- Mogę nic nie mówić - dopytywał tenisowy ekspert Andrzej Person, gry poprosiliśmy go o komentarz do przegranej Igi Świątek z Qinwen Zheng. - Prawda jest taka, że nie wiem, co powiedzieć.
Dramatyczna reakcja na przegraną Świątek. "Wszystko się posypało"
- Szczerze, to na usta cisną mi się słowa wybitnego komentatora Polsatu Sport Dawida Olejniczaka, że tenis dzieli się na tenis i tenis kobiet. Wiem, że z tego będzie awantura, ale trudno doszukać się logiki w meczu, w którym Iga demolowała rywalkę i nagle wszystko się posypało. Dosłownie - mówi tenisowy ekspert Andrzej Person.
Nasz rozmówca nie krył przed US Open, że liczy na świetny wynik Polki. Co najmniej na półfinał. Zwłaszcza że poprzednie turnieje w Toronto i Cincinnati (wygrana i półfinał), ale też pierwsze rundy US Open, to była ta "stara, dobra Iga Świątek". - Mnie się do razu przypomniał debel w tenisie stołowym na igrzyskach olimpijskich, gdzie Kucharski z Grubbą grali z Francuzami. Prowadzili 20:11, ale przegrali, a gra się do 21. To było niemożliwe i teraz się to powtórzyło - zauważa Person.
Person o meczu Świątek: "Kompletnie nie potrafię tego wytłumaczyć"
- Raz jeszcze mogę powtórzyć, że nie rozumiem i nie wiem, co się stało. Jak to możliwe, że z prowadzenia 5:0 wyszło coś takiego. Z drugiej strony, co ma powiedzieć Keys, która w poprzedniej rundzie wygrała z Chinką pierwszego seta 6:1, drugiego przypadkowo przegrała w tie-breaku, a w trzecim przepadła. Chinka drugi raz z rzędu zaskoczyła, ale kompletnie nie potrafię tego wytłumaczyć.
- Przyznam, że coś mnie tknęło, kiedy komentujący mecz Piotr Sierzputowski zażartował przy 5:0, że Iga powinna dać Zheng jednego gema, żeby to lepiej wyglądało. I potem się zaczęło. Cóż, taki jest jednak sport. Teraz Iga spadnie w rankingu i to będzie taki mocny upadek. Coraz trudniej będzie o Masters, choć właściwie należałoby powiedzieć, że to koniec marzeń o Masters. Niewiele będzie już szans na zdobycie tych brakujących punktów. Właściwie to liczyliśmy na to, że Iga odrobi straty i wskoczy do ósemki właśnie po US Open - komentuje Person.
Zdaniem eksperta najgorsze jest to, że po kilku tygodniach świetnego grania Świątek wróciła do fatalnych schematów, które widzieliśmy jeszcze w trakcie Wimbledonu. - To prawda. Były nerwy, machanie rękami, wróciły demony. Szkoda - kwituje Person.












