"Wstrząsający moment". Świątek już nie wróci na szczyt? Potwierdza się najgorsze
Po środowym triumfie nad Karoliną Muchovą obserwatorzy byli zgodni, że Iga Świątek zagrała właśnie najlepszy mecz w 2026 roku. Miało to stanowić niezawodny zwiastun jej kolejnego renesansu. Tymczasem dzień później Polka była już za burtą turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Czy w najbliższych tygodniach możemy się spodziewać, że jednak wróci do roli dominatorki? - Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci, dobrze jej życzę, bo jest Polką. Ale coraz bardziej wydaje mi się to życzeniowe niż realne - odpowiada z dystansem ekspert Tomasz Wolfke, indagowany przez WP Sportowe Fakty.

W czterech poprzednich edycjach kalifornijskiego tysięcznika Iga Świątek docierała przynajmniej do półfinału. A w latach 2022 i 2024 była w Indian Wells poza zasięgiem rywalek. Przez chwilę wierzyliśmy, że nie inaczej będzie w tym roku.
Znakomicie rozegrane spotkania z Marią Sakkari i Karoliną Muchovą pozwalały wierzyć w dobry scenariusz. Wszystko załamało się jednak w ćwierćfinale. Tu Polka uległa Elinie Switolinie 2:6, 6:4, 4:6.
Co dalej z Igą Świątek? Straciła pozycję wiceliderki światowego rankingu. Powrót na szczyt pozostaje mglistym pożądaniem
- Jako analityk jestem bezradny - mówi w rozmowie z WP Sportowe Fakty tenisowy komentator i ekspert Tomasz Wolfke. - Jedynym realnym wytłumaczeniem jest głowa i że to się rozgrywa w sferze emocjonalnej. Nie da się zapomnieć grać w tenisa w ciągu jednego dnia. Statystycznie Iga powinna czuć się pewnie psychicznie po takich dwóch dobrych meczach. Wydaje się, że jest dobrze przygotowana fizycznie.
W starciu ze Switoliną wróciły jednak stare demony. Niewymuszone błędy, frustracja na korcie, paraliż mentalny. Słowna utarczka z członkami sztabu przed ostatnim gemem - przegranym do zera - była kompletną ilustracją niemocy najlepszej polskiej tenisistki.
- Był wstrząsający moment na początku drugiego seta, w którym w pierwszych dziesięciu akcjach była jedna wymiana - zwraca uwagę Wolfke, nazywając mecz Igi brzydkim. - Momentami się tego nie dało oglądać. I to boli najbardziej, a nie minimalna porażka po wyrównanym meczu 4:6 z bardzo dobrą Switoliną. Iga nagle przestała serwować. Popełniła 8 podwójnych błędów, co jest zatrważające.
Raszynianka zakończyła porażką pięć kolejnych konfrontacji z rywalkami plasującymi się w czołowej dziesiątce rankingu WTA. To generuje niepokojącą prognozę na przyszłość. Trudno budować na takiej statystyce wizję rychłego progresu.
- Jak Iga po raz pierwszy seryjnie wygrywała sety do zera, niemal nie traciła gemów, to miałem przekonanie, że te jej okresy dominacji będą wracały. I tak było w 2023 i ostatni raz na wiosnę w 2024 roku. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci, dobrze jej życzę, bo jest Polką. Ale coraz bardziej wydaje mi się to życzeniowe niż realne - nie sili się na entuzjazm Wolfke.
Świątek ma tyko kilka dni na regenerację organizmu i odzyskanie równowagi emocjonalnej. Z Kalifornii przenosi się na Florydę. Tam weźmie udział w Miami Open. Turniej rozegrany zostanie w dniach 17-29 marca.













