga to jest zawodniczka takiego formatu, że może z każdym złapać się za bary i wygrać w każdej chwili. Jednak przy tylu zmianach wymagających szlifu nie widzę sensu, żeby ona miała się szarpać w Stuttgarcie. Fajnie będzie, jak zagra te dwa, trzy mecze. Przy czym trzeci mecz oznacza już starcie z Rybakiną. I tu się zastanawiam, czy to by miało szkoleniowo jakiś sens? Czy to już ten etap, żeby bić się z tymi najlepszymi?
Świątek nie może się z wszystkiego wystrzelać. Cel jest inny
- W przypadku Igi lepiej pewne rzeczy zachować - kontynuuje nasz ekspert. - Jeśli wystrzela się z wszystkiego w Stuttgarcie, to czym potem miałaby zaskoczyć rywalki w Roland Garros. W ciemno zakładam, że Roig, Nadal i Świątek mają jakiś konkretny plan na Stuttgart.
A zatem, choć drabinka jest stosunkowo łatwa, to będzie dobrze, jak Świątek zobaczymy w półfinale. - Jakby Iga była w gazie, to nie musiałaby się oglądać na nic, tylko grać na maksa. Jednak tam było tyle stresu, tyle takich trudnych chwil, że nie wymagajmy od niej zbyt wiele. I też chciałbym dodać, że na podstawie tego Stuttgartu nie ma co wyciągać wniosków. To będzie za to bardzo dobry poligon doświadczalny dla trenera - kończy Kaznowski.
Drabinka Igi Świątek
I runda - wolny los
II runda - Tomowa / Siegemund
ćwierćfinał - Andriejewa / Ostapenko
półfinał - Rybakina / Paolini / Eala
finał - Gauff / Switolina / Muchova / Aleksandrowa












