Zaskakujące słowa wobec Świątek krótko po meczu. Iga od razu zareagowała
Reprezentacja Polski świetnie spisała się pierwszego dnia rywalizacji w kwalifikacyjnym turnieju Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim, pokonując znacznie niżej notowaną kadrę Nowej Zelandii w każdym z trzech meczów. Na konferencji prasowej głos zabrały wszystkie nasze zawodniczki, czyli Iga Świątek, Katarzyna Kawa, Martyna Kubka i debiutantka Linda Klimovicova, z kolei w dobry nastrój wprawił wszystkich kapitan Dawid Celt, który był w stanie "przyczepić się" nawet do swojej liderki.

- Tego dnia wszystko sprawiło mi radość - zaczął kapitan polskiego zespołu Dawid Celt, którego podopieczne wygrywały każdy z trzech meczów. Na pierwszy ogień poszła doświadczona Katarzyna Kawa, wygrywając po niełatwej przeprawie z Vivian Yang 6:4, 6:4. Następnie do boju ruszyła wiceliderka światowego rankingu Iga Świątek. Tu jedyne pytanie dotyczyło tego, jak szybko wykona swoją pracę w starciu z notowaną w dziewiątej setce WTA Elyse Tse. Wyrobiła się "przed dzwonkiem", skracając szkolną lekcję o dwie minuty (6:0, 6:1 w 43 minuty).
Iga Świątek odniosła się do słów Dawida Celta. Zabawnie na konferencji
Na deser, przy już rozstrzygniętym meczu, na kort wyszły Martyna Kubka wraz z Lindą Klimovicovą. Po drugiej stronie siatki miały rutynowaną i naprawdę solidną deblową rywalkę w osobie Erin Routliffe, ale w świetnym stylu poradziły sobie 6:2, 6:2.
- Bardzo się cieszę, że wygraliśmy bez większych komplikacji. Bardzo mi zależało, aby wynik był rozstrzygnięty po singlach. Oczywiście zdaję sobie sprawę i wiem jak łatwo powiedzieć, że nie mieliśmy z kim przegrać. Trudniejsze jest wyjście na kort przed kilkoma tysiącami ludzi i udowodnienie tej jakości - powiedział Celt. A po chwili całkiem zaskoczył, bo pokazał, że w jego zespole nawet Iga Świątek może zostać lekko "zaczepiona".
- Stres u nas, na początku meczu, też był obecny. U Kasi, a nawet u Igi można było go dostrzec podwójnym błędem serwisowym, jeśli miałbym się do czegoś przyczepić - gdy padły te słowa, w tym momencie wiele osób się uśmiechnęło, a także sama Świątek, bez oznak jakiejkolwiek złości.
- To jest normalne i naturalne, ale zarazem to największy problem, z którym trzeba sobie poradzić. Bardzo cieszę się z debiutu Lindy i świetnego debla, jaki zagrały z Martyną. To dla mnie też ważne, bo miałem pewien cel zestawiając ten duet - zaznaczył kapitan zespołu.
Katarzyna Kawa podkreśliła, że czuje wielką radość. Przede wszystkim z faktu samego zwycięstwa, gdy przychodzi premierowo stanąć w szranki. - To był ważny punkt na otwarcie, a granie pierwszego meczu zawsze jest trudne i pełne emocji. Najbardziej jestem dumna z tego, że zamknęłam swój mecz w dwóch setach i po trudnym początku wytrzymałam presję - zaakcentowała.
Iga Świątek od razu odniosła się kwestii, na którą zwrócił uwagę Celt.
Było trochę więcej stresu niż zazwyczaj, bo rzadko gram w Polsce, a to trochę inne uczucie niż gra kolejnego turnieju na tourze. Jest to wyjątkowe, jednak stwierdzenie, że na początku ugięły się moje kolana, jest trochę za mocne - roześmiała się, mając na myśli wprowadzenie, poczynione przez prowadzącego konferencję. - Raczej po prostu musiałam trochę więcej uwagi poświęcić na dobrą koncentrację i to, aby pamiętać o swoich celach na korcie oraz skorzystać z energii publiczności - dodała tenisistka, będąca absolutnie największym magnesem dla kibiców, którzy po brzegi wypełnili gorzowski obiekt.
Oczywiste powody do zadowolenia miały także obie deblistki. Zaczęła Martyna Kubka i nie myślała umniejszać sobie, odnosząc się do przebiegu ostatniego, piątkowego pojedynku, toczonego na oczach między innymi Igi.
- Cieszę się, że miałam okazję zagrać razem z Lindą, która zadebiutowała w reprezentacji. Uważam, że wygrałyśmy w naprawdę dobrym stylu. Po drugiej stronie siatki stała dobra deblistka. Tym bardziej jestem zadowolona, że nasze zwycięstwo było zdecydowane, a niosły nas trybuny - podkreśliła zielonogórzanka.
Pochodząca z Czech Linda Klimovicova coraz lepiej radzi sobie z językiem polskim. W zasadzie rozumie wszystko, ale dla komfortu wypowiedzi, by wyrazić wszystko precyzyjnie, jeszcze woli porozumiewać się po angielsku. - To był wielki honor dla mnie pierwszy raz reprezentować Polskę. Jestem szczęśliwa, że dostałam taką szansę i nasza drużyna wygrała. Byłem trochę zdenerwowana na początku meczu, ale doping publiczności był fantastyczny, więc po pierwszym gemie wszystko to ze mnie zeszło. I poczułam się komfortowo - stwierdziła 21-latka rodem z Ołomuńca.
Jutro Polki mają dzień przerwy, za to wezmą udział w sesji autografów, która odbędzie się w Arenie Gorzów od godz. 14:30. Turniejowe zmagania zakończą w niedzielę, pojedynkiem z wyżej notowanym zespołem Rumunii.
Z Gorzowa - Artur Gac














