Do czerwca obecny sezon Igi Świątek oceniany był przez większość ekspertów dość krytycznie, żeby nie powiedzieć wprost, że negatywnie. Trudno było oczekiwać, że coś w tym kontekście zmieni się akurat na kortach trawiastych, a nieoczekiwanie tak się właśnie stało. Najpierw w drugiej połowie czerwca Świątek pierwsza raz w seniorskiej karierze dotarła do finału na tej nawierzchni - Bad Homburg.
A jednak 12 lat i koniec, książę William ogłasza decyzję. To już oficjalne, ma następczynię
Mecz o tytuł w tej małej, niemieckiej miejscowości przegrała, ale zyskała tam mnóstwo pewności siebie. Z tą przyjechała na londyński Wimbledon, gdzie do tego sezonu zdecydowanie nie wiodło jej się tak, jakby tego chciała. Najlepszym wynikiem pozostawał ćwierćfinał, który Polka przegrała w 2023 roku.
Świątek w pierwszym finale Wimbledonu. Historia napisana na naszych oczach
W tym sezonie poprawa gry na trawie jest ewidentna, szczególnie jeśli chodzi o jakość serwisu oraz poruszanie się po korcie. To poskutkowało zdecydowanie lepszymi wynikami. Nasza gwiazda dotarła bowiem najdalej w karierze w Wimbledonie. Już w środowe popołudnie zapewniła sobie awans do półfinału na londyńskich kortach, a w meczu ze Szwajcarką nie dała rywalce szans.
- Szczerze, nigdy nawet nie marzyłam o tym (awansie do finału Wimbledonu przyp. red.), że to może się wydarzyć, to wydawało się dla mnie niemożliwe. Jestem niesamowicie podekscytowana, dumna z siebie, tenis ciągle mnie zaskakuje. Do teraz myślałam, że doświadczyłam już wszystkiego w swojej karierze, mimo że jestem młoda, ale wiem już, że nie doświadczyłam dobrego grania na trawie, to pierwszy raz, cieszę się z tego - rozpoczęła raszynianka.
Iga Świątek w finale Wimbledonu! Polka nie dała szans Belindzie Bencić. Demolka na koniec
- Cóż, wiesz, że każda przeciwniczka jest nieco inna, więc na każdy mecz musiałam się trochę inaczej przygotować i przystosować do gry, ale czuję, że bardzo poprawiłam moje poruszanie po korcie i serwuję naprawdę bardzo dobrze, czuję tę niezbędną pewność siebie na korcie. Będę starać się dalej to robić - kontynuowała.
Na korcie została zapytana o to, czego lubi słuchać. - Cóż, tak jak zawsze mam swoje rutyny. Lubię słuchać AC/DC, czy Guns N' Roses, rock, ale nie za mocny. Chodzi oczywiście o to, że słucham tego przed meczami, gdybym słuchała tego przez cały czas, nie byłabym w stanie spać (śmiech) to tylko po to, aby się pobudzić. Gdy nie gram, częściej słucham jazzu, popu, coś w tym kierunku - wytłumaczyła
- Wydaje mi się, że nie grałam z Amandą w cyklu WTA, grałyśmy ze sobą jako juniorki, ona prezentuje niesamowity tenis, kocha szybkie nawierzchnie, ma bardzo płaską i szybką grę. Muszę być gotowa na jej szybkie granie, być proaktywna na korcie. Z pewnością skupię się jednak przede wszystkim na sobie, a taktycznie przygotujemy się do tego meczu jutro - zakończyła. Polka w sobotę o godzinie 17:00 zagra o tytuł z Amandą Anisimową. Relacja tekstowa na żywo na Sport.Interia.pl.












