Wskazuje na dwa poważne problemy Igi Świątek. "Psycholog jest dobry, jak ma dystans"
Minęły trzy miesiące, odkąd Iga Świątek zmieniła trenera, ale fajerwerków wciąż nie ma. Przełomu nie przyniósł jej ukochany Roland Garros. Teraz jest więc liczenie na to, że lepszą wersję Igi zobaczymy na trawie. W końcu rok temu wygrała Wimbledon, a w Bad Homburg, gdzie 24 czerwca zagra pierwszy mecz, była druga. - Płakałem ze szczęścia, kiedy wygrywała w Paryżu. I wiem, że stać ją na to, żeby wygrywać. Musi tylko rozwiązać dwa problemy - mówi nam Wojciech Andrzejewski, który przez 17 lat pracował w PZT i jest specjalistą od szkolenia.

Dariusz Ostafiński, Interia: Minęły trzy miesiące, odkąd Iga Świątek ma nowego trenera. Wielu ekspertów mówi: "widzimy zmianę", ale tamta Iga, która dominowała na światowych kortach, dotąd nie wróciła. To jest ta zmiana, czy jej nie ma?
Wojciech Andrzejewski, członek komisji kształcenia trenerów: Za mało meczów widziałem, żeby się wymądrzać. A przede wszystkim nie jestem w środku. Dla mnie wszystko, co mówią eksperci, to są tylko dywagacje, domysły, a nie fakty. Parę razy nie było na meczu Darii Abramowicz i już ktoś rzucił, że nowy trener sobie jej nie życzy, że robi porządki. A potem Daria wróciła i nagle wszyscy zamilkli. Ja wiem dwie rzeczy. Jedna to taka, że jest zmieniony trener. Druga, że odkąd zaczęło być źle, to są dwie Igi Świątek w jednym meczu.
To znaczy?
- Iga ma dwie twarze. Raz gra prawie tak, jak dawniej. Zaczynamy mówić: rewelacja, jesteśmy w niebie, bo niemal wszystko jej wychodzi, a potem to znika. Bardziej obrazowo o tych ostatnich meczach Igi powiedziałbym tak: walka, walka, walka, szanse, szanse, szanse, a potem zjazd. Kiedy Iga była w tej topowej formie, to nie baliśmy się, że nastąpi zjazd, bo w końcu przychodził taki moment, że ona włączała drugi bieg i wygrywała.
"Czytam, że Daria Abramowicz jest problemem"
Pozwoli pan, że będę polemizował. Człowiek z takim trenerskim doświadczeniem, jak pan nie musi być w środku, żeby pewne rzeczy zauważyć, czy ocenić. Pan nie wie, o czym rozmawiają, ale przecież widzi pan, czy gra Igi się zmienia, czy staje się lepsza?
- W tenisie są dwie prawdy. Pierwsza dotyczy trenera. On udziela wskazówek, zawodniczka na niego patrzy i jego słucha, bo po to został zatrudniony. Wcześniej były zarzuty, że w boksie Igi za dużo gadają. I gadają wszyscy tylko nie trener.
U Fissette'a tak było, u Roiga już nie.
- To coś się zmieniło, jak nie gadają. A kontynuując, powiem, że druga tenisowa prawda jest taka, że na wynik wpływ mają technika, taktyka, motoryka i psychologia. Motorycznie wszystkie są sprawne, technicznie też grają pięknie, więc o sukcesie często decyduje strona mentalna. Czytam, że Daria Abramowicz jest problemem. Jeśli Iga czuje, że jest dobrze, to powinna jednak kontynuować współpracę. Natomiast od siebie dodam, że psycholog jest dobry, jak ma dystans. Musi patrzeć na zimno, nie może przeżywać każdej piłki i każdego przegranego meczu. Zawodnikowi pomoże tylko wtedy, jeśli jest zimny jak metal. A ja się zastanawiam, czy czasem nie jest tak, że Daria za mocno się zaangażowała. Zaczęła za bardzo to przeżywać. To jest oczywiście tylko moja dywagacja, ale tak myślę.
Wraca temat Abramowicz. "Psycholog musi powiedzieć brutalną prawdę"
Temat mocnego zaangażowania Darii Abramowicz podnoszono wielokrotnie, dowodząc, że jest to problemem. Zastanawiam się, czy inni zawodnicy tak się obnoszą ze swoimi psychologami, czy wożą ich ze sobą prawie na każdy turniej?
- Jak kogoś stać, to może to robić. Jak nie, to jest praca online. Na pewno ta druga forma pozwala zmniejszyć emocjonalne zaangażowanie i zachować dystans. Bez tego nie można udzielić dobrej rady. Psycholog musi czasem powiedzieć brutalną prawdę, która może się zawodnikowi nie spodobać. Przy zaangażowaniu zawodnik takiej rady nie dostanie.
Czyli można by się zastanowić, czy zmiana trenera w ogóle miała sens, skoro pan mówi, że problemem jest mental.
- To jest problem, ale nie twierdzę, że zmiana trenera nie miała sensu. Jak zawodnik współpracuje z danym szkoleniowcem przez dłuższy okres, to ten przestaje pewne rzeczy zauważać. Jak nowy trener popatrzy na takiego zawodnika, to nagle dostrzega rzeczy, które można poprawić.
To jest problem Świątek. "Roig szuka klucza"
A co można poprawić u Igi Świątek? Co zauważył Roig, czego nie widział Fissette?
- Pierwszy serwis Igi, to nie jest jej najmocniejszy atut. Tyle że ja nie wierzę, żeby Fissette tego nie widział. Roig też o tym wie, ale z jakichś powodów ten problem nie znika. I pewnie Roig szuka klucza, żeby ten problem rozwiązać. Sabalenka i Rybakina mają lepszy serwis i w trudnych momentach, to trzyma je przy życiu. Dlatego, jak u Igi poprawi się serwis, to i całe jej granie będzie lepsze.
Wojciech Fibak mówił mi, że trener Roig nie musi Igi niczego uczyć, bo ona wie, jak się gra. Wielu ekspertów opowiadało mi, że w przypadku Świątek cały czas chodzi o to, żeby wróciła do korzeni, żeby zaczęła grać, jak dawniej.
- To nie jest dobry pomysł. Weźmy wojnę na Ukrainie. Jak się zaczynała, to myśleliśmy, że trzeba samolotów i czołgów, a teraz okazuje się, że najważniejsze są drony i parę rakiet. Ta dawna Iga została rozszyfrowana, zawodniczki wiedzą, jak sobie z nią radzić. Przy drugim serwisie Igi atakują w ciemno, każda to robi, a przy wymianie jest strzał do forehandu i wtedy Iga ma problem.
Czyli, jak ktoś mówi, że Iga ma wrócić do tego, co było, to nie ma racji?
- Nie do końca. Iga może wrócić, ale musi to jakoś rozwinąć. Federer czy Nadal też byli rozszyfrowani na tysiąc sposobów, a jednak przeciwnicy nie byli w stanie sobie poradzić z ich perfekcyjnymi zagraniami. Jak Iga wróci do najlepszego grania z pierwszym serwisem na poziomie 70, 80 procent, to dajcie Panie Boże zdrowie.
"Po Bad Homburg będziemy mądrzejsi"
Tylko kiedy wróci? Sezon na jej ulubionej mączce się skończył, Roland Garros za nami?
- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To zależy od Igi i jej sztabu. Głównie od Igi. Ja jej życzę, żeby grała, jak najlepiej. Byłem na jej finale Roland Garros i jako stary gość się popłakałem ze szczęścia, kiedy wygrała. Wiem, że stać ją na to, żeby wygrywać. Tylko nie wiem, ile czasu potrzebuje, żeby zacząć to robić.
Za chwilę Wimbledon, który przed rokiem wygrała. Teraz będzie trudniej, bo forma nie ta, a i z tyłu głowy będzie ta myśl, że każde miejsce gorsze od pierwszego oznacza stratę w rankingu.
- Nie widziałem w tym roku Igi na trawie. Mądrzejsi będziemy po turnieju w Bad Homburg. Rok temu doszła tam do finału, a potem wygrała Wimbledon. Teraz idzie ścieżką, która jej się sprawdziła i to ma jakiś sens. Natomiast nawet, jak wygra w Bad Homburg, to nie będę pewny zwycięstw w Wimbledonie. Trzeba się będzie szybko regenerować. Poza tym mam w głowie te dwa oblicza Igi w każdym meczu. Jest więc taka obawa, że nawet po zwycięstwie w jednej imprezie, ta druga niekoniecznie musi jej wyjść.







![Polacy pokazali moc w zagrywce. Najlepsze asy serwisowe meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C282O8659UJ-C401.webp)



